Pozwalają wznieść się wyżej, ale umożliwiają także łagodne opadanie. Schody są więc spadochronem dla upadków i trampoliną dla wzlotów. Sprawność ich pokonywania stanowi pewną informację co do etapu życia na jakim aktualnie znajdujemy się. A windę to wymyślili anestezjolodzy.
W ciemne, pachnące moczem wnętrze naszego domu wkraczało się wprost z ulicy. Przy wejściu warował pewien facet, którego nazywaliśmy „Kantorkiem”. Nie wiem, czy to było jego nazwisko, czy tylko synonim stróża.
Schody z uwagi na swą niepowtarzalność, ze względu na zwiewność aż do aluzyjności, zamykane bywają w klatce. Klatka stwarza dla schodów kontekst.
Moje schody zanurzone były w mroku klatki schodowej. Były więc w mrocznym kontekście. Już przy samym wejściu zapadało się w półmrok, a dalej było coraz gorzej. Na ścianach i na poręczach pojawiały się wykwity barwnej poświaty w kolorach witraży okien. A gdy już się pojawiły, to towarzyszyły nam do końca, do samych drzwi mieszkania.
Na klatce schodowej panował chłód. Czułem się tam nie na swoim miejscu. Jakby w przelocie, w międzyczasie, w drodze. W trakcie realizacji czegoś nie do końca spełnionego.
Kamienie schodów i podestów podlegały czasem myciu. Ale takiemu myciu od niechcenia, myciu byle jakiemu. Ot, myto je aby nie były brudne, a nie po to, by były czyste.
Myślę czasem o tamtych schodach.
Pomimo tylu lat wciąż je mam przed oczami. Pełzające do góry, przyprószone kurzem, nieobecne, niechciane, nierealne. Słyszę trzask zamykanych drzwi, zgrzyt przekręcanych kluczy, tupot czyichś nóg. Słyszę szelest pocieranej materii, słyszę jakieś śmiechy, jakieś rozmowy.
Jakby czas nie istniał. Jakby początek mojego życia zamarł w połowie kroku w mrocznej czeluści klatki schodowej. A przecież tamte liście dawno odleciały, tamci ludzie dawno umarli. Niczego już nie ma.
Tylko w mej głowie wciąż dudni głos kroków na stopniach wiodących coraz wyżej i wyżej. Aż na szczyt, gdzie z witrażowych okien sączy się kolorowe powietrze i strużkami fioletu, błękitu i żółci wylewa się na brudne podesty. I żywi wciąż moje życie czymś tak błahym.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)