“Wiec pijmy wino szwolezerowie...” czyli o sztuce toastowania i laczenia przyjemnosci z obowiazkiem.
“Jednym z odpowiedzialnych za to, co dzisiaj się dzieje na Ukrainie, jest Donald Tusk” – wzniosl toast znany premier. Kilka dni wczesniej ten sam premier, przy bardzo podobnej okazji, nawolywal “Antoni, Antoni, Antoni, jeszcze raz Antoni”. Czy zestawienie tych toastow moze swiadczyc o tym ze w/w premier ciagle jeszcze jest pod wplywem wczesniej wypitej wodeczki?
W czasach mojej mlodosci dosc popularnym toastem bylo “Wiec pijmy wino szwolezerowie, niech prysna smutki w rozbitym szkle”, po ktorym to toascie do dobrego tonu nalezalo rozbijanie szkla o sciany przybytku w ktorym toast sie odbywal, takie to byly radosne czasy siermieznego komunizmu.
Alkohol byl tani, szklo bylo tanie, Ukraina sie rozwijala i prosperowala, na
horyzoncie nie bylo spraw, ktorymi mozna byloby sie przejmowac, a inne toasty nie byly bezpieczne politycznie i stwarzaly okreslone zagrozenia. Nikomu wowczas do glowy nie przyszloby wznoszenie toastu obwiniajacego kogokolwiek o sytuacje na Ukrainie i przywolujacego do pomocy Sw. Antoniego.
Juz w miare dawno komunizm sie rozlecial, dezintegrowal, wyparowal, kultura picia przeciez zbytnio sie nie zmienila, ciagle toasty sa wznoszone, ciagle ludzie sie bawia, kultura ludowa poszybowala w gore, dotarla do najwyzszych eszelonow wladzy panstwowej. Stalo sie modne laczenie przyjemnosci
picia z wypowiadaniem wazkich tresci, politycznych przeslan, snucia fascynujacych wizji. Nawet premierzy pozwalaja sobie wznosic toasty zawierajace tresci, ktorych pewnie w stanie trzezwosci by nie wznosili. Bo czyz mozna sobie wyobrazic premiera po trzezwemu obwiniajacego innego
premiera, o spowodowanie balaganu w sasiednim kraju (nawet jesli uwzgledni sie ze to byla tylko Ukraina i ze ten balagan zaczal sie od ruskich)?
Lubie sie napic od czasu do czasu, akceptuje wznoszenie toastow, ale jestem przeciwko wypowiadaniu sie pod wplywem alkoholu i udawaniu ze skoro to byl toast to nie musial byc przemyslany, mogl byc wziety z sufitu, mozna w nim bylo powiedziec byle co, bez zadnej odpowiedzialnosci za slowo. Politycy, nawet tacy skonczeni jak np byli premierzy, ciagle jednak za gloszone
slowa powinni byc odpowiedzialni, powinni byc z nich rozliczani, powinni sie z
tego tlumaczyc. Forma toastu nie jest usprawiedliwieniem dla gloszenia bzdur.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)