Moneta, nasz stały kanał RSS, nieustanie przesyłający nam najświeższe wiadomości z portalu Gazeta.pl. coś nas zaniedbał! Dlatego też w jego zastępstwie uprzejmie donoszę, czym źródło to żyje dzisiaj.
Okazuje się, że wbrew wrogim szeptankom kolportowanym tu i ówdzie – Stadion Narodowy wcale nie jest najdroższą konstrukcją sportową świata.
Kosztowniejsze były nie tylko amerykańskie; Yankee Stadium, Dallas Cowboys Stadium, Madison Square Garden; kanadyjski Olimpic Stadium Montreal, czy paryski Stade de France. Droższy był nawet dopiero co oddany Stadion Olimpijski w Londynie!
Zgodnie z nieśmiertelnym kanonem gierkowczyzny (spopularyzowanym przez inżyniera Stefana Karwowskiego) gazetowy obalacz mitów najpierw zagaja z zachwytem cmokając; nasz stadion posiada 58 000 miejsc w tym; 800 VIP-powskich,164 dla osób niepełnosprawnych oraz 4 ogromniaste ekrany i kilka setek toalet.
A następnie jedzie niemal cytując słynny dialog czterdziestolatka i jego pacynki Wacka. Pamiętacie? Jeśli nie, to przypominam…
Pytanie; powiedzże Wacku, ile cementu zużyto na budowę Dworca Centralnego?
Odpowiedz: gdyby wszystkie worki z nim ułożyć jeden obok drugiego, to linia przez nie utworzona obiegłaby dwukrotnie równik! Zaś piramida złożona z desek szalunkowych sięgałyby księżyca!
Dzizus! Aż do Księżyca?
Natomiast dzisiejsza pacynka radośnie peroruje w ten sposób:
„Do budowy (Stadionu Narodowego) zużyto tyle betonu, ile potrzeba do budowy 5,7 tys. domów jednorodzinnych. Główna konstrukcja stalowa waży 11 tys. ton, czyli tyle, ile 64 jumbo jety (?). Długość lin stalowych użytych do jego mocowania to 71 km, dla porównania długość lin kolejki na Kasprowy Wierch to 17 km. Różnego rodzaju schody na Narodowym mają łącznie 10 km długości…”
Też robi wrażenie. Nie?
Trzeba wiedzieć, że ten kolejny cud świata kosztowało nas jedynie, wg. Narodowego Centrum Sportu, 2 miliardy złotych. Dla ścisłości, bez 4 milionów.
Oczywiście legendarna rzetelność gazetowych Wacków, nie pozwala im mimochodem czegoś nie napomknąć. Tak jest i tu. Autor cmoków i zachwytów zastrzega, że nie wszystko da się porównać, ponieważ wymienione obiekty wznoszono w różnych okresach, w różnych krajach i w różnych warunkach; obejmujących zróżnicowane koszty pracy, materiałów oraz multum innych rzeczy.
Zachecony tą drobną uwagą podjąłem się niemożliwego, bo jeśli się nie da to czemu Wacek porównuje? Gorszy jestem?
Ruciłem więc okiem na wznoszony w tym samym czasie London Olimpic Stadium. Ten dużo droższy od naszego. I cóż się okazuje? Wacek ma rację!
Olimpijski Stadion w Londynie kosztował brytyjskich podatników 486 mln. funtów tj.2.527 mld zł.
Jednakże mając na uwadze, że jest on obiektem większym od naszego o 32 000 miejsc, mieszczącym nie tylko boisko piłkarskie, ale również bieżnie, skocznie i inne miejsca mogące obsłużyć jednego dnia kilkuset sportowców, nie sądzę, ze wybudowanie samego boiska z trybunami za cenę nawet o 1/5 niższą mogłoby obalić mit o przepłaconej inwestycji.
A swoją drogą, nigdzie nie mogłem znaleźć informacji mówiącej na jaką wysokość można byłoby wspiąć się po schodach londyńskiego giganta. Gdyby je połączyć…
To takie fascynujące… nasze 10 kilometrów, to przecież wyżej niż Everest. Może za pomocą brytyjskich łyknąłbym za jednym zamachem i K2?
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,11857020,Ile_to_kosztuje_i_dlaczego_tak_drogo__Stadion_Narodowy.html


Komentarze
Pokaż komentarze (32)