I stało się, co stać się musiało…
Gdy wielki skok cywilizacyjny okazał się żabim skokiem, a patriotyczne uniesienie prysło, niczym gorące uczucie Pani Renaty do Matki Kurki, a już nieszczęśni Janusze popadli w kolejną skrajność. Miast opuścić flagi do połowy, albo choć przepasać kirem, na wyprzódki poczęli ściągać je ze swoich kompaktowych bryczek. A swe błazeńskie czapki upychać głęboko do szaf i komód. Z ufnością oczekując na wybudowanie im nowych aren sportowych. Tym razem, daj Bóg, olimpijskich!
Jedynie taryfiarze, trzeba przyznać, trzymają się mocno.
Z balkonów poznikały nawet, tak pięknie się prezentujące, biało- czerwone banery browaru wareckiego.
Ech… tylko żal pozostał. I wkurw nieziemski, spotęgowany pojawiającą się tu i ówdzie triumfującą gębą faceta, który wstrzymał Albion.
Janusze pewnie kiedyś znowu się pozbierają i znajdą sobie kolejny obiekt patriotycznej ekscytacji, ale co ze zbieraczami piwnych puszek z fan-zony? Ich nadzieja na awans cywilizacyjny bezpowrotnie legła w gruzach!
A piłkarze? Im to rybka…
Jak powiedział dzisiaj Wojtek Szczęsny, on w piłkę gra, ale aż tak się nią nie pasjonuje, żeby gapić się w telewizor. „Od kibiców dostaliśmy dużo więcej niż zasługiwaliśmy” - dodał ze szczerym uśmiechem.
Przyznajcie; niezwykle trzeźwo, jak na swoje lata? I to mi się podoba. To się nazywa (piszę bez najmniejszego sarkazmu) profesjonalizm.
Profesjonalizm i rozsądek, którego tak nam wszystkim brakuje…
http://www.ciacha.net/ciacha/1,111473,11962826,Wojtek_Szczesny_nie_planuje_juz_wiecej_ogladac_Euro.html


Komentarze
Pokaż komentarze (17)