Ze zdziwieniem dowiedziałem się o wspólnym posiedzeniu rządów Polski i Izraela. Wzbudza to moje mieszane uczucia.
Czy aby załatwić parę spraw potrzeba aż takiego wydarzenia?
Czy są jakieś precedensy wspólnych posiedzeń rządów krajów oddalonych od siebie o tysiące kilometrów?
A może to przymiarka do wspólnego posiedzenia z rządem innego wiadomego dużego kraju?
A może to niezapowiadane cudy Tuska?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)