Już wiemy że nie było nacisków na lądowanie. Dowodem są nie tylko nagrania rozmów ale wydana zgodnie ze sztuką-100m nad poziomem lotniska(poziom decyzyjny), 22 sek. przed katastrofą, komenda kapitana-ODCHODZIMY!!!!
Ale wiemy też, że im większa jest pewność że nacisków nie było, tym bardziej zaciekle niektóre zaprzyjaźnione stacje i gazety z uporem wmawiają że naciski były.
Już wiemy że piloci nie wykonywali manewru lądowania lecz podchodzili do lądowania, czyli podchodzili do wysokości decyzyjnej. Rozgłaszanie przez media informacji że piloci lądowali jest dezinformowaniem społeczeństwa.
Już wiemy, że nie było 4 podejść do lądowania jak od początku sugerowali Rosjanie a jedno..
Wiemy że po potwierdzeniu przez zastępcę kapitana komendy ODCHODZIMY na nagraniach zapada zagadkowa cisza, do dziś niewyjaśniona, a samolot nadal opadał.
Wiemy że nie ma w miękkim, podmokłym gruncie żadnych śladów uderzenia czy „orania” gleby przez kadłub samolotu. Są natomiast tysiące drobnych kawałków samolotu.
Wiemy, że brakuje 17 sek. nagrań w czarnej skrzynce.
Wiemy że nie było czterokrotnego przesiewania ziemi. Nadal jednak nie znamy dezinformatora pani min. Kopacz.
Wiemy że strona polska zgodziła się na zatrzymanie wraku do zakończenia postępowania sądowego, co może trwać latami.
Wiemy że polski dyplomata wydawał polecenie Rosjanom zatrzymania montażysty Wiśniewskiego i zniszczenia jego nagrań. Nie wiemy na jakiej podstawie. Czy było jakieś porozumienie?
Wiemy że kontrolerzy wydali kłamliwy komunikat „na kursie i na ścieżce”. Ale wiemy również że wiadome media wolą drążyć wątek „nacisków”.
Wiemy wystarczająco dużo by zadać pytanie. Czemu większość mediów nie stawia pytań- czemu Rosjanie skłamali, czemu brakuje tych 17 sek. nagrań, czemu Kopacz kłamała, czemu Tusk nie wciągnął NATO do śledztwa, czemu wciąż się nam wmawia że były naciski.
Ja mam tylko jedno pytanie. Czemu te media pełnią funkcje mediów okupacyjnych-kłamią, dezinformują, dają wrzutki mające odwrócić uwagę od pytań zasadniczych
Dziwi mnie również fakt, że szef resortu który bada katastrofę, odpowiadał za zabezpieczenie lotu.
To przypomina sytuację MAK-u, który był śledczym we własnej sprawie.
Czy to nie są sowieckie standarty?


Komentarze
Pokaż komentarze (22)