Gdy ktoś kiedyś przechodził z innego ugrupowania do PiS- u, medialne i polityczne szumowiny z grymasem obrzydzenia grzmiały, że to korupcja polityczna. Teraz nazywają to elegancko - transfer polityczny.
Gdy PO szło z pochodniami to był to marsz w obronie demokracji. Gdy robią to inni, zagrożenie faszystowskie.
Gdy na pana Bartoszewskiego (ksywa profesor) ktoś coś powiedział nie po myśli szumowin to z grymasem oburzenia broniły samozwańczego profesora jako byłego więźnia obozu i kombatanta. Gdy kłamliwie szmacono więźnia kilku obozów koncentracyjnych Kobylańskiego, to ci sami propagandyści dorzucali kolejne kalumnie.
Czyż nie można nazwać tego stanu rzeczy dyktaturą prowokatorów, kłamców i propagandzistów? Myślę że tak!!!
Choćby dlatego że bezkarnie grasują nie niepokojeni przez nikogo w większości mediów .


Komentarze
Pokaż komentarze