Przez wiele lat partia obecnie rządząca testowała odkurzone z niedawno mienionych etapów sposoby walki z przeciwnikiem politycznym. Szybko awansowali w strukturach partyjnych działacze którzy w najdoskonalszy sposób nawiązywali do metod prowokacji, insynuacji, odczłowieczania przeciwnika, imputowania mu wszystkiego co najgorsze. Prowokator Palikot awansował do czołówki zaufanych PO gdy przebił wszystkich w wulgaryzmie ataków. Niesiołowski awansował gdy swoich konkurentów zaczął pomawiać o choroby psychiczne. Sikorski dostąpił łask gdy chciał dorzynać watahy Bartoszewski gdy zaczął wyzywać od bydła. Listę można ciągnąć. Jednocześnie marginalizowani byli ludzie o wysokiej kulturze osobistj jak Rokita , Płażyński, Zyta Gilowska...
Nic więc dziwnego że zaczęli węszyć łatwą drogę docenienia i sukcesu wątpliwego pokroju funkcjonariusze policji, sędziowie, "dziennikarze",. Oczywiście piszę o najgorszym elemencie w tych zawodach. Oni sygnał władzy zrozumieli precyzyjnie. Coraz bardziej obawiam się, że wytworzony mechanizm nie tylko tworzy negatywną selekcję ale stwarza zagrożenie wykluczenia a nawet eksterminacji przeciwników politycznych.
Nie mogę sobie inaczej wytłumaczyć zachowania sędziego (bodaj Jabłońskiego) który nakazał ocenę psychiatryczną prezesa partii opozycyjnej pod pozorem zbadania czy może uczestniczyć w rozprawach. Nie dał Kaczyński zadnych podstaw do wątpliwości czy może uczestniczyć. Badania niemal jednocześnie mordercy Rosiaka i szefa partii który nie nawołuje do przemocy ma znamiona prowokacji. I nie są w tym wypadku istotne wyniki badań lecz przyklejana od dawna łata.
Ale jak się dziwić skoro dzisiejsze "elity" jak echo Stalina przyklejają łaty faszystów przeciwnikom politycznym.
Eksterminację można jeszcze powstrzymać. Jeszcze jest czas. Od nas wszystkich zleży czy się to uda.


Komentarze
Pokaż komentarze