Pisząc o drugiej zbrodni smoleńskiej nie mam jeszcze stuprocentowej pewności że miała miejsce pierwsza zbrodnia smoleńska. W miarę jednak jak coraz więcej danych potwierdza drugą zbrodnię smoleńską, pewność co do faktu że była pierwsza jest coraz większa.
Druga zbrodnia smoleńska rozpoczęła się w dniu "katastrofy smoleńskiej". Bezpośrednio po "katastrofie" do Edwarda Klicha dzwoni zastępca Anodiny w MAK-u Morozow i proponuje zastosowanie załącznika 13 do Konwencji Chicagowskiej. Obaj wiedzą że lot był wojskowy a konwencja mogła być stosowana wyłącznie do lotów cywilnych. Ta procedura uniemożliwiła odwołanie się od ustaleń MAK-u. Wygląda na to że Morozow był precyzyjnie przygotowana na sceniarusz prowadzenia śledztwa i to bezpośrednio po katastrofie. Nieźle pomyślane, prawda? Zastosowanie tej konwencji to pierwszy, najważniejszy puzzel drugiej zbrodni smoleńskiej. Te puzzle to kłamstwa i manipulacje., Kłamstwa te kojarzą się z kłamstwami katyńskimi i oświęcimskimi. Może są jeszcze gorsze są od tamtych kłamstw. Tamte kłamstwa nie były w stanie zaprzeczyć oczywistym faktom, te natomiast mają uniemożliwić dojście do prawdy, uniemożliwić odwołanie od jawnie manipulanckich "ustaleń" MAK-u. Innych puzzli składających się na drugą zbrodnię smoleńską jest porażająco dużo. 16 lipca 2010 "Polska The Times" "ustaliła" że na nagraniach czarnych skrzynek pilot wypowiada słowa "patrzcie jak lądują debeściaki". O debeściakach była mowa jeszcze zanim "odkryła" to gazeta. Oczywiście nigdy to kłamstwo nie zostało odwołane ani nie podano jego źródła pomimo że fraza ta nie znalazła się w stenogramach. Minister zdrowia w wystąpieniu 29 kwietnia 2010 r. powiedziała że "Najmniejszy skrawek, który został przebadany, najmniejszy szczątek, który został znaleziony na miejscu katastrofy -wtedy kiedy przekopywano z całą starannością ziemię na miejscu tego wypadku na głębokości ponad 1 metra i przesiewano ją w sposób szczególnie staranny - każdy znaleziony skrawek został przebadany genetycznie." Pomimo tego kłamstwa (a może dzięki niemu?) pani Kopacz awansowała na marszałka Sejmu. Obecnie okazało się że w stenogramach sejmowych wypowiedź ta została sfałszowana i brzmi "Gdy znaleziono najmniejszy szczątek na miejscu katastrofy, wtedy przekopywano z całą starannością ziemię na głębokości ponad 1 m i przesiewano ją w sposób szczególnie staranny. Każdy znaleziony skrawek został przebadany genetycznie".
Kłamstw smoleńskich było tak dużo że nie sposób przypomnieć ich w jednej notatce. Żadna osoba za kłamstwa nie przeprosiła i nie podała ich pierwotnych źródeł. W kłamstwa zamieszane są osoby z najwyższych państwowych stanowisk. Te kłamstwa doskonale dopasowują się do rosyjskiego zacierania śladów. Te "nasze" puzzle doskonale pasują do rosyjskich. Nijak jednak mają się do prawdy. By udowodnić prawdę nie potrzeba ubiegać się do kłamstwa. Kłamstwem można jedynie bronić inne kłamstwo.
Odpowiedzialny za niewyobrażalne zaniedbania szef BOR-u Janicki, po katastrofie smoleńskiej otrzymał z rąk prezydenta Komorowskiego awans na generała dywizji BOR. Czy to nie są zbrodnie gdy awansuje się ludzi po ujawnieniu ich karygodnych kłamstw i zaniedbań i jednocześnie degraduje osoby które usiłują uzyskać pomoc w wyjaśnieniu sprawy od Amerykanów?
Te kłamstwa i zaniedbania oraz nagrody za nie są moim zdaniem drugą zbrodnią smoleńską. Nawet gdyby katastrofa smoleńska nie była zbrodnią to kłamstwa, manipulacje, awanse osób w nie zamieszanych mają znamiona zbrodni stanu a jako takie jeszcze bardziej uwiarygodniają i tak coraz bardziej wiarygodne tezy o zbrodni smoleńskiej.
Tylko co z tego wynika w konkretnym funkcjonowaniu Polski? Otóż wynika bardzo dużo. Wynika to, że już nie ma potrzeby by obce siły dokonywały prowokacji wobec Polski, taj jak było to w przypadku prowokacji gliwickiej. Obecnie prowokacji dokonują sami Polacy wyręczając w ten sposób tych którzy nie chcą zbytnio brudzić swych rąk. Jak się tak mocno dało uwikłać w kłamstwa to z tej drogi nie ma już wyjścia. Trzeba służyć nie swoim sprawom z pełnym oddaniem. Bo jak można nazwać fakt otwarcia przez Polskę granicy z Obwodem Kaliningradzkim a w zamian otrzymać zatrzaśnięcie Cieśniny Pilawskiej. Tego świat nie widział! Nic w zamian! Otwarcie granicy nawet nie za friko, otwarcie za dostanie siarczystego policzka po mordzie. A czym jest zgoda na rurę bałtycką w zamian której otrzymujemy blokadę gazoportu w Świnoujściu przez właśnie tę rurę oraz najdroższy ruski gaz w Europie dla Polski. To następny trzask w pysk. A jak nazwać hołdowniczy list byłych pięciu ministrów spraw zagranicznych po nierozważnym (niestety) i niepotrzebnym zdaniu (jednym zdaniu) Kaczyńskiego o Angeli. Występ pajaców bez honoru a właściwie lokajski donos. To już lepiej milczeć. Milczenie może być też bardzo wymowne, szczególnie wtedy gdy brak woli i pomysłu jak zachować się godnie i z korzyścią dla kraju. Lokajstwo, skundlenie, kłamstwa, brak honoru- to nieubłagany efekt kłamstw smoleńskich.
W decydujących dla Polski momentach miały miejsca katastrofy w Giblartarze i Smoleńsku. Pierwsza miała miejsce gdy zbrodnia katyńska była w imię walki z Hitlerem zamiatana pod dywan, druga gdy spadkobiercy sprawców przyznali się do winy. Jednak ani wtedy ani dziś polskie elity polityczne nie wypracowały skutecznych metod wygrywania prawdy dla dobra kraju. Trzeba przerwać to błędne koło w którym opłaca się kłamstwo lub przyzwolenie na kłamstwo. Polska nigdy na tym dobrze nie wyszła.
P.s. Pułkownik Przybył postrzelił się podczas konferencji ws. "katastrofy" smoleńskiej. Ciekawe czy zostawił jakiś list.
A tu jeszcze dokładniej. Ostateczne rozwiązanie kwestii smoleńskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (53)