Oczywiście nie chodzi mi o znany szeroko film. Nie chodzi mi też o gen Parulskiego ani cudownie awansowanego na stopień generała pana Janickiego. Generał o którym piszę dał publicznie pewne arcyważne świadectwo. Świadectwo to związane jest bezpośrednio z "katastrofą" smoleńską i może stanowić bardzo ważny dowód w sprawie.
Gen.Sławomir Petylicki, twórca GROM publicznie stwierdził że już 10 kwietnia, tuż po katastrofie politycy PO przesyłali między sobą bardzo znamienny SMS. SMS brzmiał tak: "Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił". SMS o takiej treści pokazał mu, a następnie przesłał jeden z jego bliskich znajomych z Platformy. Takie stwierdzenie zawarte w SMS-ie świadczy że już od pierwszych godzin po katastrofie tragedia ta wykorzystywana była do celów politycznych. Nie było jeszcze powołanej komisji, jeszcze nie odsłuchano czarnych skrzynek ani nikogo nie przesłuchano. Nie zostały udowodnione do dziś teorie naciskowe ale już wtedy z PO poszły wytyczne by tą wersję lansować. Czy już wtedy ktoś wiedział w jakim kierunku będzie zmierzało śledztwo ? Wywiad dla portalu Wprost24.pl, w którym gen. Petelicki po raz pierwszy ujawnił sprawę SMS-ów został usunięty z sieci.
Do dziś nie wiemy czy gen. Petylicki był przesłuchany przez prokuratorów, czy sprawdzono od kogo dostał SMS, czy sprawdzono komórki najważniejszych działaczy PO. Treść tego SMS świadczy że już w dniu katastrofy władza rozpoczęła grę trumnami.
Zdumiewa również porażający rozziew między błyskawicznym podjęciem decyzji w sprawie linii propagandowej po "katastrofie" oraz całkowitym brakiem inicjatywy w celu przynajmniej równoprawnego uczestnictwa w śledztwie.
Ale wracając do generała. Skoro śledczy nie pofatygowali się by zbadać źródło słynnego SMS-a, może sam pan generał zgłosi się do niezależnych ekspertów w celu udokumentowania skąd i kiedy SMS został wysłany oraz zadba o zabezpieczenie tego dowodu. A może zainteresuje się tym Zespół Parlamentarny?
Dziś już jasno widać że komisje pracują pod z góry przyjętą rezę. Tylko dzięki olbrzymiemu wysiłkowi niezależnych ekspertów, analizom blogerów oraz wysiłkom tych członków komisji którzy albo zostali odsunięci od śledztwa albo wysłani na emeryturę powoli przybliżamy się do prawdy. I nie chodzi tu tylko o prawdę o przebiegu " katastrofy" ale i prawdę o kulisach działań komisji


Komentarze
Pokaż komentarze (8)