Gdyby to był odosobnieny przypadek z pewnością bym się nad tym nie zastanawiał. Jest jednak jakaś anormalna prawidłowość, wątpię czy występująca w takiej skali w demokratycznych krajach, która domaga sie bicia na alarm.
Bo czy nie powinny alarmować fakty corocznego bankructwa, zawsze w środku sezonu urlopowego, kolejnych biur podruży? Gdy już biuro uzbiera kasę i turyści wyjadą do egzotycznych krajów, następuje akt bankructwa.
Podobne mechanizmy stosowane były przy budowie autostrad i stadionów. Główni wykonawcy brali kasę i natychmiast ogłaszali bankructwo. W jednym przypadku "jeleniami" byli turyści, w drugim podwykonawcy.
W każdej uczciwej firmie uzyskanie kontraktu jest powodem do splendoru i zysku a zadowolenie turystów umacnia renomę. U nas dziwnym zrządzeniem losu panuje epidemia bankructw w momencie największego przypływu gotówki.
Istny cud gospodarczy, cud na skalę światową.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)