Przynajmniej takiej, jaką znaliśmy od 1989 r. Kulawej, podszytej mafiami i służbami, z mediami, którym daleko do niezależności, z elitą polityczną, której typowymi przedstawicielami okazali się Grzechu i Miro, i z całą masą innych wad. W sumie, jak spojrzymy na to spokojnie, z perspektywy historycznej (niszczenie warstw przywódczych od 1939 do 1989 r.), to wiele lepiej pewnie być nie mogło.
Ale dziś mamy do czynienia z nową jakością. To już nie jest 4 czerwca 1992, kiedy obalenie rządu Olszewskiego dokonało się przynajmniej z zachowaniem pozorów działania w ramach prawa. To co zrobił Tusk, usuwając szefa Centralnego Biura Antykorupcyjngo, jest prawa jawnym złamaniem. To wprost zamach na demokratyczną, niezależną od rządu instytucję, mający na celu przejęcie całości władzy w kraju - bliskie podręcznikowej definicji zamachu stanu. I nie pomoże tu zasłona dymna w postaci głupkowatych oświadczeń Karpiniuka czy Komorowskiego (Marszałka Sejmu Rzeczpospolitej!!!), że Prezydent wydał opinię... ustną!
Nie wiem, jak to się skończy - polska polityka jest chyba zbyt nieustabilizowana, aby groziła nam na dłuższą metę dyktatura. Dlatego mam nadzieję, że jednak Tusk za to odpowie i to niedługo. Ale jest faktem, że Polska znalazła się niepokojąco blisko modelu ustrojowego Rosji Putina.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)