Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
81 obserwujących
328 notek
665k odsłon
  950   8

Zełenski i Verhofstadt już w jednym stoją domku

Stała się rzecz ciekawa, choć nie specjalnie zaskakująca: partia prezydenta Ukrainy, Sługa Narodu, została przyjęta do liberalnej partii ALDE. Dlaczego ten ruch Władimira Zełeńskiego nie budzi zdziwienia? Nie budzi, gdyż już od 28 lutego 2022 roku Sługa Narodu miała status partii stowarzyszonej z ALDE. Twarzą, która najbardziej może kojarzyć się w Polsce z ALDE jest Guy Verhofstadt. Z polskich partii politycznych do ALDE należały np. demokraci.pl (krąg towarzyski Władysława Frasyniuka) czy też Nowoczesna. 

Nie wchodząc w szczegóły ująłbym to tak: jeżeli ALDE nie chcielibyśmy nazywać partią o zacięciu antypolskim to nazwijmy ją partią raz, że negatywnie nastawioną wobec obecnej władzy w Polsce a dwa partią należącą do europejskiego mainstreamu.

W tym, co napisałem nie ma, w moim odczuciu, żadnej krytyki decyzji podjętej przez ukraińską Sługę Narodu. Obecne elity polityczne Ukrainy uznały zapewne,  że to jest o wiele bardziej korzystne dla interesu państwa ukraińskiego - korzystne, gdyż być może bardziej przybliżyć moment wejścia Ukrainy do struktur EU. Z pewnością ci, którzy widzą nadaktywność zabiegania o sprawy ukraińskie ze strony polskich ambasadorów w osobach m.in. Prezydenta RP A. Dudy czy też premiera M. Morawieckiego mogą poczuć lekkie uczucie zawodu, ale...

Ale może tak być, że Sługa Narodu jest sługą dla własnego a nie cudzego narodu...

Ale można powiedzieć i to jest dla mnie clou: cóż taka jest polityka. Ale cóż takie powiedzenie naprawdę znaczy: otóż nic odkrywczego i to samo, co zawsze od wieków zaś poniższy cytat z powieści M. Puzo pt. "Ojciec chrzestny" wyraża to krótko i perfekcyjnie: "To nic osobistego, Sonny. To czysty biznes". A w biznesie emocje nic nie znaczą poza tym wypadkiem, gdy biznes polega na zarabianiu na emocjach. 

Polityka, w wydaniu praktycznym, nie zostawia wiele miejsca na pielęgnowanie takiej kategorii moralnej do jakiej zaliczyć można wdzięczność. Większość miejsca zajmuje natomiast pragmatyzm i utylitaryzm,  w tym potocznym rozumieniu, odpowiadający na niewdzięczne pytania typu: a co mi się bardziej opłaca? a co możesz mi zabrać? Stąd,  niezależnie od mojego stosunku do Ukrainy, nie opierałbym budowy relacji polsko - ukraińskich na tym, że Ukraina będzie nam realnie politycznie wdzięczna i z tej wdzięczności będzie przyjazna dla polskich interesów czyli np. Polska w polityce zagranicznej będzie na pierwszym planie a zatem przed Niemcami i Francją. Ukraińska elita polityczna, czego wiele osób w RP nie chce lub nie umie wziąć pod uwagę, może zupełnie inaczej odbierać dobrowolne i ponadwymiarowe zaangażowanie Polski w sprawy ukraińskie. Inaczej czyli jak? Na przykład tak: to, co zrobiła i robi Polska jest absolutnie w jej interesie (inaczej by tego nie robiła) toteż realnie nie ma uzasadnionych powodów do odwdzięczania się jej. Podziękowania i gorące słowa pod adresem Polski mogą być zwykłą dyplomatyczną kurtuazją z której nie będzie zbyt wielu konkretów i na tę chwilę de facto ich nie ma. Chyba, że za taki uznamy zwolnienie z aresztu lwów we Lwowie aczkolwiek dla mnie jest to li tylko dyplomatyczna uprzejmość ukraińskiej strony. Wobec bowiem takiej pomocy od Polaków i takiego oddania rządu polskiego dla Ukrainy wypadało jednak władzom ukraińskim coś zrobić a zatem zrobiono to, co kosztuje niewiele, ale za to pozytywnie stymuluje emocje proukraińskie w Polsce,  w tym w budowaniu przekonania, że nastąpił przełom w dziejach polsko-ukraińskich.

Generalnie: ta nadzieja, oczekiwanie a wręcz niezdrowe pobudzenie, że my z Ukrainą zwojujemy Europę, bo stworzymy sojusz i mocarstwo konkurencyjne wobec Niemiec czy Francji do którego dołączy zaraz Litwa i Łotwa bardziej kojarzy mi się z taką płomienną naiwnością, którą może mieć podlotek lub panienka aniżeli z realizmem politycznym (kto może w Europie więcej, z kim warto trzymać, kto kontroluje rozdział pieniędzy w UE). Niektórzy z Polaków założyli różowe okulary i widzą przyszłość w takich barwach - oto na ich oczach wstaje z grobu Rzeczpospolita Obojga Narodów. Dodam: podkoloryzowana i wyidealizowana. Nie ma tam pamięci o rzezi w Humaniu (jakże zresztą zbrodnie w Humaniu swoim okrucieństwem przypominają te poźniejsze z Wołynia; warto przeczytać zresztą "Hajdamaków" Tarasa Szewczenki, aby zrozumieć poziom stanu nienawiści do polskości - "I jak my z nożami / Z nożami świętymi / I z ojcem Maksymem / W tę noc pohulamy / Lachów pohajdamy / I tak pohulamy / By piekło się śmiało" ) czy też liście Bohdana Chmienickiego do cara Aleksija w którym chwali się pokonaniem Polaków oraz prosi o roztoczenie opieki nad kozakami zaporoskimi przez rosyjskie imperium...

Taki sam proces idealizacji, co gorsza, dokonuje się w obrazie współczesnego Ukraińca i puszcza się w niepamięć to, co mogłoby spowodować rysy i pęknięcia na nim. Państwowy kult Bandery - ależ nie mówmy o tym, to jest jakiś poboczny problem. Rzeź na Wołyniu - przemilczmy ten niewygodny stronie ukraińskiej temat, to nie jest ten czas,  aby absorbować nim Ukraińców. Poczeka. Dyskryminujące działania wobec polskiej mniejszości - to było przecież tak dawno, zaledwie 100 dni temu. "Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi, jeszcze Polak Ukraińcowi buty czyścić musi" - czy to napisano w roku 1943? Nie, to są słowa napisane w 2015 roku przez młodą Ukrainkę, która przyłączyła się do podziwianego przez jakąś część Polaków batalionu Azow. Te same słowa były wykrzykiwane przez Ukraińców w Przemyślu w 2016 roku. Zderzenie wyidealizowanego obrazu z rzeczywistością będzie, wcześniej czy później,  przykrym i bolesnym doświadczeniem.  Czy będę komuś współczuł? Nie. Na pewno. W końcu chcącemu nie dzieje się krzywda.

Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka