Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
81 obserwujących
328 notek
665k odsłon
  1285   10

Nasze wielkie ukraińskie marzenie

Zacznę od konstatacji oczywistego faktu, faktu, który powoli nam umyka z horyzontu rozumu: wskutek intensywnej pro-ukraińskiej propagandy uprawianej w Polsce utraciliśmy trzeźwość oceny sytuacji geopolitycznej. 

Co mam na myśli? 

17 milionów argumentów

Żyjemy, a przynajmniej pewna znacząca ilość Polaków, mrzonkami o pokonaniu Rosji, odsunięciu jej od Europy lub wręcz jej rozpadzie. To nie nastąpi - Rosja będzie tam, gdzie jest teraz lub też będzie dalej. Nie jest to z mojej strony kwestia jakiejkolwiek sympatii do Rosji - piszę o rzeczy dla mnie oczywistej: Rosja jest ekspansywna, będzie dalej istnieć i w dalszym ciągu będzie odgrywać rolę jednego z najbardziej wpływowych państw na świecie. To nie jest coś, co ma się podobać lub nie podobać: to jest fakt mający rozmiar 17 mln km. kw. 

Na Zachodzie bez zmian

Nie ulegnie też zmianie, a przynajmniej nie w sposób zasadniczy i rewolucyjny, stosunek do Rosji dwóch głównych graczy w Unii Europejskiej tj. Niemiec i Francji. Nieważne jakie są powody tego specjalnego i zarazem specyficznego stosunku Francji czy też Niemiec wobec rosyjskiego imperium: Rosja dla dwóch wyżej wymienionych krajów będzie dalej ważniejsza aniżeli Polska (o Ukrainie nie wspominając). Zwrócę uwagę na jeszcze jedną kwestię - ani Niemcy ani Francja nie obawiają się, tego, że Rosja będzie chciała wejść w posiadanie ich terytoriów. To jedno. Drugie - teoretycznie Polska dla Niemiec powinna być, zważywszy wymianę handlową pomiędzy tymi krajami, partnerem strategicznym numer 1 w Europie. A jednak nie jest i to też się nie zmieni - Niemcy są zainteresowani zdominowaniem Polski i nie pozbędą się, a przynajmniej nie w najbliższym czasie, wobec nas swego rodzaju poczucia wyższości - tego samego, który odczuwamy myśląc o Rosji ciemnej, durnej i zacofanej. 

Nasze wielkie ukraińskie marzenie

Część Polaków, jak duża nie wiem, pokochała Ukrainę, której nie ma, Ukrainę ze swoich marzeń. Dlaczego Ukraina marzeń jest tak cenna, że przestaje ich interesować Ukraina, która jest prawdziwa? Moja odpowiedź byłaby następująca: niechęć do Rosji oraz jakże atrakcyjne, wręcz oszałamiające, marzenie o wskrzeszeniu minionej już wielkości i potęgi Polski. Jeżeli pomyśleć o sojuszu państw takich jak Polska i Ukraina (terytorium, ludność, bogactwa naturalne etc.)… Jeżeli pomyśleć o politycznym, magnetycznym oddziaływaniu takiego sojuszu na inne państwa, które w taki czy inny sposób wpisują się w historyczną tradycję jagiellońską... Jeżeli pomyśleć o wadze tego sojuszu w europejskiej geopolityce... Tak, to jest właśnie ta oszałamiająca perspektywa, która może skutecznie uwieść na pokuszenie co słabsze umysły. Mój komentarz do tego byłby taki: Ukraina musiałaby tego chcieć a Polska musiałby to móc (mieć taką siłę przyciągania). A owo chcieć Ukrainy oznacza m.in. chęć zamknięcia pewnego krwawego rozdziału stosunków polsko - ukraińskich, co wymaga oceanu dobrej ukraińskiej woli. Tej zaś nie ma. Nie ma jej zaś dlatego, że Ukraina nie pragnie tego sojuszu obawiając się, m. zdaniem, m.in. powrotu historycznej dominacji polskiej polityki i kultury. Nie ma jej także dlatego, że Ukraina musiałby zawróć z kierunku w którym zaczęła dynamicznie płynąć a portem przeznaczenia jest ukrainizacja Ukrainy zwłaszcza w systemie oświaty, co od 2017 roku wywoływało spory i to ostre z Węgrami, Rumunią, Mołdawią czy wreszcie Rosją. Ukrainizacja zaś dryfuje na wznoszącej fali nacjonalizmu.  

Polska w drugiej lidze

Nie są to jednak powody jedyne. Innym, istotnym, powodem jest to, że Ukraina ma swoją własną koncepcję strategiczną w której Polski przez 30 lat niepodległej Ukrainy nie było jako ważnego, kluczowego partnera (jeszcze w 2021 roku strategia polityki zagranicznej przygotowana przez obecnego prezydenta Ukrainy zaliczyła Polskę do drugiej ligi partnerów strategicznych). Państwa, które są w tej strategii istotne to Stany Zjednoczone, Niemcy oraz ... Rosja. Jeszcze w 2019 roku Ihor Kołomyjski (promotor i patron kariery politycznej obecnego prezydenta Ukrainy) mówił o USA: "„Jeśli będą w stosunku do nas cwaniakować, to pójdziemy do Rosji. Rosyjskie czołgi będą stacjonować pod Krakowem i Warszawą. (…) Wasze NATO będzie robić w spodnie i kupować pampersy”. Racjonalnie rzecz ujmując Polska jest naturalnym sojusznikiem dla Ukrainy - to mogłaby być rzeczywista polityczna przeciwwaga i w stosunku do Rosji i w stosunku do Niemiec. Ukraina mogłaby wybić się na takim związku politycznym na wielkość. Podobnie zresztą jak i Polska. Ale Ukraina musiałby chcieć - nie była zaś tym zainteresowana przez dziesięciolecia. I aby było jasne - uważam, że dalej tego nie chce - to zaś, że Ukraina używa I i nie szczędzi ciepłych słów wobec obecnych polskich władz to tylko przejaw dyplomacji. Dyplomacji, która Ukrainy nie kosztuje nawet hrywny więcej niż dotychczas a Polskę miliardy złotych. 

Lubię to! Skomentuj140 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka