Dawno, dawno temu w 1991 roku obrońcy Związku Sowieckiego podjęli ostatnia próbę przywrócenia swojej władzy – pucz Janajewa. Gdy Gorbaczow został internowany a do Moskwy wkroczyły jednostki wojskowe, sytuację uratował Borys Jelcyn odważnie stając w obronie namiastki swobód demokratycznych. Wtedy tchórzliwie i idiotycznie zachował się Lech Wałęsa usiłując dzwonić do Janajewa niczym komunistyczny namiestnik Polski do pierwszego sekretarza KPZR (sprawę opisał obecny członek PO Grzegorz Kostrzewa-Zorbas). No i była taka polska partia polityczna, która wtedy wysłała do puczysty Janajewa kompromitujące oświadczenie z sugestią, że przejecie władzy przez neokomunistów nie zaszkodzi stosunkom z Polską. Ta partią był Kongres Liberalno-Demokratyczny, formacja Donalda Tuska i obecny trzon Platformy Obywatelskiej.
To tylko drobny przykład „dyplomatołstwa” w wykonaniu polityków PO lubianych w Rosji, Niemczech i Brukseli – ale już nie w USA...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)