Jednym z przejawów miłości do Matki Naszej Kościoła jest dobra znajomość jej historii. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie zawsze mamy możliwość ją poznać, nie zawsze mamy czas na pogłębione studia tego zagadnienia, nie każdy też musi być dyplomowanym historykiem. Tym niemniej, powinniśmy wykazywać się wolą poznania historii Kościoła i w miarę naszych możliwości wykorzystywać nadarzające się ku temu okazje.
W tym miejscu pragnąłbym polecić wszystkim książkę x. Józefa (Jose) Orlandisa "Kościół katolicki w drugiej połowie XX wieku", wydaną w ubiegłym roku przez POLWEN, przetłumaczoną z języka hiszpańskiego przez dra Pawła Skibińskiego. Jest to opracowanie bogate w fakty, a zarazem łatwe w lekturze. Pozytywem tej pozycji jest obalanie nadinterpretacji zarówno środowisk tradycjonalistycznych, jakoby prawdziwy Kościół katolicki przestał istnieć po Vaticanum Secundum, jak i modernistycznych, zdających się niekiedy odrzucać wszystko, co przedsoborowe. Książka będąca dziełem obiektywnym, w pełni naukowym pokazuje bardzo pieknie ciągłość historii Kościoła, to że stoi on - jako Mistyczne Ciało Chrystusa - poza i ponad czasem - choć oczywiście pielgrzymuje w czasie.
W Klubie Nowogrodzka 44 (odwiedziny w którym gorąco polecam wszystkim, na stałe lub czasowo przebywającym w Warszawie - ów Klub to bardzo cenna inicjatywa ex-posła Krzyśka Bosaka) odbyło się we wtorek spotkanie z prof. Michałem Wojciechowskim, pierwszym w Polsce świeckim profesorem teologii katolickiej, a zarazem znanym propagatorem wolnego rynku, niestrudzenie wykazującym, że pomiędzy nauczaniem Kościoła a taką formą organizacji gospodarki nie istnieje żadna sprzeczność - i czyniącym to w znacznie bardziej udany sposób niż
Michael Novak. Ukazała się zresztą nowa książka profesora, więc każdy będzie mógł sobie wyrobić opinię o jego argumentacji
Jakiś czas temu stwierdziłem, że powinienem zaangażować się w jakąś wspólnotę kościelną, że pójść w niedzielę, a czasem i w tygodniu do kościoła, modlić się czytać Pismo we własnym zakresie to za mało. Potrzebowałem czegoś więcej. Udałem się na rozważanie do ośrodka akademickiego prowadzonego przez Opus Dei - i był to strzał w dziesiątkę! Rozważanie, choć relatywnie krótkie, dało mi bardzo wiele. Sądzę, że chyba będę musiał zacząć uczęszczać do tego ośrodka regularnie.
Komentarze
Pokaż komentarze (2)