Jakiś czas temu opisałem historie olania mnie przez panią prof. dr n.med. ... Dziś pełny nadziei ( wiem czyja to matka, ale jak każda matka dba o swoje dzieci) ponowiłem próbę otrzymania lekarskiej porady.... Gdy w drzwiach zobaczyłem panią prof. dr n.med. serce mi żywiej zabiło - "uda się" pomyślałem... Hmm... Niestety... Tym razem w gabinecie lekarskim , w godzinach przyjęć pacjentów egzaminowała studentów... Marną pociechą jest fakt iż bardzo szybko zostałem przyjęty przez inną panią doktor... Dlaczego marna to pociecha ? Cała konsultacja sprowadziła sie do wypisania recepty... Za trzy miesiące kolejna próba ...
Tak na marginesie - ciekawe czy pani prof. dr n.med. zaszczepia w swoich studentach szacunek dla pacjentów... Śmiem wątpić...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)