Oj, przydałoby się stuknąć w co poniektóre łby... Bez odrobiny wstydu zaczyna się partyjno-dziennikarsko-blogerska nawalanka a jej narzędziem stają się niepełnosprawni a więc i moja Córa... Trudno opanować odruchy wymiotne...
Rzadkie chwile gdy mogę po blokowisku z aparatem pochodzić dają chwile normalności... Jest co fotografować bo wiele się dzieje. Jak widać na ostatnim zdjęciu udało mi się złapać wiosne in flagranti ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (8)