Wychodzi Dyzma w stopniu Pierwszego Ministra Rządu pewnego kondominium (czyli Jan Krzyszf Bielecki dwdzieścia lat wcześniej) z biurowca fabryki traktorów Ursus i zanim trzaśnie drzwiami rządowej limuzynki wygłasza, pretensjonalnie dramatyzując, kompromitującą go kwestię: W Ursusie tak źle robią że "pytanie o sens reform w Polsce uważam za podważone"
Nie może zatem dziwić tych którzy pamiętają tę scenkę fakt, że na pytanie czym Dyzma w stopniu Pierwszego Ministra Rządu pewnego kondominium zajmował się wcześniej pada odpowiedź: "produkowałem wałki drzewniane". Kim taki Dyzma może być później? To oczywiste - bankierem. Tak samo jak Kaziu Marcinkiewicz. Choć trzeba wałkowi drzewnianemu zaliczyć na plus, że darował sobie Izabel
To jest autorytet: Nieudolność jego wypowiedzi może przebić tylko Marszałek Senatu. Namyślanie się, e-kanie i y-kanie, udawanie dyplomatycznego stylu, przyklejanie do facjaty przyjaznych uśmiechów i zero treści, coraz więcej tłuszczu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)