34 obserwujących
2559 notek
626k odsłon
266 odsłon

Tragedia Górnośląska

Wykop Skomentuj

Pojawiają się słowa o Polsce kolonialnej, tylko że Polska nigdy koloni nie posiadała ups... chyba, że mamy na myśli kolonie karne Syberii.

Przez wieki zasiedlali pustkowia Syberii, później obozy koncentracyjne, łagry, wywożeni byli na przymusowe roboty. Mało jeszcze publicznie znana, najdłużej przemilczana w powojennej historii Polski pozostawała tragedia ludności Górnego Śląska. O niej mówi, wyróżniony przez Muzeum Niepodległości dyplomem VI Międzynarodowego Festiwalu Filmów Historycznych i Wojskowych, film Aleksandry Fudali i Adama Turuli „Tragedia Górnośląska 1945”. Dokument opowiada o wydarzeniach, które rozegrały się na Górnym Śląsku w marcu 1945 roku, niedługo po wkroczeniu na te tereny Armii Czerwonej.



W Jałcie sojusznicy nie tylko uznali zgodność działań NKWD z konwencją dotyczącą prowadzenia wojny na lądzie – w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa, spokoju i porządku na tyłach Armii Czerwonej na terytorium Polski, dając Stalinowi zezwolenie na zniszczenie podziemia polskiego. Zgadzając się w konsekwencji na masowe mordy i wywózki na Syberię polskich patriotów, ale także Churchill i Franklin D. Roosevelt przystali i na to, że mieszkańcy terenów niemieckich zajmowanych przez Armię Czerwoną wykorzystani będą jako siła robocza do odbudowy radzieckiej gospodarki. To właśnie w Jałcie formalnie zezwolono na to co działo się później na Górnym Śląsku uważanym przez sowietów w połowie za rdzennie niemiecki. Ślązacy stali się ich żywymi reparacjami. Podstawą do zatrzymań i deportacji był rozkaz Berii z 6 lutego 1945 r. i obwieszczenia z nakazem stawienia się wszystkich mężczyzn w wieku od 17 do 50 roku życia do robót. Wywózka w praktyce objęła również kobiety. Zatrzymywanie i wywózki górników rozpoczęły się już na początku lutego 1945 r. Na terenie miast i wsi Górnego Śląska rozplakatowano ogłoszenia wzywające do zgłaszania się do pofrontowych prac porządkowych. Sugerowano w nich zabranie ze sobą koców, przyborów toaletowych, sztućców i żywności na kilka dni. W przypadku nie zgłoszenia się do punktu zbiorczego groził sąd wojskowy. Do niewolniczej pracy w ZSRR ściągano często z ulicznych łapanek lub wyciągano z domu.


O konferencjach Wielkiej Trójki, decydujących o losach Polski i Polaków, pisał w Pieśni o Fladze, w zwrotce zaczynającej się od słów - " O północy przy zielonych stolikach..." K.I. Gałczyński:


https://youtu.be/s6ifairSWbU



W styczniu 1945 roku na Śląsk weszli żołnierze Armii Czerwonej. Nie tylko po to, by bić się z Wehrmachtem. Mordowali cywilów, gwałcili kobiety, grabili mienie, wywozili mieszkańców. Liczba żołnierzy wkraczających na ziemie śląskie dorównywała liczbie ludności. I stąd już w pierwszych dniach rzadko komu udało się uniknąć bestialstwa wkraczającego wojska. Grupą procentowo najbardziej poszkodowaną tak jak pod okupacją niemiecką byli księża. Z rąk sowieckich sołdatów zamordowanych zostało na Opolszczyźnie około 40 księży - choć tylko 9 z nich nie znało języka polskiego - i ok. 80 sióstr zakonnych. „Nie licz dni, nie licz kilometrów. Licz tylko zabitych przez siebie Niemców - o to się modli twoja matka. Zabij Niemców - o to woła twoja rosyjska ziemia. Nie wahaj się. Nie ustawaj. Zabijaj" - pisał na łamach "Czerwonej Gwiazdy" Ilja Erenburg. Do niedawna patron jednej z opolskich ulic. Tuż za linią frontu przesuwały się oddziały NKWD, które zajmowały się neutralizowaniem osób uznawanych za wrogi element. Można było aresztować za przyjęcie volkslisty czy posiadanie obywatelstwa niemieckiego. Choć pamiętajmy, że Rząd Londyński ze względów na bezpieczeństwo ludności wyrażał zgodę na podpisywanie volkslisty a duży procent w armii Andersa stanowili Ślązacy, jeńcy, byli żołnierze Wehrmachtu



23 stycznia 1945 roku sowiecki 31 korpus pancerny razem ze 118 korpusem piechoty zajęły Pyskowice i Łabędy, stając tym samym u bram Gliwic. Było to wynikiem rozpoczętej 12 stycznia 1945 roku ofensywy znad Wisły I Frontu Ukraińskiego. W ostatniej chwili, gdy Armia Czerwona zmierzała już w stronę Górnego Śląska, podjęto decyzję o ewakuacji mieszkańców. Początkowo miała ona jednak charakter dobrowolny i objęła przede wszystkim urzędników i funkcjonariuszy nazistowskich, obawiających się odwetu ze strony czerwonoarmistów i Polaków. Do większych walk w Gliwicach nie doszło. Nieliczne oddziały niemieckie stawiały tylko opór w rejonie Starówki i portu na Kanale Gliwickim. Dwa dni później całe Gliwice, jako pierwszy duży ośrodek Górnego Śląska, znajdowały się już w rękach Armii Czerwonej. „Dzień, w którym nie zabiłeś przynajmniej jednego Niemca jest dniem straconym” – pisał Ilja Erenburg na łamach „Czerwonej Gwiazdy”. W Miechowicach wkraczający żołnierze zamordowali 380 osób, w tym kobiety i dzieci, w Gliwicach 800, w Boguszycach 350. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura