40 obserwujących
3624 notki
898k odsłon
  156   0

Należy do tej lepszej części historii stosunków polsko-ukraińskich

Wernyhora, fikcja czy prawda? 

Wernyhora jest postacią interesującą nie tylko Polaków, lecz także naród ukraiński. Będąc bohaterem ukraińskich legend, stał się również bohaterem polskiej literatury. Zastanawiając się nad przyczyną, dlaczego te dwa narody w równym stopniu fascynowała postać tajemniczego wieszcza, wydaje się, że za powód trzeba podać fakt politycznej zależności tych krajów. Brak samodzielnego bytu narodowego był bodźcem do wprowadzenia do literatury takich postaci, które podtrzymywały wiarę w uzyskanie niepodległości.

Wernyhora należy więc do tej lepszej części historii stosunków polsko-ukraińskich, będąc ucieleśnieniem dążeń niepodległościowych. Interesy bowiem obu tych narodów nie zawsze były rozbieżne. Poza dążeniem do samodzielnego bytu narodowego trzeba tu wymienić rolę Kozaczyzny we wspólnej obronie przeciwko najazdom Tatarów i Turków, a z bliższej historii sojusz z Petlurą czy dzień dzisiejszy, gdy te interesy splotły się w sposób żywotny.

Postać Wernyhory służyła także politykom, którzy propagując przyjaźń ukraińsko-polską, powoływali się na niego. Dla przykładu w 1830 roku pojawiła się się na Ukrainie „Odezwa do narodu ukraińskiego” nawołująca do włączenia się narodu ukraińskiego do Powstania Listopadowego przeciw caratowi. Odezwa ta powoływała się na przyjaźń i wspólne cele obu narodów, symbolizowanych przez Wernyhorę.

Obecnie bardziej nam się kojarzy z twórczością literacką niż historią. Zainteresowanie Wernyhorą, jako postacią historyczną, występowało o wiele silniej w XIX wieku niż obecnie. Jedynymi w XX wieku, którzy zajęli się Lirnikiem z punktu widzenia historycznej autentyczności, byli: Klinger, Kostruba i Pigoń.

Spośród XIX – wiecznych badaczy, interesujących się historycznym aspektem postaci Wernyhory byli : Czajkowski i Izopolski. Czajkowski, wielki miłośnik Ukrainy, przyjmował jednak bezkrytycznie wszystkie proroctwa Wernyhory, przez co można mieć zastrzeżenia do jego prac, jako nie w pełni historycznych. Również w stosunku do prac Izopolskiego można mieć zastrzeżenia, ponieważ mówi o różnych Wernyhorach, umieszczając ich w różnych okresach czasowych.

W związku z tym, że nie można korzystać z prac XIX-wiecznych historyków, trzeba z konieczności poprzestać na XX-wiecznych opracowaniach. Opracowania te, nota bene, nie są ze sobą w pełni zgodne i nie stwierdzają jednoznacznie, czy Wernyhora istniał. Sugerują natomiast, że mógł być to pseudonim jakiejś znanej osoby np. któregoś z hetmanów kozackich XVIII wieku, lub któregoś z jego emisariuszy.

Przepowiednie Wernyhory zostały podobno spisane przez starostę Suchodolskiego. Do dzisiaj jednak nie udało się tego sprawdzić, ponieważ nie odnaleziono tych zapisów. W ten sposób powstał koronny argument przeciwników istnienia Wernyhory – skoro nie istnieją jego przepowiednie, to i on sam pewnie nie istniał.

Komentatorzy postaci Wernyhory z „Wesela” podzielili się na dwa obozy: jedni oceniali charakter postaci Dudara negatywnie, inni wprost przeciwnie. W pierwszym obozie przewagę mieli sugerujący, że Wyspiański w utworze chciał dokonać rozrachunku z ideologią romantyczną, drugim – że do niej nawiązywał. Spór ten rozpoczął się zaraz po wystawieniu utworu i był w tym okresie najbardziej intensywny.

Kucharski i Łada-Cybulski twierdzili, że Wernyhora jeżeli sam nie jest siłą diabelską to przynajmniej jest przez nią opętany. Chcę sprawę narodową zepchnąć na niewłaściwe tory. Pomocny ma mu być w tym złoty róg, który funkcjonując w podświadomości społeczeństwa jako hasło, uosobienie proroctwa zmartwychwstania, przeciągnie na stronę Wernyhory większość Polaków. Złota podkowa zaś ma spełniać rolę otumaniającą, na złoto wrażliwe, chłopstwo, dla którego sama werbalistyka nie ma znaczenia.

Grzymała-Siedlecki również przychylał się do tej interpretacji stwierdzając, że Wernyhora jest wiarą w cud, który może, ale nie musi się spełnić. Oddziałuje Wernyhora Wernyhora rozleniwiająco na społeczeństwo, które nieskore jest do żadnych przedsięwzięć, czekając jedynie na dopełnienie się ostatnich punktów jego proroctw.

W przypadku „Wesela” trudno było interpretować dramat odchodząc od aktualnej sytuacji politycznej. Przecież właśnie ten utwór dotyczył spraw społecznych i politycznych. Z tego wynikało m.in. i to, że w dyskusji głos zabierali również politycy. Na przykład Ignacy Daszyński, który był przekonany, że Wyspiański utworem atakuje tych, którzy poszukują haseł dla mas, odnajdując je w przebrzmiałych i nic nieznaczących proroctwach.

W sposób pośredni atakował również postać Wernyhory Pigoń. Wychodził z założenia, że to Chochoł zamienia się w widma, po to by ograniczyć w nich wolę działania, dzięki czemu mógłby zakończyć dramat półautomatycznym tańcem weselników.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura