39 obserwujących
3668 notek
919k odsłon
  85   0

Bandyci nie mają czasu pisać ani wydawać dzienników

"Bandyci nie mają czasu pisać ani wydawać dzienników"- brzmi znajomo.


Bonchamps konając podnosi rękę, żeby nie zabijać więźniów republikańskich. To niezwykły akt miłosierdzia, gdy zwalczające się strony walczą przeciw sobie z niebywałym okrucieństwem. Jakby kopia słów konającego Chrystusa "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34a). Ostatnim wezwaniem przywódcy Wandejczyków jest ułaskawienie pięciu tysięcy republikańskich jeńców przetrzymywanych w lokalnym kościele, których jego oddziały zaprzysięgły stracić mszcząc jego śmierć. Posąg dzieła Davida d’Angers, syna jednego z ułaskawionych, stoi w kościele w Saint-Florent-le-Vieil. Generał na łożu śmierci podnosi rękę by powstrzymać zabijanie. Z jego rozchylonych ust płyną słowa " łaska więźniom".

Schludna, typowa dla epoki neoklasycystyczna rzeźba. Ranny generał jest okazją do pokazania heroicznej nagości i draperii w czystym stylu antycznym. Twarz już tym czasem naznaczona barkowym romantyzmem: luźne włosy, twarz trawiona bólem.


Pokonani w bitwie wandejscy chłopi szykują się do zemsty na prześladowcach. Masakra jest coraz bliżej. Przerażony tym zachowaniem generał daje ostatni rozkaz : "Wybaczyć więźniom!". Jego kuzyn D'Antichamps wskakuje na konia i pędzi do tych, którzy przygotowują się do nieodwracalnego. Wśród Wandejczyków gruchnęła wieść: " Łaska więźniom, uwolnić, Bonchamps tego chce, Bonchamps tego żąda!".

Ostatnie życzenie generała jest respektowane.

Jednak nie ma co liczyć na wdzięczność republikanów. Zobowiązują oni uwolnionych do nie wspominania o akcie łaski. Mają mówić, że zostali zbrojnie uwolnieni przez oddziały republikańskie. 


Tak o tym w "Rozważaniach o wojnie domowej" pisał Paweł Jasienica:

" W bitwie pod Chole został śmiertelnie ranny jeden z najzdolniejszych wandejskich dowódców, Artus de Bonchamps. Konając w Saint-Florent, wymógł na towarzyszach broni przyrzeczenie uwolnienia czterech tysięcy jeńców przeznaczonych na stracenie. 

Komitet Ocalenia Publicznego dowiedział się o tym wkrótce z listu swego komisarza:

 " Ci podli wrogowie Narodu...oszczędzili przeszło cztery tysiące naszych...To fakt, wiem od wielu spośród nich. Niektórzy dali się wzruszyć temu dowodowi nieprawdopodobnej hipokryzji. Przemawiałem do nich i zrozumieli wkrótce, że nie powinni być bandytom wdzięczni. Ponieważ jednak Naród nie stoi jeszcze na wysokości naszych uczuć patriotycznych, postąpicie rozsądnie nie mówiąc nikomu ani słowa o podobnej niewłaściwości. Ludzie wolni przyjmują życie z rąk niewolników! To nie po rewolucyjnemu. Trzeba utopić w zapomnieniu ten pożałowania godny wypadek. Nie mówcie o nim nawet Konwencji. Bandyci nie mają czasu pisać ani wydawać dzienników".

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale