Władze niemieckie wydały nakaz rejestracji wszystkich polskich aktorów w Propaganda Abteilung by otrzymać Erlebnis karte. Było to bezpośrednim powodem objęcia bojkotem przez władze polskiego podziemia wszystkich teatrów jawnych.
W czasie okupacji najlepszym sposobem na przetrwanie była przedsiębiorczość. Aktorzy, którzy zbojkotowali pracę w teatrzykach, zaczęli zakładać kawiarnie lub się w nich zatrudniać jako kelnerzy. W okresie wojny w Warszawie było dużo takich lokali, między innymi: 'Pod Znachorem”, „Bazar”, „Sztuka”. Najpopularniejsza, a zarazem najdroższa w Warszawie była kawiarnia „U Aktorek”. Mieściła się przy ulicy Pięknej 12, a po utworzeniu w tej okolicy dzielnicy niemieckiej przeniesiono ją do budynku przy Mazowieckiej 513 . Każdy z założycieli kawiarni „U Aktorek” (dziesięć osób) miał po sześć udziałów. Pozostałe należały do osób prywatnych, od których z czasem aktorki wykupiły resztę udziałów. Wynagrodzenie za prowadzenie lokalu w wysokości 10 proc. od dziennego utargu pobierali udziałowcy i pracownicy. Potem wynagrodzenie to wynosiło: dla udziałowców 20 proc. (10 proc.– kelnerskie i 10 proc. – dla założycielek i za „nazwiska”), a dla pracowników 10 proc.14. Cały dzienny utarg wpływał do wspólnej kasy, potem dzielono go między udziałowców.
Polskim aktorom, którzy zbojkotowali nakaz rejestracji, pieniądze z ramienia Delegatury Rządu rozdzielała Tajna Rada Teatralna. Komitet wykonawczy TRT otrzymywał stałą dotację pieniężną w wysokości od 2,5 tys. zł miesięcznie w 1940 r. do 30 tys. zł w 1944 r. Fundusz ten wykorzystywano na symboliczne wynagrodzenia artystów, którzy brali udział w tajnych pracach teatrów (wydatki rzeczowe) i na realną pomoc dla artystów dramatycznych ściganych przez gestapo bądź znajdujących się w trudnych warunkach materialnych (opieka społeczna). W grupie wydatków rzeczowych mieściły się wynagrodzenia za udział: w TRT, pracach studyjnych tajnego teatru, audycjach poetyckich, szkolnictwie teatralnym, przygotowaniu repertuaru teatrów (za zamówione u pisarzy nowe sztuki teatralne). Wypłacano honoraria architektom, którzy przygotowywali plany odbudowy lub budowy budynków teatralnych.Tajna Rada Teatralna finansowała również nagrody przydzielane w konkursach dramatycznych. Fundusz „opieki społecznej” służył pomocą przede wszystkim tym aktorom, którzy znajdowali się w obozach koncentracyjnych i więzieniach. Rodzinom aresztowanych wypłacano zasiłki. Pomagano też aktorom ściganym przez gestapo z przyczyn politycznych lub rasowych. Udzielano subwencji zasłużonym aktorom, takim jak Irena Solska, Aleksander Zelwerowicz, a także rodzinom chorych lub znajdujących się w trudnych warunkach materialnych, jak Stefan Jaracz, Edmund Wierciński. Z funduszy TRT korzystało 139 osób. Tajna Rada Teatralna nie tylko uzyskiwała pieniądze od Delegatury Rządu, ale również z prywatnych darów. Stefan Jaracz otrzymywał miesięcznie około 5 tys. zł, ponieważ z powodu gruźlicy gardła musiał leczyć się w sanatorium w Otwocku. Pieniądze pochodziły ze zbiórek organizowanych wśród lekarzy, aptekarzy, adwokatów.
Na Leona Schiller, twórcę komunizującego acz oblata benedyktyńskiego, poddającego się religijnemu mistycyzmowi padły podejrzenia współpracy z Gestapo. Musiał ukrywać się do wybuchu Powstania Warszawskiego w Henrykowie wśród księży. Tak sytuację opisał Bohdan Korzeniewski w Sławie i Infamii:"Otóż była taka przyjemna aktoreczka Żula Dywińska. Żydówka. W czasie wojny znalazła się w Krakowie. Była w PPS i w jakichś kontaktach z Cyrankiewiczem. Kiedy osadzono go w Oświęcimiu, ktoś wpadł na nieszczęśliwy pomysł, by Żula, która znała niemiecki, została podwójną agentką. Spodziewano się, że będzie mogła wykorzystać kontakty z Gestapo dla ratowania Cyrankiewicza. To była katastrofa, bo Żula nie udźwignęła tej sytuacji. Stała się niebezpieczna. Zjawiła się w Warszawie i związała z bardzo groźną osobistością, członkiem PPS i agentem niemieckim, prowokatorem na skalę międzynarodową, Adamem Wawrowskim. Jego zadaniem była likwidacja Socjalistycznej Organizacji Bojowej. Naturalnie, nikt jeszcze niczego nie podejrzewał. Żula narzekała, że nie ma się gdzie schronić, a trudno było udzielić jej schronienia, bo narkotyzowała się. Znała Schillera i on jakoś tam jej pomagał. Sądzę, że i przemieszkiwała u niego. Zbiegło się to z tragicznymi i nie wyjaśnionymi okolicznościami; zginął dowódca SOB — Leszek Raabe.( moje: W kwietniu 1943 r. SOB uczestniczyła w próbach udzielenia pomocy żydowskim powstańcom walczącym w getcie warszawskim. ) Nie wiadomo kiedy i jak go stracono. Nastąpiły wpadki w otoczeniu Schillera. I pewnego dnia zażądano ode mnie, bym stawił się w Alejach Jerozolimskich pod numerem chyba 17, z czerwoną książką pod pachą. Mieściła siętam jakaś spółdzielnia. Wszedłem. W dużym pokoju siedziało kilku młodych ludzi; żaden nie wyglądał na cywila. Skierowano mnie do drugiego pokoju i wylegitymowano z pseudonimów — Truskolaski i Marcin. Zapytano mnie, czy —moim zdaniem — Schiller może być agentem Gestapo. Powiedziałem. że nie. Absolutnie nie. Popełnia dużo błędów, jest gadatliwy, chciałby się domyślić wielu rzeczy, ale jego uczciwość polityczna nie budzi żadnych wątpliwości. Żadnego cienia podejrzeń. Rzecz jasna, pytający należeli do SOB, a mnie wezwali dlatego, że zajmowałem się teatrem z ramienia kierownictwa walki podziemnej. Powiedzieli mi, że kiedy zainteresowali się Schillerem, mieli u siebie wtyczkę z NSZ. NSZ przechwyciły ich podejrzenia i skazały Schillera na śmierć, bez dalszych badań. Podziękowałem i poszedłem szybko do Prudentialu. Schiller siedział właśnie nad swoją pracą o podróży Mickiewicza z Odyńcem. Miał fluksję. Ciężki, ołysiały, obwiązany dwiema chustkami — najpierw biała, na to czarna, z rogami na czubku głowy.
W kuchni krzątała się jego siostra, Anna Jackowska. — Pani Aniu — mówię — niech pani nakłoni brata, żeby wyjechał.
—Przecież nie mogę, mam tu robotę — zaseplenił Schiller.
—No, to ja nie biorę odpowiedzialności. — Przygotowaliśmy wspólnie małą walizeczkę i wysłaliśmy go do księdza nad Bugiem. Ten ksiądz przekazał go innemu. Potem Schiller zawędrował znowu do Henrykowa. W każdym razie został wydobyty z niebezpieczeństwa. A wkrótce wybuchło Powstanie. Jeszcze przed Powstaniem SOB wykonała wyrok na Wawrowskim. Gdyby zlikwidowano go wcześniej, mogłoby się to zakończyć tragicznie
dla Schillera, i dla mnie. Otóż kierownictwo walki podziemnej miało na Szucha informatora, członka SS. Dostarczył on wiadomość, że Wawrowski przedstawił Gestapo listę osób, które należy aresztować, jeśli sam zginie. Było na niej czterdzieści nazwisk, między innymi Schillera, moje, Pronaszki. Można było przypuszczać, że układając tę listę wykorzystano wiadomości Żuli, którą Schiller tak lekkomyślnie wpuścił do mieszkania.(...)
A jak to się stało, że w powojennym ZASP znalazła się Żuła Dywińska, która odegrała tak groźną rolę w czasie okupacji? Zaraz po wojnie schroniła się pod opiekę Cyrankiewicza. Była żoną szefa jego gabinetu. Kłopotowskiego. Znowu tragiczna, tajemnicza historia. Zginął w dziwnych okolicznościach. Skoczył ze schodów, z czwartego piętra. W takiej klatce schodowej — studni. Potem założono tam siatki między piętrami. Żula wyemigrowała wcześniej do Izraela, chyba już nie żyje."
Jedną z najgłośniejszych spraw „rozliczeniowych” z okresu okupacji stał się proces aktorów, których Niemcom udało się zwerbować do występowania w filmie „Heimkehr” (Powrót do ojczyzny).
Aktorzy ci, wbrew zakazowi ZASP-u oraz organizacji podziemnych, zarejestrowali się w Propaganda-Abteilung i otrzymali tzw. Erlebnis-Karte, co umożliwiało im występowanie w teatrzykach komediowych i rewiach. Do udziału w filmie „Heimkehr” zwerbował ich osławiony Igo (Julian) Sym, który niebawem zginął z rąk członków ruchu oporu.
18 października 1948 roku na ławie oskarżonych w sali nr 2 (później sala nr 200) Sądu Okręgowego zasiedli aktorzy: Michał P., Juliusz L., Stefan G. i Wanda Sz. Główny oskarżony Bogusław S. był sądzony zaocznie, jako że przebywał w Ameryce. Zmarł – jak wspominał mecenas Henryk Nowogródzki, który go bronił – w Brazylii; był tam podobno cyrkowym klaunem.
Film ukazywał m.in. zniszczenie w pewnym miasteczku niemieckiej szkoły przez tłum rozwydrzonych uczniów-Polaków, z cichym przyzwoleniem burmistrza, którego grał Bogusław S. Ów przedstawiciel władz obojętnie też patrzył na pogrom, jaki w kinie urządzili Niemcom polscy widzowie, gdy ci nie chcieli przyłączyć się do śpiewów i patriotycznej manifestacji podczas sceny defilady wojskowej. „Tumult – streszczał «Heimkehr» dziennikarz, który oglądał jego fragmenty wyświetlane jako dowód podczas procesu – nie cichnie. Dyrekcja wzywa policję. Na salę wkracza butnie sierżant polskiej policji – Michał P. Jest wściekły, brutalny, każe wyrzucić z sali wszystkich Niemców. Młoda Niemka zwraca się o pomoc dla rannego w bójce narzeczonego, ale policjant odmawia z krzykiem. Przed kinem czeka na rannego dorożka, otoczona przez złorzeczących Polaków. Nagle ktoś wybiega z tłumu, wdrapuje się na dorożkę, bije umierającego Niemca po głowie. Stefan G. rzeczywiście wszedł w swą rolę”. A oto następne sceny: „Kilka miesięcy później wybucha wojna. Polscy żołnierze wtłaczają wszystkich Niemców do więziennych piwnic zalanych wodą. Ustawione w wąskich oknach piwnic zaczyna tstrzelać CKM, który ma zmasakrować więźniów. Przychodzi odsiecz. Wybuchają bomby zrzucone przez nurkowcr. Brama więzienna pęka pod naporem hitlerowskich czołgów. Nad drogą i ciągnącym tłumem wracających po wojnie do swych «odwiecznych» siedzib Niemców króluje olbrzymi portret uśmiechającego się Führera...”
„Oskarżeni – notował swe wrażenia sprawozdawca sądowy «Życia Warszawy» – przyglądają się filmowi dość obojętnie. Szeptem dzielą się uwagami. Zachowują się jak aktorzy po premierze swego filmu, który ma zapewnione powodzenie. Na sali panuje milczenie. Milczenie przepełnione wrogością”.
Pamiętnik teatralny skonfiskowany przez władze komunistyczne, spis treści:
Pamiętnik Teatralny : czasopismo kwartalne poświęcone historii i krytyce teatru
Tom 12 (1963)
Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk
ISSN 0031-0522
1/4 (45/48)
Do naszych czytelników
Zbigniew Raszewski
Polskie życie teatralne podczas II wojny światowej : kronika
Stanisław Marczak-Oborski
Polskie życie teatralne podczas drugiej wojny swiatowej : bibliografia
Maria Krystyna Maciejewska
Kolaboracja?
Zbigniew Raszewski, Zbigniew Raszewski
Teatr warszawski podczas okupacji
Bohdan Korzeniewski
Melpomena schodzi do podziemia
Jerzy Zawieyski
Zapiski
Andrzej Trzebiński
Henryków
Zbigniew Raszewski
W tajnym teatrze wojskowym
Jan Ciecierski
Podziemny PIST w Warszawie
Zofia Mrozowska
Krakowski teatr konspiracyjny
Tadeusz Kwiatkowski
Teatr Rapsodyczny w latach 1941-1945
Mieczysław Kotlarczyk
Teatr Niezależny w latach 1942-1945
Tadeusz Kantor
Teatry jawne w Generalnym Gubernatorstwie
Andrzej Wysiński
Memoriał w sprawie Komisji Weryfikacyjnej ZASP
Stefan Jaracz
List do Dobiesława Damięckiego
Stefan Jaracz
Teatr wileński w latach 1939-1955 : wspomnienie
Aleksander Maliszewski
Teatr lwowski w latach 1939-1941 : wspomnienie
Jan Kreczmar
Teatr polski we Lwowie w latach 1939-1945
Bronisław Dąbrowski
Teatr polski w Wilnie, Białymstoku i we Lwowie : repertuar
Edward Krasiński, Tadeusz Boy-Żeleński, Aleksander Węgierko
Życie teatralne w okupowanej Wielkopolsce
Edward Serwański
Dziwny teatr : oflag II C w Woldenbergu
Kazimierz Rudzki
Teatr obozowy w Murnau
Antoni Dębnicki
Życie teatralne w obozach koncentracyjnych
Zbigniew Wilski
Wspomnienie z Ravensbrück
Zofia Rysiówna
Kordian w Tel-Avivie
Helena Zatorska
O teatrze wojskowym na Bliskim Wschodzie i we Włoszech
Hugo Krzyski
Teatrzyk Pancerniaka
Maria Czanerle
Od Teatru 1 Dywizji do Teatru Wojska Polskiego
Stanisława Mrozińska
[Z myśli Himmlera o misji Niemiec na Wschodzie].
Heinrich Himmler
Straty materialne teatru
Andrzej Wysiński
Straty osobowe teatru polskiego w okresie 1 IX 1939 - 8 V 1945
Zbigniew Wilski
Około teatru
Jan Kosiński
W obronie marzeń
Bohdan Korzeniewski
There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura