Immoralizm płynie z przekazu uroczystości otwarcia Igrzysk Olimpijskich. Ośmieszane są ofiary rewolucji 1789 roku. Wpisuje się to w ideologię progresywną. Duża część klasy oligarchicznej jest sprzymierzona z bojowymi postępowcami, których podstawowy program jest wrogi klasycznemu liberalizmowi i kapitalistycznej przedsiębiorczości. Jest to podobne do tego, co wydarzyło się w okresie poprzedzającym francuską rewolucję 1789 roku, kiedy wielu francuskich arystokratów wspierało pisarzy, których polemiki w końcu zagroziły „ich własnym bogactwom, a nawet ich istnieniu”, jak zauważył Tocqueville.
Nowy rodzaj postępowców staje się coraz odważniejszy i zaczyna przypominać jakobinów rewolucji francuskiej lub Czerwoną Gwardię działającą podczas rewolucji kulturalnej w Chinach pod koniec lat 60. W przyszłości młodzi aktywiści mogą nie tolerować ekscesów oligarchii podobnie jak wcześniejsze pokolenia, utrzymywane przez arystokrację obróciły się przeciwko swoim dobroczyńcom. W końcu, jeśli świat stoi u progu globalnej apokalipsy, jak sugerowało otwarcie Igrzysk i cierpi także z powodu podwyższonego poziomu nierówności, ostentacyjnego luksusowego stylu życia tak wielu najbardziej publicznych zwolenników idelogii progresywnej, to lewica może w końcu zwrócić się przeciwko właśnie nim. Tym miliarderom, którzy np. ubolewają nad zmianami klimatycznymi, ale latają do Davos prywatnymi odrzutowcami, aby omawiać „kryzys”. Z biegiem czasu nasi modni lewicowi oligarchowie mogą odkryć, że buntują się przeciwko nim ich polityczni sojusznicy.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)