Paweł Łęski Paweł Łęski
72
BLOG

WYDZIAŁ P. III

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 0


Logline: Attaché wojskowy w Moskwie, który miał stać się oczami II Rzeczypospolitej na Sowiety, wraca do Warszawy jako najbliższy doradca ministra Becka. II Oddział zaczyna podejrzewać, że to Moskwa patrzy jego oczami na Polskę. Problem w tym, że nie ma żadnego dowodu - tylko długi karciane, zaginione raporty i jedno zdjęcie, które nie powinno istn

Bohater


Tadeusz Kobylański - 30-44 lata. Nie James Bond. Oficer kawalerii, absolwent École Supérieure de Guerre w Paryżu, mówi biegle po rosyjsku i francusku. Oficer w armii carskiej, wychowany w etosie II Oddziału. W Warszawie - wicedyrektor Departamentu Polityczno-Ekonomicznego MSZ, naczelnik Wydziału Wschodniego, spowinowacony z rodziną prezydenta Mościckiego. Człowiek, który wie wszystko o polityce Becka.


W naszej historii nie jest cynicznym zdrajcą. Jest człowiekiem zadłużonym i skompromitowanym. W Moskwie w latach 1925-1928 - jako pomocnik, potem attaché - żyje ponad stan. Karciarz, wielbiciel hulanek i spekulant - tak opisze go później raport.


Tam poznaje swojego "kruka". W sowieckiej nomenklaturze to nie jaskółka, a woron. Mężczyzna. Oficer Razwiedupra, który nie uwodzi - on daje mu poczucie bezpieczeństwa. Spłaca dług, załatwia kobietę na wieczór, żeby nie było plotek, a potem robi zdjęcie. W carskiej i sowieckiej Rosji, w Polsce lat 20. i w wojsku - homoseksualizm to wyrok. To nie orientacja jest hakiem. Hakiem jest ówczesne prawo i wstyd.


Werbuje go osobiście Artur Artuzow - szef sowieckiego wywiadu zagranicznego, twórca operacji Trust, człowiek który wierzy że wywiad to szachy, nie rzeźnia. Artuzow to drugi protagonista. To on mówi do Kobylańskiego zdanie, które będzie tytułem rozdziału: "My was nie kupujemy. My tylko uniemożliwiamy wam powrót".

Struktura - 3 czasy, 1 teczka

AKT I: MOSKWA 1926-1928 - Werbunek


Zaczynamy nie od seksu, a od długu. Kobylański przegrywa w klubie oficerów poselstw dużą sumę w pokera. Pojawia się "przyjaciel" z misji handlowej ZSRR - oferuje pożyczkę. Potem druga. Potem prosi o drobnostkę: rozkład jazdy pociągów na granicy. Potem o notatkę Piłsudskiego.


Kluczowa scena - nie orgia, tylko fotografia. Kobylański budzi się w mieszkaniu, obok śpi mężczyzna. Na stole leży koperta ze zdjęciem zrobionym poprzedniej nocy i kwitem spłaty jego długu. Bez groźby. Bez słów. On rozumie.


Wraca do Warszawy w 1928 jako bohater. Nikt nie wie, że w Moskwie zostawił teczkę.


AKT II: WARSZAWA 1935-1937 - Równowaga


Najlepsza część. Kobylański jest już w centrali MSZ. Beck prowadzi politykę równowagi między Berlinem a Moskwą. Każdy raport Kobylańskiego brzmi uspokajająco: "Sowiety nie zaatakują Polski, są za słabe. Prawdziwe zagrożenie to Niemcy. Nie szykujmy się na dwa fronty".


II Oddział ma młodego oficera - ppor. Leskiego - który robi przegląd attachatów. Znajduje lukę: Kobylański w Moskwie wysyłał raporty które idealnie pokrywały się z sowiecką dezinformacją. Ale każda próba konfrontacji rozbija się o protekcję Mościckich i Becka.


Paranoja: Leski nie wie czy Kobylański kłamie, czy sam wierzy w to co pisze, bo od 9 lat żyje w sowieckiej narracji. Kobylański nie wie czy jest już spalony, czy to tylko gra. Zaczyna pisać dwa raporty - jeden prawdziwy do szuflady, drugi dla Moskwy.


W tle - czystka w Moskwie. Artuzow, jego oficer prowadzący, popada w niełaskę. W 1937 zostaje aresztowany. W celi na Łubiance, według legendy, wydrapuje na ścianie: obowiązkiem uczciwego człowieka jest zabić Stalina. Jego egzekucja 21 sierpnia 1937 odcina Kobylańskiego od centrali. Od tego momentu Kobylański nie dostaje pieniędzy, nie dostaje poleceń. Ale nie może przestać kłamać, bo prawda ujawniłaby 9 lat zdrady.


AKT III: WRZESIEŃ 1939 / RIO 1967 - Dług


17 września 1939. Kobylański przekracza most w Kutach do Rumunii z całą centralą MSZ. W teczce ma oryginały swoich raportów. Może je spalić. Może je oddać Sikorszczykom we Francji. Wybiera trzecią drogę - wyjeżdża do Lizbony, potem do Rio. Żyje tam do 1967 jako anonimowy emigrant.


Ostatnia scena - 1967, Rio de Janeiro. Stary Kobylański dostaje list z Warszawy. Ktoś pyta o 1937 rok. Wchodzi do łazienki, patrzy w lustro i widzi na kafelkach - jakby odruchowo - drapie paznokciem to samo zdanie które wydrapał Artuzow. Nie wiemy czy to przyznanie się, czy zrozumienie, że obaj byli tylko narzędziami.


Cięcie na czarno. Napis: Według prof. Pawła Wieczorkiewicza Kobylański był agentem Razwiedupra do 1937 roku. Według innych historyków - teza nie została nigdy udowodniona.

 Nigdy nie pokazujemy Moskwy wydającej rozkaz. Wszystkie rozkazy przychodzą jako "rada kolegi". 2. Główny bohater nie wie, czy jest szpiegiem. On jest przekonany, że ratuje Polskę przed wojną na dwa fronty. A my pokazujemy, że jego "ratunek" jest dokładnie tym, czego chce Moskwa. 3. Hak nie jest seksualny, tylko biurokratyczny. W 1928 homoseksualizm w Wojsku Polskim = koniec kariery i więzienie. Sowieci nie muszą grozić. Wystarczy, że mają zdjęcie w sejfie. To system go szantażuje, nie ludzie.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura