Paweł Łęski Paweł Łęski
84
BLOG

Protokół WOR

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 0

Protokół WOR


Założenie:


WOR to nie skrót, który znajdziesz w Wikipedii. Oficjalnie - Wydział Operacji Rezerwowych. Jednostka widmo, rozwiązana w 2015. Nieoficjalnie - przetrwała jako fundacja pod parasolem zakonu. Zakonu Maltańskiego. Idealna przykrywka: bale charytatywne, kontakty z ministerstwami, dyplomacja, nietykalność, brak pytań o pieniądze.


I właśnie WOR jest pośrednikiem.


Teza, której nikt nie chce dotknąć: służby rosyjskie - nie muszą już wjeżdżać do Polski. Mają tu swoje grupy. Firmy transportowe z Wólki Kosowskiej, kantory z Pragi, kluby MMA z Wrocławia. Ludzie z podwójnym obywatelstwem, z długami u FSB. 


A polska strona wyraziła zgodę. Nie na piśmie. Na spotkaniu w zakonie. "Zróbcie to czysto, u siebie, naszymi rękami nie. My zamkniemy oczy, wy zamkniecie usta niewygodnym ludziom. Wszyscy zyskają spokój."


I tak powstaje protokół: zabójstwo, które ma wyglądać jak samobójstwo. Idealne, bo w Polsce nikt nie kwestionuje samobójstwa. Statystyka, depresja, szybkie zamknięcie sprawy.


Bohater:

Paweł Halicki, 41 lat. Były oficer CBŚP, wydział do walki z przestępczością wschodnią. Wyleciał za to, że za głęboko grzebał przy Wólce. Teraz pracuje jako audytor bezpieczeństwa w korporacjach. Pije za dużo, śpi za mało.


Jego informator i przyjaciel z dawnych lat - Siergiej "Sieryj" Woronin, Ormianin z paszportem rosyjskim i polskim, który prowadził legalne i nielegalne interesy, wiesza się w swoim mieszkaniu na Woli. Na drzwiach od środka zamkniętych. List pożegnalny na laptopie. Sprawa zamknięta w 48h.


Tylko Halicki wie, że Sieryj bał się pętli jak ognia. Jego brat powiesił się w kolonii karnej w Rostowie. Nigdy by tego nie zrobił. I nigdy nie pisał po polsku bez błędów. A list jest napisany perfekcyjną polszczyzną.

Paranoja się zaczyna: 1. Halicki wyciąga akta. Zdjęcia z miejsca zdarzenia zniknęły z systemu KSIP. Zostały tylko niskiej rozdzielczości kopie. 2. Prokurator prowadzący to jego dawny kolega z roku. Mówi: "Paweł, daj spokój. Chłopak miał długi. Wszyscy wiemy." 3. Żona Sieryja dostaje przelew z fundacji charytatywnej zakonu. 50 tys. "na koszty pogrzebu". Ma milczeć. 4. Halicki znajduje na telefonie Sieryja ostatnie połączenie: numer z centrali przy Koszykowej. Budynek, gdzie WOR ma swoją kancelarię. 

Zaczyna odtwarzać schemat:


Rosyjskie służby zlecają.

Polska zgoda to brak zabezpieczenia. Patrole są ściągane z rejonu na godzinę. Monitoring miejski ma "awarię".

Wykonawcy to Ruscy z Polski. Nie przyjezdni. Rezydenci. Mają polskie dowody, polskie firmy, nie figurowali w żadnej kartotece FSB. Nie do namierzenia.


Zabójstwo jest czyste, bo ofiara sama "wybiera" linę. Wcześniej jest szantaż, dług, groźba wobec rodziny w Armenii. Psychiczne złamanie trwa tygodnie.


A Halicki rozumie, że Sieryj nie był celem. Był testem. Testem, czy system działa. Następny jest ktoś większy - dziennikarz, który pisał o przepływie pieniędzy z nawozów przez Polskę.


I teraz Halicki ma dylemat paranoika: każdy, komu to zgłosi, może być częścią protokołu. Jego były szef z CBŚP jest teraz w radzie fundacji zakonu. Jego obecny klient - duża spółka logistyczna - wynajmuje hale tym samym Rosjanom z Wólki.


Ostatnia scena pierwszego aktu: Halicki wraca do mieszkania. Na stole leży jego własny pasek, ułożony w idealną pętlę. Nikogo nie ma w domu. Drzwi były zamknięte. A na laptopie otwarty jest pusty dokument Word. Kursor miga.


Ktoś mu pokazuje, jak skończy.p000

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura