Paweł Łęski Paweł Łęski
48
BLOG

CZŁOWIEK, KTÓREGO NIE MA NA ZDJĘCIACH

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 0

CZŁOWIEK, KTÓREGO NIE MA NA ZDJĘCIACH


Wszyscy znają zdjęcie z Quebec: Roosevelt w pelerynie, Churchill z cygarem, na kominku Chateau Frontenac.


Nikt nie zna faceta, który stoi dwa kroki za fotografem. Mały, łysiejący, w okularach w drucianej oprawce. Wygląda jak księgowy. Trzyma teczkę.


To jest HARRY DEXTER WHITE, 52 lata. Zastępca Sekretarza Skarbu. Oficjalnie - najważniejszy ekonomista Ameryki, architekt Bretton Woods, mózg MFW. Nieoficjalnie - w aktach FBI od 1944 roku jako JURIST. Źródło sowieckie.


W waszyngtońskim Departamencie Skarbu mówią o nim jedno: White nigdy nie podnosi głosu. White nigdy nie kłóci się z szefem. White tylko pisze wersję drugą. Zawsze gorszą.

Według zeznań syna Morgenthaua i dokumentów z biblioteki Roosevelta, to właśnie White był wpływowym autorem memorandum "Suggested Post-Surrender Program for Germany" - czyli Planu Morgenthaua.

 2. SCENA 1 - DEPARTAMENT SKARBU, NOC - 7 SIERPNIA 1944


Budynek Skarbu, 3 piętro. 23:40. Tylko jedno światło się pali.


Morgenthau już poszedł. Jego biurko puste, na nim zdjęcie Roosevelta z dedykacją "Dla Henrego".


W gabinecie obok White pisze. Na maszynie Underwood. Trzy kopie przez kalkę.


Na biurku ma dwa dokumenty. Po lewej - łagodny plan Departamentu Stanu dla Niemiec: denazyfikacja, kontrola Ruhry, odbudowa. Po prawej - jego własny szkic. Tytuł odręcznie: Program to Prevent Germany from Starting a World War III.


Przepisuje punkt po punkcie, ale za każdym razem dodaje jedno zdanie.


Stan: "zamknąć fabryki broni"

White pisze: "zlikwidować cały przemysł ciężki, wysadzić kopalnie i zalać je wodą"


Stan: "podzielić Niemcy dla bezpieczeństwa"

White pisze: "rozbić na państwo północne i południowe, rolniczo-pasterskie, bez prawa do unii"


White nie wymyśla okrucieństwa. On tylko usuwa słowo "częściowo". Zawsze.


Do gabinetu wchodzi JAKUB ROZEN, 28 lat, polski Żyd z Łodzi, tłumacz i asystent Morgenthaua. Przynosi herbatę.


ROZEN: Pan jeszcze nie skończył, panie White?

WHITE: (nie podnosząc wzroku) Henry chce mieć coś mocnego na Quebec. Coś, co zapamięta prezydent. Roosevelt nie czyta przypisów, Jakubie. Czyta nagłówki.

ROZEN: "Państwo pasterskie" to dobry nagłówek.

WHITE: (uśmiecha się po raz pierwszy tej nocy) To nie nagłówek. To wyrok. I właśnie o to chodzi.


White podaje Rozenowi kartkę do przetłumaczenia na francuski dla Kanadyjczyków. To mapa. Na niej ołówkiem White dopisał: "Cały Śląsk - Polska. Prusy - Rosja. Zagłębie Ruhry - międzynarodowe. Bez wyjątków."


Rozen patrzy na mapę. Jako Polak powinien się cieszyć. Ale rozumie, że kraj, który dostanie tyle węgla bez kopalń, dostanie też głód.


To jest moment, w którym Rozen po raz pierwszy czuje, że White nie karze Niemców. White karmi ich rozpaczą.

3. SCENA 2 - GABINET MORGENTHAUA - NASTĘPNY DZIEŃ

Morgenthau czyta finalną wersję planu. Jest poruszony. Jako jedyny Żyd w gabinecie Roosevelta od 1934 roku, stracił setki krewnych. Dla niego Pastoral to sprawiedliwość biblijna: zamień miecze na lemiesze.


MORGENTHAU: Harry, czy to nie za ostro? Hoover mówi, że 20 milionów zagłodzimy.

WHITE: Henry, a ilu zagłodzili oni w Rosji? Pamiętasz raport z Warszawy, który mi dałeś? My ich nie głodzimy. My im zabieramy młotek, którym zabijali.


White używa zawsze tej samej techniki: mówi językiem moralności Morgenthaua. Nie mówi o geopolityce. Mówi o ofiarach.


Morgenthau podpisuje. Dużym, zamaszystym podpisem. White patrzy, jak atrament wsiąka. Wie, że za 4 godziny odpis tego dokumentu będzie już w skrzynce kontaktowej na Wisconsin Avenue, a za 48 godzin na Kremlu.


I wie, że to jest dokładnie to, czego chce Stalin: plan tak nieludzki, że Goebbels go pokocha.

4. HACZYK PARANOICZNY

White nie jest fanatykiem. W jego mieszkaniu na Connecticut Avenue żona piecze szarlotkę, córka uczy się grać na pianinie. Na półce ma Kapitał Marksa obok raportów MFW, które sam pisze.


On naprawdę wierzy, że robi dobrze. Że tylko całkowicie zniszczone Niemcy nigdy nie zaatakują ZSRR. Że Ameryka jest naiwna, a on musi ją oszukać, żeby uratować świat przed kolejną wojną.


I to jest najstraszniejsze. Bo w tym pokoju nie ma zdrajcy. Jest księgowy, który uznał, że ma prawo decydować, kto będzie jadł zimą 1946 roku.


KONIEC WPROWADZENIA


Następna sekwencja to już Quebec. Chateau Frontenac. White po raz pierwszy spotyka sowieckiego łącznika - kelnera, który podaje mu nie tę whisky, o którą prosił. I Rozen, który zaczyna porównywać dwie wersje tego samego dokumentu i widzi, że brakuje w nim jednego akapitu. Tego o Polsce.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura