"Państwo sezonowe" idealnie trafia w epokę. Tak właśnie Niemcy wtedy o nas mówili.
Saisonstaat - to nie mit. To oficjalny język niemieckiej prawicy i centrum po Wersalu. Instytut Zachodni tak podsumowuje nastroje 1920:
Stosunek Niemiec do Polski (...) był zdecydowanie niechętny, mimo formalnej neutralności Berlina w wojnie polsko-bolszewickiej.
Odrodzoną Rzeczpospolitą postrzegano w Rzeszy na ogół jako Saisonstaat - państwo sezonowe.
Potwierdza to też IPN: polski byt państwowy uznawano za tymczasowy, co znalazło odzwierciedlenie w popularnym haśle "państwo sezonowe"
Niemcy rzeczywiście liczyli na nasz upadek. W marcu 1920 w Ministerstwie Reichswehry Friedrich von Boettichen opracował dla gen. Hansa von Seeckta koncepcję polityki wschodniej opartą na sojuszu z Rosją sowiecką, z założeniem uznania granicy z 1914 r. - czyli likwidacji Polski.
Kontakty zaczęły się wcześniej. Pierwsze kontakty bolszewicko-niemieckie nawiązał przybyły w grudniu 1918 r. do Berlina Karl Radek. Idea była prosta: przełamanie izolacji Niemiec poprzez sojusz z Rosją.
Rozmowy o nowym rozbiorze Polski już w 1920. Wikipedia niemiecka, opierając się na dokumentach, podaje:
Schon 1920 diskutierten Deutschland und Sowjetrussland über eine erneute Aufteilung Polens mit "einer gemeinsame Grenze, südlich von Litauen, ungefähr auf einer Linie mit Białystok"
Blokada dostaw - fakt, nie sabotaż. Rząd Rzeszy 20 lipca 1920 ogłosił neutralność w wojnie polsko-radzieckiej, a 25 lipca 1920 zabronił eksportu i tranzytu broni, amunicji i materiałów wybuchowych zarówno do Polski, jak i do Rosji. Formalnie neutralne, w praktyce cios w Polskę, bo to my byliśmy zależni od dostaw z Francji i Anglii przez Gdańsk i niemieckie koleje. Strajk dokerów w Gdańsku i niemieckich kolejarzy to udokumentowany fakt.
Tajna współpraca wojskowa zaczęła się dokładnie wtedy. Sondergruppe R w Ministerstwie Reichswehry pod Seecktem została powołana w 1921 do organizacji współpracy między Armią Czerwoną a Reichswehrą. Rapallo z 1922 tylko to sformalizowało.
2. Co jest thrillerem - wyolbrzymieniem wywiadu z 1920
Liczby: 20 000 żołnierzy, 80 000 spartakusowców, 6000 oficerów i 4 dywizje niemieckie w Armii Czerwonej.
To są liczby z raportów polskiego wywiadu z lipca/sierpnia 1920. Historycy dziś uznają je za wielokrotnie zawyżone.
Realnie: kilkuset niemieckich komunistów, którzy po klęsce powstania spartakusowskiego w styczniu 1919 uciekło do Rosji, plus kilkudziesięciu-kilkuset byłych oficerów cesarskich jako instruktorzy. Żadnych "4 czysto niemieckich dywizji". Gdyby takie jednostki istniały, Brytyjczycy i Francuzi mieliby zdjęcia lotnicze, a nie plotki agentów.
Dlaczego wywiad tak pisał? Bo panika była realna. Warszawa była w zasięgu bolszewików, a w Prusach Wschodnich stacjonowała Reichswehra. Każdego Niemca w czerwonej czapce liczono jako dywizję.
45 000 internowanych czerwonoarmistów w Prusach Wschodnich.
Po Bitwie Warszawskiej część rozbitych armii sowieckich faktycznie przeszła granicę. Ale liczby niemieckie mówią co innego:
Zwischen 25.000 und 30.000 sowjetrussische Soldaten konnten die Grenze zu Deutschland erreichen.... ca. 10.000 Russen... nach Mecklenburg
Niemcy, jako państwo neutralne, mieli obowiązek ich internować. Warunki były fatalne - ponad 1000 zmarło w obozie w Parchim. Część faktycznie uciekła i wróciła na front - ale wynikało to bardziej z chaosu i niechęci do pilnowania bolszewików, niż z oficjalnego planu "ułatwiania ucieczki".
Raport z Gdańska z 29 lipca i narada u gen. von Dassela w Królewcu.
- Karl von Dassel był dowódcą Wehrkreis I w Królewcu w 1920. Tajne narady oficerów Reichswehry się odbywały.
Czy zapadła tam decyzja "udawać opór, ale przepuścić bolszewików najkrótszą drogą na Warszawę"? Tego nie ma w żadnym niemieckim protokole. To jest relacja agenta, prawdopodobnie oparta na podsłuchanej rozmowie lub dezinformacji. Ale pokazuje nastroje: w Reichswehrze naprawdę rozważano scenariusz wpuszczenia Armii Czerwonej na Warmię, by zająć Gdańsk i Pomorze.
Niemcy weimarscy nienawidzili Wersalu, Polskę uważali za twór sezonowy i taktycznie sprzyjali bolszewikom, bo klęska Polski dawała im szansę na rewizję granicy wschodniej. Sowieci to wykorzystywali.


Komentarze
Pokaż komentarze