CLIVEDEN
8 lipca 1961. Cliveden.
Upał. Lord Astor urządza przy basenie przyjęcie, na którym nie powinno się mieszać wódki z polityką. John Profumo, 46 lat, sekretarz stanu do spraw wojny, żonaty, ambitny, przychodzi w garniturze, który kosztuje więcej niż roczna pensja kierowcy autobusu. Ma słabość do kobiet, które patrzą na niego za długo. MI5 wie o tym od lat 30.
W wodzie stoi Christine. 19 lat. Mówią o niej modelka, mówią prostytutka. Ona mówi o sobie "jaskółka". Przedstawia ją Stephen Ward.
Ward ma 48 lat. Osteopata. Portrecista. Człowiek, który leczy plecy lordom, a potem zaprasza ich na kolacje, gdzie kelnerkami są jego dziewczyny. Członek Klubu Czwartkowego księcia Filipa. W jego notesie numery do ministrów, aktorów i do jednego Rosjanina.
Rosjanin nazywa się Jewgienij Iwanow. Oficjalnie attaché morski w ambasadzie ZSRR. Nieoficjalnie GRU. Ward przyprowadza go na to samo przyjęcie.
Tej nocy Profumo nie wie, że Keeler sypia już z Iwanowem. Iwanow nie wie, że Profumo za trzy dni zabierze Keeler do swojego domu przy Chester Terrace. Ward wie wszystko i uważa, że to zabawne.
W tym samym czasie, 30 kilometrów dalej, w budynku przy Leconfield House, ktoś czyta list z Warszawy.
Londyn. Leconfield House, kwatera MI5.
List przyszedł od człowieka o kryptonimie Sniper. Polak. Pułkownik Michał Goleniewski. Napisał: w Admiralicji macie kreta. W marynarce też. I w MI6.
Dzięki niemu od trzech miesięcy trwa operacja. Najpierw Portland. Harry Houghton i małżeństwo Krogerów, którzy okazują się sowieckimi nielegałami z radiostacją ukrytą w zapalniczce. Potem George Blake, oficer MI6, który wydał wszystkich brytyjskich agentów na Wschodzie. Blake właśnie dostał 42 lata.
Teraz na biurku leży teczka Johna Vassalla. Urzędnik Admiralicji. W 1954 w Moskwie KGB zrobiło mu zdjęcia z mężczyzną. Szantaż. Od 6 lat wynosi dokumenty. MI5 właśnie go namierza.
Peter Wright z D-wydziału patrzy na tablicę. Portland, Blake, Vassall. Trzy siatki. Wszystkie namierzone dzięki Polakowi. I nagle na tablicy pojawia się czwarte nazwisko: Profumo.
Bo Keeler zaczyna gadać. Mówi koleżankom: "Plan był prosty. Mam się dowiedzieć w łóżku od Jacka, kiedy głowice pojadą do Niemiec."
Iwanow później napisze w raporcie do Moskwy, że sfotografował dokumenty z teczki Profumo. W Londynie zaczną szeptać, że w mieszkaniu Keeler założono podsłuch i że Rosjanie słuchali ministra wojny w łóżku z dziewczyną Warda.
Grudzień 1961. Bayswater. Mieszkanie Marii Novotny.
To tu Ward czuje się jak reżyser. Novotny, Czeska, nazywa siebie "naczelnikiem państwa", bo na jej przyjęciach pojawiają się ministrowie, ginekolog z Harley Street, Willy Brandt. Christine nazywa jedno z nich "Świętem Pawia". Rice-Davies wspomina potem, że drzwi otworzył Ward, a w środku wszyscy byli prawie nadzy. To nie jest już szpiegostwo. To jest kompromat w czystej postaci. Każdy ma na każdego zdjęcie.
Ward myśli, że kontroluje sieć. W rzeczywistości sieć kontroluje jego.
Czerwiec 1963.
Profumo kłamie w Izbie Gmin. Mówi, że nie miał romansu z Keeler. Prasa już ma zdjęcia. Iwanow został w trybie pilnym odwołany do Moskwy dwa miesiące wcześniej. Keeler idzie do więzienia na 6 miesięcy za krzywoprzysięstwo.
Warda oskarżają o życie z niemoralnych zarobków. Żeby zapłacić za adwokatów, wystawia na sprzedaż portrety, które malował. Podobno kupuje je Anthony Blunt. Ten sam Blunt z Piątki z Cambridge, który jest kustoszem kolekcji królewskiej. Koło się zamyka.
3 sierpnia 1963 Ward łyka tabletki. Umiera, zanim sędzia kończy wyrok. Tak jak Epstein 56 lat później, zabiera tajemnicę do grobu.
A w gabinecie premiera Harold Macmillan, chory i zmęczony, rozumie, że nie przegrał przez rakiety na Kubie. Przegrał przez basen w Cliveden.
EPILOG: CO DALEJ
Jewgienij Iwanow wrócił do ZSRR. Nigdy nie awansował. KGB uznało, że dał się skompromitować. Zmarł w Moskwie w 1994 jako emerytowany oficer, do końca twierdząc, że żadnych dokumentów Profumo nie sfotografował.
Snajper - Michał Goleniewski uciekł do USA w 1961. CIA dała mu nową tożsamość. I wtedy oszalał. Ogłosił, że jest nie Goleniewskim, tylko carewiczem Aleksym Romanowem, który przeżył egzekucję w 1918 roku. CIA przestała mu wierzyć. Zmarł w 1993 w Nowym Jorku jako człowiek, który sam rozsadził sowiecką siatkę w NATO, a potem uwierzył we własną legendę.


Komentarze
Pokaż komentarze