Paweł Łęski Paweł Łęski
24
BLOG

ARTYKUŁ 55A

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 0

ARTYKUŁ 55A


Bez strzelanin. Cała przemoc dzieje się w przypisach.


LOGLINE:

Kiedy Washington Post pisze, że Polska właśnie zakazała mówić o tym, że Polacy mordowali Żydów w Auschwitz, warszawski archiwista odkrywa, że prawdziwa zbrodnia nie jest w obozie. Jest w zdaniu.

BOHATEROWIE

MAREK (42) - archiwista w Muzeum Auschwitz. Syn Polki i Żyda z Ciechanowa. Pracuje w dziale Sonderkommando. Jego dziadek to Zełmen Lewental, który zakopał notatki przy krematorium III.


SARAH KLEIN (35) - korespondentka Washington Post na Europę Środkową. Idealistka. Wierzy, że broni prawdy o Holokauście. Jej tekst ma pójść na jedynkę.


JAKUB (80) - były więzień funkcyjny. W 1944 był Oberkapo w Sonderkommando. Prawie wszyscy funkcyjni w Sonderkommando to byli Żydzi. On przeżył. Teraz mieszka w Tel Awiwie i nie chce rozmawiać z Polakami.

TREATMENT

AKT I - SZEŚĆ OBOZÓW W POLSCE


Styczeń 2018. Sejm uchwala nowelizację ustawy o IPN. Marek czyta projekt art. 55a - 3 lata za przypisywanie Narodowi Polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy.


Tego samego dnia Sarah dostaje depeszę z redakcji: "Zrób nam z tego Polską ustawę kneblującą Holokaust". Jej lead jest już gotowy, zanim przeczyta ustawę: Departament Stanu, rząd Izraela, wolność słowa, Auschwitz gdzie zginęło 1,1 mln, sześć obozów w Polsce, grzywna i 3 lata.


Marek dzwoni do niej. Tłumaczy: ustawa jest głupia, mglista, ale nie zakazuje mówić, że niektórzy Polacy byli szmalcownikami. Zakazuje mówić, że Państwo Polskie zbudowało Auschwitz. To różnica między "Polak był kapo" a "Polska była katem".


Sarah nie ma czasu. Jej tekst idzie. Świat czyta: Polska chce zablokować oskarżenia o współwinę w Auschwitz.


Następnego dnia ambasada USA dzwoni do MSZ. Izraelska prasa pisze o rewizjonizmie. Marek zostaje wezwany na dywanik, bo jego nazwisko pojawiło się w przypisie jej artykułu.


AKT II - FUNKCYJNI


Marek leci do Izraela. Chce, żeby Jakub podpisał oświadczenie: kim byli funkcyjni w Birkenau.


Jakub pokazuje mu zdjęcia. W jego bloku na 20 kapo: 12 Żydów, 6 Polaków, 2 niemieckich kryminalistów. W Sonderkommando - prawie wszyscy Żydzi, zmuszani do opróżniania komór gazowych. Jakub był ich kapo. Musiał bić swoich, żeby SS nie zabiło go od razu.

- Więc kto mordował Żydów w Auschwitz? - pyta Sarah przez telefon.

- Niemcy. My tylko nosiliśmy ciała. A Polacy z zewnątrz? Niektórzy donosili. Niektórzy chowali. Ale nikt z nas nie miał kluczy do gazu.

Sarah rozumie pułapkę. Jeśli napisze, że w Auschwitz byli żydowscy kapo i żydowskie Sonderkommando, oskarżą ją o antysemityzm. Jeśli napisze, że byli polscy kapo, potwierdzi tezę o "polskiej współwinie". Jeśli napisze prawdę - że Niemcy stworzyli system, w którym ofiara musiała pilnować ofiary - nie ma newsa.


Redakcja chce prostszej historii: kaci i ofiary. A Marek ma jej dokumenty pokazujące Szarą Strefę. I to, że art. 55a po 5 miesiącach zostaje po cichu uchylony, zostaje tylko powództwo cywilne. Nikogo nie wsadzono. Ale nagłówek już żyje własnym życiem.


Marek znajduje notatki dziadka Lewentala: "Za organizację pracy odpowiedzialni byli kapo, Unterkapo i Vorarbeiterzy, z których prawie wszyscy byli Żydami". Ta jedna linijka może wysadzić oba narracje - polską i amerykańską.


AKT III - KOREKTA


Lipiec 2018. Ustawa zostaje zmieniona. Nie ma już więzienia. Washington Post nie robi sprostowania.


Sarah wraca do Auschwitz z Markiem. Stoją przy ruinach krematorium IV, które wysadziło Sonderkommando 7 października 1944. To był jedyny zbrojny bunt w historii obozu. Zrobili go Żydzi, których zmuszano do palenia Żydów.


Marek mówi:

- Rozumiesz teraz tytuł? "Sześć obozów w Polsce" - to zdanie jest prawdziwe geograficznie i fałszywe historycznie. A cała ustawa powstała właśnie po to, żeby nikt tak nie pisał.

Finał: Sarah nie pisze drugiego artykułu. Pisze esej o tym, jak działa thriller paranoiczny. Zaczyna się zdaniem, które dostała od redakcji, a kończy zdaniem z notatek Lewentala. Między nimi jest 6 miesięcy paniki, w której każdy udawał, że broni pamięci, a naprawdę bronił własnego zdania.


Ostatni kadr: archiwum. Marek wkłada teczkę "Art. 55a" do pudła. Na pudle obok leży teczka "Polish death camps - wycinki 2002-2024". Jest pełna.


MOTYW WIZUALNY:

Cały film w chłodnym, archiwalnym świetle jarzeniówek. Żadnych rekonstrukcji Zagłady. Zagłada istnieje tylko w dokumentach, w przypisach, w tłumaczeniach z polskiego na angielski i z powrotem. Najstraszniejsza scena to scena, w której tłumaczka w Waszyngtonie zmienia "niemieckie obozy na okupowanej Polsce" na "obozy w Polsce", bo tak jest krócej.


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura