RACJONALNI
1994-1999. Bez broni. Bez pościgów. Z archiwami, grantami i macierzami wypłat.
Logline
Młody polski historyk idei dostaje stypendium marzeń w Chicago, w epicentrum rewolucji racjonalnego wyboru. Ma napisać historię triumfu teorii, która udowodniła, że człowiek to egoistyczny kalkulator. Zamiast tego w zakurzonych protokołach komitetów grantowych odkrywa, że teoria nie wygrała, bo była prawdziwa. Wygrała, bo była użyteczna. A system, który zbudowała, już zaczyna nagradzać i karać go osobiście.
Horror dzieje się w jasnych salach seminaryjnych, w Excelu, w pismach od fundacji. Kolory: beż, szarość, zieleń tablic. Dźwięk: szum klimatyzacji, stukot kserokopiarki.
Założenie: jeśli ludzie kierują się tylko interesem, to nie musisz kontrolować ludzi. Wystarczy kontrolować definicję interesu.
Bohaterowie
1. MAREK WIERZBICKI (32) - historyk nauki z UW. Wychowany na transformacji, wierzy, że Zachód ma lepsze modele, bo ma lepszą naukę. Racjonalista. Idealny materiał na konwertytę.
2. ELEANOR VANCE (38) - archiwistka w Hoover Institution, Stanford. Była asystentka jednego z ojców teorii. To ona wie, gdzie są braki w numeracji teczek. Pali łańcuchowo, nie wierzy już w nic.
3. PROFESOR HARLAN REID (68) - fikcyjny laureat Nagrody Nobla, ojciec "Szkoły Chicagowskiej 2.0". Charyzmatyczny, ojcowski, absolutnie przekonany, że robi dobro. Jego ulubione zdanie: "Współpraca to po prostu egoizm, którego jeszcze nie umieliśmy zmierzyć."
4. FUNDACJA - nie ma jednego szefa. To sieć: Institute for Applied Rationality, trzy prywatne fundacje, departament w Banku Światowym. Ich produktem nie są teorie. Ich produktem są kryteria oceny wniosków grantowych.
TREATMENT - TRZY AKTY AKT I: ZAPROSZENIE
1994. Warszawa. Marek kończy doktorat o upadku marksizmu w naukach społecznych. Dostaje list, który zmienia życie: roczne stypendium w Chicago na napisanie książki "Koniec naiwności: jak teoria racjonalnego wyboru odczarowała człowieka".
W Chicago witają go jak mesjasza ze Wschodu. "Wy w Polsce przetestowaliście na żywym organizmie, co się dzieje, gdy ludzie wierzą w współpracę. My dajemy wam antidotum."
Zostaje wprowadzony w katedrę. Na ścianie wielka macierz wypłat z gry "Dylemat Więźnia". Wszyscy studenci uczą się, że jedyną racjonalną strategią jest zdrada. Współpraca to błąd poznawczy biednych.
Pierwsze pęknięcie: na seminarium Marek pyta o badania Elinor Ostrom nad wspólnotami, które przez 300 lat zarządzały wspólnymi pastwiskami bez prywatyzacji. Bez nagród i kar z zewnątrz. Reid uśmiecha się: "Ciekawe anegdoty. Ale nienaukowe. Nie da się tego wymodelować."
Marek idzie do biblioteki sprawdzić. Odkrywa, że prace Ostrom nie były cytowane nie dlatego, że były słabe. Były blokowane w recenzjach. Z dopiskiem od recenzenta: "Zbyt romantyczne. Sugeruje istnienie czynnika nieegoistycznego."
AKT IIa: ANOMALIA
Marek dostaje od Eleanor dostęp do archiwum protokołów z lat 1975-1985 - "martwe granty", wnioski odrzucone.
Znajduje wzorzec. To nie jest nauka. To jest inżynieria paradygmatu.
Każdy wniosek, który używał słów "współpraca", "norma społeczna", "zaufanie jako wartość" - dostawał 0 punktów i adnotację "normative, not positive". Każdy, który używał "bodziec, użyteczność, nagroda, kara" - dostawał finansowanie.
W jednej teczce znajduje projekt z 1981: badanie nad polskimi spółdzielniami "Solidarność". Amerykański socjolog chciał jechać do Gdańska zbadać, dlaczego robotnicy ryzykują życie dla innych. Projekt odrzucony. Na marginesie ręką Reida: "Dangerous premise. If people cooperate without incentive, we cannot incentivize them."
Marek zaczyna rozumieć mechanizm: Teoria racjonalnego wyboru stała się panująca, bo dawała władzy instrukcję obsługi człowieka. Jeśli jedynymi czynnikami sprawczymi są nagrody i kary, to władza musi tylko przejąć mennicę nagród.
I wtedy zaczyna się paranoja na nim samym.
Jego karta biblioteczna przestaje działać. Jego wniosek o przedłużenie stypendium znika z systemu. Kolega z pokoju, też Polak, mówi mu przy piwie: "Stary, odpuść tę Ostrom. Wszyscy wiemy, że to prawda, ale jak będziesz to pisał, to żaden z nas nie dostanie pracy na uczelni. To racjonalne, że się od ciebie odsunę. Rozumiesz?"
AKT IIb: MATRYCA
1997. Marek i Eleanor jadą do Santa Fe, gdzie odrzucony socjolog z lat 80. żyje jako programista.
On pokazuje im drugą część układanki. Po co to wszystko było.
"Nie chodziło o to, by opisać człowieka. Chodziło o to, by stworzyć człowieka, którego da się opisać. Człowieka, który patrzy tylko na nagrody i kary, możesz sterować jak szczurem w klatce Skinnera. Człowieka, który współpracuje z zasady, nie da się przestraszyć."
W tym samym czasie Fundacja uruchamia pilotażowy program w kilku amerykańskich stanach: nowy system oceny pracowników socjalnych, nauczycieli, lekarzy. Wszystko oparte na mierzalnych bodźcach. Efekt jest natychmiastowy: ludzie przestają sobie pomagać, bo pomoc nie jest punktowana.
Reid zaprasza Marka na kolację. Scena kluczowa filmu. Bez krzyków.
Reid: "Mark, rozumiem twój kryzys. Sam go miałem w 68 roku. Wierzyłem w wspólnotę. Potem zobaczyłem, co wspólnota robi z ludźmi. Daje im wymówkę, by nie być odpowiedzialnym. My daliśmy ludziom godność. Powiedzieliśmy: jesteś racjonalny. Jesteś panem swojego interesu. A panu daje się marchewkę i kij. To jest wolność, Mark."
Marek: "A jeśli ludzie nie są tacy?"
Reid: "To się nimi staną. Bo system nagród, który zbudowaliśmy, nie zostawia im innego racjonalnego wyboru. Paradygmat staje się prawdą."
Marek rozumie, że nie walczy z kłamstwem. Walczy z samospełniającą się przepowiednią.
AKT III: WYBÓR
Marek ma gotowy manuskrypt: "Fabryka racjonalności. Jak wyprodukowano egoistę". Ma dowody, protokoły, taśmy.
Dostaje dwie oferty tego samego dnia.
Oferta 1: Od Reida. Znikające archiwum zostanie zniszczone, on dostanie profesurę w Chicago, jego książka zostanie wydana, ale jako historia triumfu racjonalnego wyboru. Nagroda.
Oferta 2: Od Eleanor. Może to wszystko wysłać do New York Timesa. Zostanie zniszczony. Etykietka "nienaukowy, spiskowy, nostalgiczny marksista". Nigdy nie dostanie etatu. Kara.
Klasyczna macierz z tablicy w Chicago. Zdrada jest racjonalna. Współpraca jest irracjonalna.
W ostatniej sekwencji Marek siedzi w pustej bibliotece. Patrzy na macierz wypłat. Bierze pisak i dopisuje trzeci wiersz, którego nigdy nie było w podręcznikach: "Zmienić grę".
Nie publikuje książki w USA. Wraca do Polski w 1999 roku, na uczelnię, która nie ma pieniędzy, i zaczyna uczyć studentów teorii gier, zaczynając od zdania: "A co jeśli założenie było fałszywe?"
Ostatnie ujęcie: Jego pierwsi studenci. Jedni robią notatki. Inni patrzą na niego jak na wariata. System nagród i kar działa dalej. Ale w sali jest kilka osób, które zaczynają współpracować mimo wszystko. Nienaukowo. Nieracjonalnie.
Ciemny ekran. Słychać tylko szum kserokopiarki kopiującej jego nielegalny skrypt.
Temat filmu: Najgroźniejsza teoria to nie ta, która jest fałszywa. Tylko ta, która sprawia, że stajesz się fałszywy, żeby w niej przetrwać.


Komentarze
Pokaż komentarze