Paweł Łęski Paweł Łęski
112
BLOG

1938: Wojna, która nie wybuchła. Co gdyby Polska stanęła obok Czechosłowacji?

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 16

1938: Wojna, która nie wybuchła. Co gdyby Polska stanęła obok Czechosłowacji?


To najciekawszy moment alternatywny w historii II Rzeczypospolitej. Nie wrzesień 1939, a wrzesień 1938.


23 września 1938 roku rząd w Pradze ogłasza powszechną mobilizację. 1,2 miliona Czechów i Słowaków idzie do fortyfikacji w Sudetach, gotowych na Fall Grün - niemiecki plan rozbicia Czechosłowacji. Tego samego dnia, w naszej hipotezie, bez żadnej noty do Paryża i Londynu, bez rozmów ze Sztabem Generalnym w Pradze, Warszawa ogłasza to samo: pełną mobilizację. Korpus Interwencyjny, który w rzeczywistości szykował się do zajęcia Zaolzia, dostaje rozkaz zwrócenia bagnetów na zachód - na Śląsk i Prusy Wschodnie.


Polska zrywa z całą swoją dotychczasową doktryną. Doktryną równowagi. Od 1934 roku Józef Beck grał na utrzymanie równego dystansu od Berlina i Moskwy, a Czechosłowację traktował otwarcie jako państwo sezonowe, skazane na rozbiór. Spór o Zaolzie z 1919 roku był dla Warszawy ważniejszy niż jakikolwiek sojusz słowiański. Dlatego to założenie - mobilizacja bez uzgodnień - jest kluczowe. To nie jest sojusz. To samotny, suwerenny gest, którego nikt nie rozumie.


Jak zareagowałby świat?

1. Niemcy: Szok i paraliż Sztabu Generalnego

Dla Adolfa Hitlera byłby to najgorszy scenariusz. Cały Fall Grün opierał się na jednym założeniu: Polska pozostanie neutralna, a nawet życzliwie neutralna, licząc na łupy w postaci Zaolzia. Wehrmacht we wrześniu 1938 nie był Wehrmachtem z 1939 czy 1940 roku.


Niemcy mieli do dyspozycji około 36 dywizji w pełni niegotowych do wojny, z brakami amunicji na 2 tygodnie walki. Przeciwko Czechosłowacji stawiali 35 doskonale zmobilizowanych dywizji czechosłowackich, ukrytych za najnowocześniejszą linią fortyfikacji w Europie. Plan zakładał, że na zachodzie, na Wale Zachodnim, 5 niemieckich dywizji powstrzyma Francję.


Do tego równania nagle wchodzi 40 polskich dywizji pokojowych i rezerwowych - ponad milion żołnierzy, 500 czołgów, 400 samolotów. Nawet jeśli armia polska była gorzej wyposażona od niemieckiej, jej uderzenie na nieosłonięty Śląsk i w kierunku Wrocławia czy na Prusy Wschodnie przecięłoby linie komunikacyjne Wehrmachtu.


Co by zrobił Berlin? Są dwie możliwości, obie złe dla Hitlera.


Wersja A: Hitler w furii rozkazuje atakować mimo wszystko. Zgodnie z relacjami z Norymbergi, szef Sztabu Generalnego gen. Ludwig Beck już w lipcu 1938 przygotowywał zamach stanu na wypadek wojny z Czechami, bo uważał ją za samobójstwo Niemiec. W obliczu frontu polsko-czechosłowackiego, spisek generałów Haldera i Witzlebena, który w rzeczywistości upadł po Monachium, niemal na pewno doszedłby do skutku. Wojna mogłaby zakończyć się obaleniem Hitlera w Berlinie przez samych generałów w październiku 1938 roku.


Wersja B: Hitler cofa się. Tak jak cofnął się w maju 1938 podczas tzw. kryzysu majowego, gdy fałszywe pogłoski o niemieckiej mobilizacji wywołały mobilizację czeską. Rozumie, że nie ma sił i odwołuje Fall Grün. Monachium nigdy się nie odbywa.

2. Czechosłowacja: Niedowierzanie, a potem nadzieja

Reakcja Pragi byłaby najbardziej dramatyczna emocjonalnie. Stosunki polsko-czechosłowackie w 1938 roku były na poziomie absolutnego zera. Praga pamiętała, w 1920 roku Zaolzie, a w 1938 roku koncentruje wojska na granicy. Prezydent Edvard Beneš uważał Becka za sojusznika Hitlera.


Gdyby w nocy z 23 na 24 września polskie radio nadało komunikat o mobilizacji przeciwko Niemcom, w Pradze najpierw zapanowałaby konsternacja. Czy to podstęp? Czy Polska chce uderzyć na Czechów od tyłu?


Po 24 godzinach, gdy polskie dywizje nie wkroczyłyby na Zaolzie, a zaczęłyby zajmować pozycje ofensywne na Śląsku, nastroje zmieniłyby się diametralnie. Czechosłowacja zyskałaby coś, o co błagała od 1921 roku - polskie gwarancje. Wojskowo oznaczałoby to, że linia obrony wydłuża się z 1500 km granicy czesko-niemieckiej na ponad 3000 km granicy niemieckiej, której Niemcy nie są w stanie obsadzić. Czechosłowackie fortyfikacje w Sudetach stałyby się nie do przejścia, bo Niemcy musieliby odciągnąć 10-15 dywizji na front polski.


Beneš, pragmatyk, z miejsca zapomniałby o Zaolziu. Zaoferowałby Polsce natychmiastowy sojusz wojskowy i zgodę na arbitraż w sprawie Zaolzia po wojnie. Po raz pierwszy od 1918 roku powstałby realny blok środkowoeuropejski.

3. Francja i Anglia: Wściekłość w Londynie, panika i ulga w Paryżu

Tu leży klucz do całej alternatywnej historii. Francja miała traktat sojuszniczy z Czechosłowacją i z Polską. Zobowiązywała się wypowiedzieć wojnę Niemcom, jeśli zaatakują którekolwiek z tych państw. Ale Paryż w 1938 roku za wszelką cenę nie chciał wojny. Armia francuska, choć potężna na papierze, była sparaliżowana doktryną defensywną.


Polska mobilizacja bez uzgodnień postawiłaby Francję w sytuacji niemożliwej.


W Paryżu ścierałyby się dwie frakcje. Premier Daladier i gen. Gamelin byliby wściekli, że Warszawa i Praga eskalują konflikt bez zgody Paryża. Ale jednocześnie frakcja jastrzębi powiedzieliby: "Sytuacja jest idealna. Niemcy nie mogą wygrać. Mamy 100 dywizji przeciwko 5 dywizjom niemieckim na Linii Zygfryda. Jeśli teraz nie uderzymy, nigdy nie będzie lepszego momentu". Polska mobilizacja dałaby Francji pretekst moralny, którego brakowało - to nie Francja wywołuje wojnę, to Niemcy muszą stawić czoła zjednoczonemu Wschodowi.


W Londynie reakcja byłaby odwrotna. Neville Chamberlain budował całą swoją politykę na appeasemencie. Jego loty do Berchtesgaden i Bad Godesberg miały za wszelką cenę uratować pokój. Nagła, nieskoordynowana mobilizacja Polski byłaby dla niego aktem niewybaczalnej nieodpowiedzialności. Brytyjskie Foreign Office uznałoby, że Polacy i Czesi prowokują Hitlera i próbują wciągnąć Wielką Brytanię do wojny o Sudety, gdzie Londyn nie miał żadnych zobowiązań.


Prawdopodobnie Chamberlain mimo wszystko poleciałby do Monachium, ale tym razem nie miałby co oferować. Hitler nie mógłby przyjąć Sudetów, gdy polskie dywizje stoją nad Odrą. Monachium zakończyłoby się fiaskiem. I wtedy Anglia, wbrew sobie, musiałaby stanąć po stronie Francji.

Jak potoczyłaby się wojna?

Wojna rozpoczęta w październiku 1938 roku nie byłaby II wojną światową jaką znamy. Byłaby to wojna 1938 roku - krótsza, bardziej ograniczona, ale być może brutalniejsza na początku.


Front wyglądałby tak: 1,2 mln Czechów w fortyfikacjach, 1 mln Polaków atakujących z północy, 2,5 mln Francuzów naciskających na Ren. Niemcy z 800 tysiącami żołnierzy, bez paliwa, bez rezerw.


Wehrmacht nie miałby szans na Blitzkrieg, bo go jeszcze nie wymyślił. Luftwaffe miała 1/3 siły z 1939 roku.


Najbardziej prawdopodobny scenariusz: 3-4 tygodnie chaotycznych walk na Śląsku i w Sudetach, francuskie wejście do Zagłębia Saary, a potem zamach stanu w Berlinie. Generałowie obalają Hitlera, zawierają rozejm. Czechosłowacja przetrwa w granicach z 1937 roku, Polska zyskuje status zbawcy Europy i na zawsze rezygnuje z Zaolzia w zamian za sojusz z Pragą.


Cena? Polska, działając bez gwarancji angielsko-francuskich, ryzykowałaby wszystko. Gdyby Francja mimo wszystko nie zaatakowała, a Anglia ogłosiła neutralność, Polska i Czechosłowacja zostałyby same przeciwko Niemcom. Nawet słabym Niemcom, ale wspieranym przez cały swój przemysł. Byłaby to wojna, w której Związek Sowiecki Stalina czekałby na wschodzie z nożem, oferując "pomoc" Czechosłowacji, której Warszawa nigdy by nie zaakceptowała.


Paradoksalnie więc, ten szlachetny, samotny gest Warszawy - mobilizacja ramię w ramię z pogardzaną Czechosłowacją - mógłby być jedynym momentem w historii, gdy III Rzesza mogła zostać zatrzymana przez samych Niemców, bez 6 lat ludobójstwa i 50 milionów ofiar. Wymagałoby to jednak od Józefa Becka porzucenia całego jego światopoglądu. A tego, jak wiemy z historii, nie potrafił zrobić nikt.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj16 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Kultura