Paweł Łęski Paweł Łęski
66
BLOG

SAMOTNE NIEMCY

Paweł Łęski Paweł Łęski Polityka Obserwuj notkę 0

SAMOTNE NIEMCY


Berlin, 26 października 2022. Godzina 16:01.


W Kancelarii wyłączono połowę świateł. Rozporządzenie o oszczędzaniu energii. Korytarze wyglądały jak po ewakuacji, tylko na końcu jednego z nich paliło się jeszcze białe, biurowe światło. Tam siedział Olaf.


Na biurku miał dwie kartki.


Na pierwszej: 200.000.000.000. Ręcznie dopisał znak euro. Pakiet. Tarcza. Ratunek dla piekarni w Bawarii i huty w Duisburgu.


Na drugiej: lista nieodebranych połączeń. Paryż. Rzym. Madryt. Warszawa. 


Obok leżał wydruk z EURACTIV.pl. Ktoś zakreślił żółtym markerem jedno zdanie: „Rosja zachowywała się jak handlarz narkotyków, który daje swoją pierwszą dawkę za darmo, bo wie, że narkoman przyjdzie i bardzo drogo zapłaci za następną.” Podpis: Mateusz Morawiecki, Praga.


Olaf odsunął kartkę. Metafora była tania i dlatego działała.


Pamiętał pierwszy raz. 2005. Nord Stream. Rura na dnie Bałtyku, czysta jak strzykawka. Potem druga. Gaz płynął tak tanio, że nikt nie pytał o cenę. Fabryki w Ludwigshafen pracowały całą noc. W mieszkaniach w Lipsku kaloryfery nigdy nie stygnęły. Dealer był miły. Mówił o partnerstwie. O modernizacji. O pokoju przez handel.


Dopiero gdy dealer podpalił dom sąsiada, okazało się, że wszyscy są na głodzie.


Teraz jego doradca wszedł bez pukania.


"Francuzi odwołali. Oficjalnie."


"A nieoficjalnie?"


"Nieoficjalnie powiedzieli, że nie ma o czym rozmawiać, skoro my rozmawiamy sami ze sobą za dwieście miliardów."


Scholz skinął głową. Tydzień wcześniej miał lecieć do Paryża z całym gabinetem. Tradycja. Uściski, wspólne zdjęcie, deklaracja o silniku Europy. Zamiast tego pojechał sam. Spotkanie trwało godzinę. Bez konferencji. Bez wspólnego oświadczenia. Macron patrzył w bok, jakby sprawdzał, czy tłumacz dobrze tłumaczy słowo "solidarność".


" Meloni?"


"Atakuje nas w Izbie Deputowanych. Mówi, że udajemy proeuropejskich, a gramy na siebie."


"A Draghi?"


"Draghi już nie jest premierem, ale jego ludzie przeciekają to samo do FT. Mówią, że to nie zaczęło się od Meloni. Że to starsze."


"Ribera?"


Doradca zawahał się. "Hiszpanie są najgorsi, bo to nasi. Socjaliści. Ribera powiedziała wprost: rozumiemy waszą zależność, ale nie kosztem narażania innych."


Olaf zamknął oczy. To było najgorsze zdanie. Nie oskarżenie o egoizm. Oskarżenie o zarażanie innych swoim nałogiem. O podnoszenie ceny na wspólnym rynku, bo Berlin wykupił sobie trzeźwość.


Na zewnątrz zapadał zmrok. Latarnia morska multilateralizmu - tak o sobie mówili w exposé. Teraz latarnia stała na samotnej skale, a wszystkie statki zmieniły kurs.


"Hamburg", powiedział doradca.


Scholz otworzył oczy.


"Musimy podpisać dziś. Cosco."


Na biurku pojawił się drugi wydruk. Terminal Tollerort. Największy port w Niemczech. 24,9 procent dla Chińczyków. Sześć ministerstw napisało NIE. Zieloni, liberałowie, służby. Wszyscy napisali to samo: to ten sam błąd. Tylko nowy dealer.


"Oni czekają na prezent", szepnął doradca. "Tak to przeczytają w Brukseli. Że lecisz do Pekinu w czwartek i wieziesz im prezent."


Scholz wziął długopis. Wiedział, jak to wygląda z zewnątrz. Facet, który przez dwadzieścia lat brał od jednego dealera, teraz idzie do drugiego, żeby pokazać, że jest niezależny.


Podpisał.


W tym samym momencie, gdzieś w Warszawie, ktoś pisał kolejnego tweeta o narkomanach. W Paryżu ktoś pisał przemówienie o suwerenności energetycznej. W Brukseli ktoś w EURACTIV nadawał tytuł: Samotne Niemcy.


A w porcie w Hamburgu wielki kontenerowiec z czerwonymi literami na burcie powoli wpływał w mgłę. Nie spieszył się. Wiedział, że klient wróci.


Bo klient zawsze wraca.


Za oknem Kancelarii zgasło ostatnie światło na korytarzu. Oszczędność energii.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka