Berlin, Neukölln. Pada. Jestem archiwistą. A w zasadzie stażystą od archiwum, co oznacza, że płacą mi w voucherach na Döner i dostępie do piwnicy, gdzie pachnie papierem i porażką NRD.
Dostałem pudło 47. "Friedensbewegung". Myślałem, że będą tajne plany przejęcia świata. A tam faktura:
"Soviet Peace Fund - 12 000 marek. Przeznaczenie: nagłośnienie, autokary i 400 porcji kiełbasy na Ostermarsch Bonn. Pieczątka: HVA. Dopisek: Nie sterować. Tylko podgłośnić i dokiełbasić."
Obok notatka od KGB: "Towarzysze niemieccy bardzo lubią maszerować, jeśli jest kiełbasa. Proszę nie żałować musztardy."
Tej samej nocy w Paryżu ktoś podpalił śmietnik. Na TikToku konto, które do wczoraj wrzucało koty grające na akordeonie, nagle wrzuca film "PARYŻ PŁONIE!!! NA ŻYWO!!! FRANCE 24!!!". Sprawdzam. Film z 2019. Widać nawet gościa w tle w koszulce "Mundial Rosja 2018".
Dzwonię do koleżanki z CheckFirst. Ona: "Aaa, Matryoshka znowu. Dwadzieścia fałszywych newsów w dwie doby. Chłopaki mają normę jak w fabryce pierogów."
I wtedy zrozumiałem wielki rosyjski plan.
On nie polega na superhakerach w piwnicy. On polega na tym, że w Moskwie siedzi Siergiej, ma Excela i kalendarz świąt na Zachodzie.
Siergiej widzi: O, we Francji protest rolników. Odpala folder "STARE FILMY / PŁONĄCE SAMOCHODY / PARYŻ" i klika "wyślij wszędzie". Potem idzie na przerwę.
W 1977 było trudniej. Żeby pomóc RAF, trzeba było dać im mieszkanie w Dreźnie, nową tożsamość jako Angelika Gerlach i piwnicę do strzelania. I jeszcze słuchać, jak narzekają, że nie ma Nutelli.
Dziś wystarczy dać im konto na Telegramie o nazwie "Prawda_Paryż_Real_100%_No_Fake" i 50 euro w krypto, które i tak przepiją.
Połączyłem na ścianie czerwoną nitką Ostermarsch 1981 z hashtagiem #NoWar 2026. Wyszło mi, że to ta sama nitka, tylko teraz kupiona na Temu.
Nagle telefon wibruje. Nieznany numer. Zdjęcie mojej ściany. Zrobione przez okno. Podpis: "Ładna nitka. Gdzie kupiłeś?"
Okazało się, że to sąsiadka. Podgląda, bo myśli, że robię dziwną sztukę nowoczesną.
Morał jest taki: nikt nie musi podpalać zachodniej Europy. Europa sama sobie co trzy miesiące znajduje powód, żeby wyjść na ulicę i pokłócić się o wszystko.
A maszyna w Moskwie tylko stoi z boku z wielkim megafonem z bazaru i krzyczy do obu stron jednocześnie: "GŁOŚNIEJ! JESZCZE GŁOŚNIEJ! A TERAZ ZMIEŃCIE SIĘ MIEJSCAMI I KRZYCZCIE TO SAMO!"
I wszyscy słuchają.




Komentarze
Pokaż komentarze