3 obserwujących
585 notek
26k odsłon
  68   0

Jaki jest sens życia człowieka? Znajdź odpowiedź dzięki doświadczeniom autora komiksów

Świadectwa chrześcijańskie | Jaki jest sens życia człowieka? Znajdź odpowiedź dzięki doświadczeniom autora komiksów

Autorstwa Shen’ai, Taiwan

Pewnego dnia dowiedziałem się z telewizyjnych wiadomości, że słynny tajwański rysownik komiksów zmarł nagle w wieku zaledwie pięćdziesięciu jeden lat. Słysząc to, miałem mieszane uczucia. Był naprawdę wybitną osobą w świecie komiksów i stworzył wiele doskonałych prac; wielu ludzi mu zazdrościło i podziwiało go. Miał zarówno powodzenie, jak i sławę – nie spodziewałem się, że może tak po prostu umrzeć! Mimowolnie westchnąłem: kiedy ktoś umiera, cóż mu po sławie i statusie, jakkolwiek byłyby wielkie? Potem przyszły mi na myśl moje trzydzieści lat drogi tworzenia komiksów…

Młodzieńcze marzenia

Lubiłem rysować komiksy, odkąd byłem małym chłopcem – to było coś, w co naprawdę się wgłębiłem i w co włożyłem wiele wysiłku. Kiedy miałem dwadzieścia pięć lat, miałem szczęście ujrzeć na własne oczy rysownika komiksów i zobaczyłem wokół niego wielu jego fanów, którzy go adorowali. Zazdrościłem mu i wyczekiwałem dnia, w którym mógłbym być taki jak on, być gwiazdą przedstawienia. Wiedziałem, że muszę ciężko pracować, aby zdobyć umiejętności na poziomie profesjonalisty, ale sądziłem, że jeśli będę gotów zapłacić cenę, mój dzień z pewnością nadejdzie. Kierując się tą myślą, pogrążyłem się w tym na ponad dziesięć lat. By poprawić swoje umiejętności, nie wahałem się wydać kilkumiesięcznych zarobków, dziesiątki tysięcy juanów, na zestaw wysokiej jakości materiałów związanych z powieścią graficzną. Nie przelewało mi się, ale mało mnie to obchodziło. Często rysowałem do drugiej lub trzeciej nad ranem, doskonaląc swoje umiejętności. Kiedy naprawdę nie mogłem już wytrzymać z niewyspania, po prostu ucinałem sobie krótką drzemkę, a pierwszą rzeczą, o której myślałem po otwarciu oczu, było to, jak skończyć to, nad czym aktualnie pracowałem. Rysowałem przez dziesięć lub więcej godzin każdego dnia, zawsze w tej samej pozycji, więc często bolały mnie szyja, ramiona, plecy i prawa ręka. Nawet moje palce zmieniły kształt i mój wzrok zaczął się pogarszać. Ale by osiągnąć sukces, po prostu zacisnąłem zęby i znosiłem to. Byłem zachwycony, gdy mój komiks zdobywał pochwały innych, a nawet oddawałem się marzeniom, że jestem już odnoszącym sukcesy artystą komiksowym z ładnym samochodem i dużym domem. Ale w prawdziwym życiu byłem zwykłym pracownikiem w firmie i nie miałem szans na sławę. Bez względu na to, jak dobrze potrafiłem rysować, nigdy nie byłbym w stanie zarobić dużo. Byłem naprawdę smutny i przygnębiony.

Walka o marzenia, pokonywanie trudności na każdym kroku

Starając się iść naprzód, rzuciłem pracę i zatrudniłem się w największym wydawnictwie w Azji, ponieważ wielu znanych artystów komiksowych wyrobiło tam sobie nazwiska. Sądziłem, że jeśli będę miał okazję pracować właśnie tam, może uda się i mnie wyrobić sobie nazwisko. Kiedyś szef wydawnictwa wydającego komiksy postanowił opublikować magazyn komiksów stworzonych przez lokalnych artystów i miał zamiar przyjść do naszej firmy, aby szukać utalentowanych ludzi. Kiedy to usłyszałem, byłem tak podekscytowany, że nie mogłem spać przez wiele dni – pomyślałem, że ta okazja jest darem niebios i że w końcu mam okazję pokazać mój talent, znaleźć się w centrum uwagi. Byłem mocno przejęty. Zastanawiałem się i ponownie rozważałem wszystko, od koncepcji komiksu, materiału źródłowego i fabuły aż po jego kolorystykę. Sprawdziłem też całkiem sporo innych komiksów. W ciągu dnia musiałem chodzić do pracy, więc zarywałem noce, aż kilka dni później miałem już gotową pracę. Pełen nadziei poszedłem do mojego szefa, ale ku mojemu zdziwieniu mieliśmy sprzeczne wizje; wdaliśmy się nawet w kłótnię i obraziłem go. Skończyło się na tym, że wybrał pracę kolegi, a moje nadzieje na wyrobienie sobie nazwiska zostały zniweczone.

Po tym wszystkim byłem pełen niechęci i żałowałem swojej nierozważności. Jednak nie straciłem serca. Wróciłem do wydawnictwa, aby przesłać komiks; redaktorowi powieści graficznych naprawdę spodobała się moja praca i zostałem jednym z etatowych rysowników komiksów. Niedługo potem zostałem przydzielony do pracy ze scenarzystą w celu stworzenia powieści graficznej i już szykowałem się, aby dać z siebie wszystko, kiedy później dowiedziałem się, że sukces naszego dzieła będzie zależał od szefa, którego obraziłem. Targało mną mnóstwo emocji. Żałowałem moich dotychczasowych działań i wiedziałem, że bez względu na to, jak dobra byłaby moja praca, nigdy nie wyjdzie poza biurko szefa. Musiałem odpuścić. Byłem bardzo przygnębiony, że straciłem kolejną szansę zostania rysownikiem komiksów i nienawidziłem się za to, że byłem tak wybuchowy. Gdyby nie to, może ta okazja mogłaby być krokiem do sukcesu. Myśląc o porażkach, których doświadczyłem po tych wszystkich latach zmagań i ciężkiej pracy, by zrealizować swoje marzenie, byłem zrozpaczony. Żadne słowa nie mogą opisać mojego cierpienia. Po prostu poczułem, że droga przede mną stała się niesamowicie mroczna.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale