Gdy czytam pogłębione analizy rezultatów tele-wyborów,
to zaskakuje mnie, że dorośli mężczyźni reagują jak dzieci spytane"skąd bierze się mleko? ".
W ich wypadku odpowiedzi typu: " z lodówki " lub
"z Biedronki " wywołują radosny nastrój słuchaczy.
Czy tak samo jest z hodowcami podatników?
Myślę , że tak. Komentarze mają podobny cel:
wzmocnić zadowolenie telewyborców z dokonanego zakupu tzn. wiedzy na kogo będą tyrać.
Skąd się biorą prezydenci???
Odpowiedź tzw. oczywista: "z frekwencji i decyzji ..."
Kto by sobie zaprzątał głowę szukaniem "krowy", "pastwiska", "stróży", "mleczarni"...
Mleko prezydenckie w dwóch opakowaniach jest już dostarczone do teleumysłów (nasze mieszkania to takie
miejsca, gdzie duża część ludzi podłącza swój mózg
do TV-Źródło(sensu życia))
Nowy kandydat na prezydenta wyrósł na innej planecie...
nie preparowany w jakieś mleczarni a'la "spółdzielnia unii wolności "?
Nie ma nic wspólnego z "okrągłym pastwiskiem", ani "służbami specjalnych pastuszków" ...?
Przed nami telezabawy zwane debatami ...
Podatnicy kupią prezydenta w kartoniku niebieskim lub czewonym...Przypadkowym zbiegiem okoliczości takimi kolorami oznacza się produkty mleczarni prezydenckiej na pastwiskach np. amerykańskich.
Może to jakiś znak firmowy albo wkorzystywanie identycznego oprogramowania ???
Prezydent z kartonika niebieskiego
ma być bardziej strawny
niż z czerwonego ???
Nawet , jeżeli w naszym kraju są co najmniej dwie krowy, dwa pastwiska, dwóch specjalnych stróży... dwie rywalizujące mleczarnie, to, czy nie warto sprawdzić, ilu jest właścicieli?
A jak jest jeden ???
Jeżeli MLECZARZ jest ten sam, to może i biegunka
będzie podobna ...?
Kupisz to , co jest wyprodukowane, w sumie nie ważne przez kogo, ważne komu będziesz płacił...
Smacznego wyboru...made in China.






Komentarze
Pokaż komentarze (2)