Pokłosiem spektaklu prezydenckiego jest konkret w postaci referendum...
Uchwalone szybciutko... , tak jakby administratorzy państwowi czekali tylko na pretekst
w postaci bardzo dobrego wyniku Pawła Kukiza i jegoJOW-ów. Zmieniamy system... Niewątpliwie...Ale czy rozumiemy tę zmianę...?
Wierzyć czy nie wierzyć? Oto jest pytanie...
Miliony potencjalnych uczestników referendum przekonanych ,
że dokopuje rządzącym -jawnym i tajnym-
w praktyce da im mandat do dziedzicznego rządzenia.
W grudniu 2014 roku zainteresowałem się JOW-ami.Poszperałem co dzieje się krajach ,
które mają je w swoich systemach wyborczych. Np.Japonia-300 okręgów jednomandatowych... Okazuje się , że po latach funkcjonownia takiego rozwiązania wytworzyła się statystycznie uchwytna prawidłowość... Narodziło się w praktyce wyborczej zjawisko dziedziczenia mandatów.
Około 30 % wybieranych to kolejni potomkowie parlamentarzystów z danego okręgo.
Można twierdzić, że Polska to nie Japonia... Ale warto zwrócić uwagę na analizy wskazujące, że nowym kandydatom trudno walczyć z "otoczeniem" skonsolidowanym wokół mandatariusza... i jego rodziny. Zresztą sami woluntariusze bardziej skłonni są popierać "dziedzica" , aby uniknąć walki o sukcesję wśród "poruczników"... Umarł król-niech żyje król...Możliwe, że coś podobnego przerabiali już nasi przodkowie. W wielu słowiańskich wspólnotach mógł zadziałać mechanizm przeradzania się obieralnych władców w dziedziczenie funkcji, które obrosło następnie w dwór, gród, drużynę, zauszników, a dzisiaj w służby specjalne... Przecież część agentów to potomstwo specjalistów d/s niemożliwych!!!
Nie deprecjonuję JOW-ów. Są mi bliższe , niż demokracja partyjna ( mafijna, gangsterska).
Nawet jak 30% będzie miało charakter a' la patologia, to 70 % zdrowej rywalizacji też brzmi pociągająco. O ewentualnej degeneracji wspominam dlatego, aby nie spocząć na laurach i myśleć,
że JOW-y rozwiążą polskie niedostatki polityczne. Są tylko narzędziem .
Źle użyte wyrządzą szkody zaskakujące dla idealistów. Mało soli , źle, za dużo soli też źle...
Może warto np. wprowadzić minimalną liczbę lat życia w danym okręgu, aby z niego kandydować??? Także , w świetle japońskich doświadczeń, chyba trzeba w okręgu i w sąsiedztwie utrudniać sukcesje dla bliskiej rodziny...???
Rodacy przebudowując system wyborczy ułatwią życie lokalnym bogaczom i anglosaskim chorążym demokracji, którym łatwiej będzie posługiwać trickami opanowanymi w królestwach korporacji. Zwycięzca bierze wszystko...Gdyby system większościowy obowiązywał w majowych wyborach , to prezydentem byłby Bronisław K. wygrywający w 9 województwach.Myślę, że JOW-y powinny także ucieszyć proboszczy...Nawet mając posłuch u 50 % parafian , ich rekomendacja z niedzielnej ambony może zaważyć na karierze kandydatów...Nowe źródło datków ??? A to odsuwając niebezpieczenstwo problemów finansowych KK będzie owocowało kontynuacją propagandy sukcesu przemian okrągłostołowch ...
Czy nie przypomina to sytuacji z okresu Solidarności...? Miliony robotników zaufało działaczom związkowym , że ci walczą o poprawę warunków pracy. Okrągłostołowa ustawka różnoświatopoglądowych służb specjalnych poprawiła poziom życia elity robotniczej, ale większości stworzyła możliwość szukania lepszej pracy ...tylko, że
za granicą.
A człowiek z Matką Boską w klapie nie ma dzisiaj "dobrej prasy"...






Komentarze
Pokaż komentarze