Uczestniczyłem w czwartek w spotkaniu dyskusyjnym na temat konstytucji.
Organizator, Romuald Starosielec z czasopisma "Polityka Polska", zaprosił na prelegentów dwóch posłów z Ruchu Kukiz'15 oraz prezesa Stronnictwa Chrześcijańsko-Narodowegoego.
Kilkadziesiąt osób usłyszało o elementach historyczno-geopolitycznych wpływających na sformułowania przepisów konstytucyjnych, o nowej rzeczywistości świata społecznego , w którym dobro i prawda są pojęciami dynamicznymi a ludzkość pokonując planetarne ograniczenia musi sprostać wyzwaniom kosmicznej egzystencji i o praktycznych implikacjach wpływających na losy wyborców i ich zarządców.
Wypowiedziałem się w końcowej fazie spotkania, że zastanowiło mnie, czy trzej mówcy mają szansę napisania spójnego dokumentu , gdy tak szeroko zakreślają rzeczywistość , którą konstytucja ma opisywać a nawet regulować swoimi formułami legislacyjnymi.
Nawiązałem do tezy wcześniejszego dyskutanta, który zwrócił uwagę, że najpierw powinna zostać przedstawiona koncepcja tworu- PAŃSTWO.
Do rozważań dorzuciłem drugie pojęcie, równie namiętnie eksploatowane w czasie spotkania,
czyli- NARÓD.
Przypomniałem, że nawet w redakcji "Polityki Polskiej" omawianych było kilka definicji narodu
i każda z nich dałaby początek innym "państwom narodowym".
Uważam , że czas spędzony w gronie zastanawiającym się "Konstytucja-ale jaka ?"
daje obraz kondycji intelektualnej części naszych rodaków.
Państwo , według nich, to ołtarz, najjaśniejszy byt społeczny, narzędzie realizacji wartości katolickiej cywilizacji lub przynajmniej dar boży, któremu należy poświęcić życie w zamian nic nie oczekując.
Milczeniem pomijano fakt, ze w Polsce żyją ludzie innych religii a praktycznych niewierzących jest , według statystyk, nawet więcej niż praktykujących jakąkolwiek obrzędowość .
Jednocześnie przed konstytucją stawia się zadanie porządkowania życia WSZYSTKICH (logiczna sprzeczność) obywateli polski na ... kilka pokoleń w przyszłość.
W skrócie konstytucja miałaby być swoistym kodeksem kanonicznym wielopokoleniowego katolickiego narodu polskiego. Nie dwie , ale kilka "kamiennych" tablic z przykazaniami.
Zadanie wykonalne?
Jestem przekonany, że nie.
Jednak tańczących chocholi kołowrót jest zdecydowanie więcej.
Czy w takim otoczeniu jest szansa na dyskusję, że państwo , to tylko rzecz, która ma dobrze funkcjonować i nie obciążać kosztami eksploatacyjnymi następnych pokoleń?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)