Paweł Deresz, mąż śp. posłanki Jolanty Szymanek-Deresz, napisał list otwarty do urzędującej marszałek Sejmu, pani Ewy Kopacz. W swym liście domaga się on przerwania działalności zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza.
Dołączam się do apelu Pawła Deresza i podpisuję się obiema rękami pod jego listem otwartym. Albowiem zespół parlamentarny Macierewicza już nie tylko kompromituje organ ustawodawczy Rzeczypospolitej Polskiej, już nie tylko odbiera polskiemu Sejmowi jego wiarygodność, ale - dodatkowo - zespół ten, jak również jego eksperci posiadający „niezwykłe kompetencje”, narażają na śmieszność Sejm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej!
Hel, sztuczna mgła, najpierw dwa, a później trzy wybuchy. To tylko niektóre z teorii głoszonych przez Antoniego Macierewicza i jego ekspertów. W ostatnich dniach pojawiła się kolejna, niemniej odlotowa teoria mająca dowieść, iż w Smoleńsku doszło do zamachu na prezydenckiego Tupolewa. Zdaniem kolejnego eksperta powołanego przez Antoniego Macierewicza, skrzydło prezydenckiego Tupolewa nie mogło uderzyć w brzozę, albowiem owej brzozy tego dnia już nie było. Zdaniem tego specjalisty, została ścięta pięć dni wcześniej.
Jakie kolejne teorie zespołu Antoniego Macierewicza pozostają nam jeszcze do odkrycia? Być może, ponad wszelką wątpliwość, ów zespół ustali, iż tragedia smoleńska nie miała miejsca 10 kwietnia, ale - na przykład - 45 marca. Jeśli zajdzie taka potrzeba to Antoni Macierewicz i jego eksperci bez trudu przekonają swoich wyznawców, że miesiąc marzec liczy 45 dni, a nie 31, jak im wcześniej wmawiano. Być może okaże się, że za zamach na prezydencki samolot odpowiada UFO i jakaś pozaziemska cywilizacja. Być może propagatorzy teorii o smoleńskim zamachu przedstawią tezę, z której będzie wynikało, iż bliżej nieokreślona grupa osób przeniosła się w czasie, aby dokonać zamachu na prezydenta RP i pozostałych pasażerów Tupolewa.
Nie wydaje mi się, abym przesadzał, albowiem teorie zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza już dawno przekroczyły wszelkie granice wielowymiarowego absurdu. Kreatywność odlotowych tez zespołu Antoniego Macierewicza nie ma granic!
Trzyletnia działalność parlamentarnego zespołu Macierewicza skłania mnie do postawienia następujących pytań:
- komu, mówiąc kolokwialnie, jest na rękę awantura o przyczyny katastrofy smoleńskiej?
- kto korzysta na teorii o smoleńskim zamachu?
- kto się na niej bogaci?
- kto traci z powodu teorii o zamachu w Smoleńsku?
- kto przez tę teorię cierpi?
- po co - i nade wszystko dla kogo - Antoni Macierewicz robi to wszystko?
Zespół Antoniego Macierewicza jest mistrzem iluzji. Używając w swojej nazwie słowa „parlamentarny”, dodaje on sobie powagi i znaczenia. Jednak należy pamiętać, iż ów zespół nie dysponuje żadnymi państwowymi prerogatywami i jest on jedynie hobbistyczną grupą tych, którzy się do niej zapisali. Polski parlament nie powinien więc dłużej firmować działalności grupy ludzi, którzy przecież nie wypowiadają się w imieniu całego Sejmu, tylko w imieniu jednej partii politycznej. A tworzenie wrażenia, jakoby grupa Macierewicza w swojej działalności i propagowaniu swoich prawd objawionych reprezentowała Sejm RP jest wielkim nadużyciem!
Zespół Macierewicza nie liczy się z bólem i smutkiem rodzin smoleńskich, które nadal nie mogą w spokoju odbyć żałoby. W trzecią rocznicę katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz stwierdził, iż z trzech źródeł ma informację, że trzy osoby przeżyły katastrofę smoleńską. Jednak od tego czasu nie wrócił już do tego stwierdzenia. Ani nie potwierdził tej wypowiedzi, ani jej nie zaprzeczył. Za wypowiedź tę nigdy również nie przeprosił.
Jeszcze stosunkowo niedawno propagatorzy teorii o smoleńskim zamachu dawali do zrozumienia, iż ci, którzy przeżyli katastrofę w Smoleńsku, mogą być uwięzieni w Rosji. Z tych insynuacji publicyści, którzy wspierają zespół Macierewicza, również nigdy się nie wycofali. Po prostu, do tego tematu już więcej nie powrócili. Ale takie sugestie pojawiały się w mniej lub bardziej otwarty sposób, przykładowo, w odcinkowym filmie dokumentalnym z 2011 roku zatytułowanym „Lista pasażerów”.
Nikt nie zabrania zespołowi Macierewicza prowadzenia swojej działalności. Jednak owa działalność winna mieć charakter prywatny, a Sejm RP nie powinien jej firmować. Antoni Macierewicz i jego grupa z pewnością znajdą zaś sobie jakieś inne miejsce, w którym będą mogli swobodnie przeprowadzać kolejne eksperymenty za pomocą parówek czy puszek po Red Bullu. Kapłani religii smoleńskiej z pewnością znajdą sobie inne miejsce, z którego będą mogli głosić wiernym swe prawdy objawione, do których doszli za pomocą analiz myślowych, gry i pewnej dozy blefu. Jednak zarówno państwo polskie, jak również jego instytucje nie mogą firmować religii smoleńskiej, która wyrządza niezliczone społeczne szkody, dzieląc Polaków na grupę smoleńską i antysmoleńską.
Tak dłużej być nie może! Nadszedł czas, aby religię smoleńską odprowadzić do wyjścia Sejmu RP! Sztandar religii smoleńskiej z Sejmu - wyprowadzić!
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (32)