zbigniewstefanik zbigniewstefanik
602
BLOG

Sztandar religii smoleńskiej z Sejmu - wyprowadzić!

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 32

Paweł Deresz, mąż śp. posłanki Jolanty Szymanek-Deresz, napisał list otwarty do urzędującej marszałek Sejmu, pani Ewy Kopacz. W swym liście domaga się on przerwania działalności zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza.

Dołączam się do apelu Pawła Deresza i podpisuję się obiema rękami pod jego listem otwartym. Albowiem zespół parlamentarny Macierewicza już nie tylko kompromituje organ ustawodawczy Rzeczypospolitej Polskiej, już nie tylko odbiera polskiemu Sejmowi jego wiarygodność, ale - dodatkowo - zespół ten, jak również jego eksperci posiadający „niezwykłe kompetencje”, narażają na śmieszność Sejm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej!

Hel, sztuczna mgła, najpierw dwa, a później trzy wybuchy. To tylko niektóre z teorii głoszonych przez Antoniego Macierewicza i jego ekspertów. W ostatnich dniach pojawiła się kolejna, niemniej odlotowa teoria mająca dowieść, iż w Smoleńsku doszło do zamachu na prezydenckiego Tupolewa. Zdaniem kolejnego eksperta powołanego przez Antoniego Macierewicza, skrzydło prezydenckiego Tupolewa nie mogło uderzyć w brzozę, albowiem owej brzozy tego dnia już nie było. Zdaniem tego specjalisty, została ścięta pięć dni wcześniej.

Jakie kolejne teorie zespołu Antoniego Macierewicza pozostają nam jeszcze do odkrycia? Być może, ponad wszelką wątpliwość, ów zespół ustali, iż tragedia smoleńska nie miała miejsca 10 kwietnia, ale - na przykład - 45 marca. Jeśli zajdzie taka potrzeba to Antoni Macierewicz i jego eksperci bez trudu przekonają swoich wyznawców, że miesiąc marzec liczy 45 dni, a nie 31, jak im wcześniej wmawiano. Być może okaże się, że za zamach na prezydencki samolot odpowiada UFO i jakaś pozaziemska cywilizacja. Być może propagatorzy teorii o smoleńskim zamachu przedstawią tezę, z której będzie wynikało, iż bliżej nieokreślona grupa osób przeniosła się w czasie, aby dokonać zamachu na prezydenta RP i pozostałych pasażerów Tupolewa.

Nie wydaje mi się, abym przesadzał, albowiem teorie zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza już dawno przekroczyły wszelkie granice wielowymiarowego absurdu. Kreatywność odlotowych tez zespołu Antoniego Macierewicza nie ma granic!

Trzyletnia działalność parlamentarnego zespołu Macierewicza skłania mnie do postawienia następujących pytań:

- komu, mówiąc kolokwialnie, jest na rękę awantura o przyczyny katastrofy smoleńskiej?

- kto korzysta na teorii o smoleńskim zamachu?

- kto się na niej bogaci?

- kto traci z powodu teorii o zamachu w Smoleńsku?

- kto przez tę teorię cierpi?

- po co - i nade wszystko dla kogo - Antoni Macierewicz robi to wszystko?

Zespół Antoniego Macierewicza jest mistrzem iluzji. Używając w swojej nazwie słowa „parlamentarny”, dodaje on sobie powagi i znaczenia. Jednak należy pamiętać, iż ów zespół nie dysponuje żadnymi państwowymi prerogatywami i jest on jedynie hobbistyczną grupą tych, którzy się do niej zapisali. Polski parlament nie powinien więc dłużej firmować działalności grupy ludzi, którzy przecież nie wypowiadają się w imieniu całego Sejmu, tylko w imieniu jednej partii politycznej. A tworzenie wrażenia, jakoby grupa Macierewicza w swojej działalności i propagowaniu swoich prawd objawionych reprezentowała Sejm RP jest wielkim nadużyciem!

Zespół Macierewicza nie liczy się z bólem i smutkiem rodzin smoleńskich, które nadal nie mogą w spokoju odbyć żałoby. W trzecią rocznicę katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz stwierdził, iż z trzech źródeł ma informację, że trzy osoby przeżyły katastrofę smoleńską. Jednak od tego czasu nie wrócił już do tego stwierdzenia. Ani nie potwierdził tej wypowiedzi, ani jej nie zaprzeczył. Za wypowiedź tę nigdy również nie przeprosił.

Jeszcze stosunkowo niedawno propagatorzy teorii o smoleńskim zamachu dawali do zrozumienia, iż ci, którzy przeżyli katastrofę w Smoleńsku, mogą być uwięzieni w Rosji. Z tych insynuacji publicyści, którzy wspierają zespół Macierewicza, również nigdy się nie wycofali. Po prostu, do tego tematu już więcej nie powrócili. Ale takie sugestie pojawiały się w mniej lub bardziej otwarty sposób, przykładowo, w odcinkowym filmie dokumentalnym z 2011 roku zatytułowanym „Lista pasażerów”.

Nikt nie zabrania zespołowi Macierewicza prowadzenia swojej działalności. Jednak owa działalność winna mieć charakter prywatny, a Sejm RP nie powinien jej firmować. Antoni Macierewicz i jego grupa z pewnością znajdą zaś sobie jakieś inne miejsce, w którym będą mogli swobodnie przeprowadzać kolejne eksperymenty za pomocą parówek czy puszek po Red Bullu. Kapłani religii smoleńskiej z pewnością znajdą sobie inne miejsce, z którego będą mogli głosić wiernym swe prawdy objawione, do których doszli za pomocą analiz myślowych, gry i pewnej dozy blefu. Jednak zarówno państwo polskie, jak również jego instytucje nie mogą firmować religii smoleńskiej, która wyrządza niezliczone społeczne szkody, dzieląc Polaków na grupę smoleńską i antysmoleńską.

Tak dłużej być nie może! Nadszedł czas, aby religię smoleńską odprowadzić do wyjścia Sejmu RP! Sztandar religii smoleńskiej z Sejmu - wyprowadzić!

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Polityka