zbigniewstefanik zbigniewstefanik
565
BLOG

Nowa partia pod starym szyldem. O Platformie Obywatelskiej

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 9

 

W ostatnim czasie Donald Tusk ma co najmniej trzy powody do zadowolenia.

Po pierwsze, pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz utrzymała swój urząd. Warszawskie referendum nie okazało się (ze względu na zbyt niską frekwencję) wiążące. Donald Tusk obronił panią prezydent i tym samym po raz kolejny pokonał Jarosława Kaczyńskiego.

Po drugie, pokonana w Warszawie partia Jarosława Kaczyńskiego wróciła do retoryki smoleńskiej, co pozytywnie wpływa na konsolidację elektoratu Platformy oraz ponownego przybrania przez tę partię roli muru obronnego przed obozem politycznym Czwartej RP.

Po trzecie, Grzegorz Schetyna przegrał wybory w dolnośląskiej Platformie Obywatelskiej. Jej nowym przewodniczącym został Jacek Protasiewicz, powszechnie uważany za stronnika Donalda Tuska. To zresztą nie jest żadna tajemnica, Protasiewicz stwierdził bowiem, iż nie obraża się na tego rodzaju określenie jego osoby.

Grzegorz Schetyna nie przegrał wyborów na Dolnym Śląsku przez jakieś kuluarowe i zakulisowe działania swoich politycznych przeciwników w partii rządzącej. Schetyna przegrał owe wybory na swoje własne życzenie i jest on jedynym odpowiedzialnym za swą klęskę wyborczą. Albowiem były marszałek Sejmu nie potrafi dokonywać zdecydowanych (i dla wszystkich czytelnych) wyborów politycznych. Od kiedy Grzegorz Schetyna przestał być marszałkiem Sejmu RP mówi się, iż stoi on w Platformie na czele jakiejś wewnętrznej opozycji wobec premiera. Jednak opozycyjności Schetyny bardzo trudno się doszukać, gdyż on sam ma do niej niejednoznaczny stosunek. Mówiąc wprost, Schetyna nie prowadzi otwartej gry politycznej, nie prowadzi otwartej debaty z Donaldem Tuskiem. Tak naprawdę nie wiadomo czy z premierem się zgadza, czy też nie.

Jednak największym błędem Schetyny było zrezygnowanie z kandydowania na stanowisko przewodniczącego Platformy Obywatelskiej w czerwcu 2013 roku. Swoją decyzją prawdopodobnie rozczarował część swoich stronników, którzy zapewne oczekiwali od Schetyny podniesienia rękawicy w wewnątrzpartyjnym sporze wyborczym z Donaldem Tuskiem. Schetyna sam zrezygnował z otwartej walki o władzę w Platformie, co stanowczo osłabiło jego wewnątrzpartyjną pozycję. Wyborcza klęska na Dolnym Śląsku byłego marszałka Sejmu jest tylko konsekwencja jego wcześniejszych decyzji, które sprawiły, iż Schetyna - mówiąc kolokwialnie – wyautował się, czyli wycofał ze sporu o tożsamość, polityczną strategię i przyszłość Platformy.

Donald Tusk jest znowu na topie. Po raz kolejny pokonał Jarosława Kaczyńskiego i potwierdził swoje przywództwo w partii rządzącej. Jednak urzędujący premier nie ma powodu, by popadać w stan euforii i zachwytu nad samym sobą. Albowiem choć Donald Tusk udowodnił, że nadal jest numerem jeden na polskiej scenie politycznej, to w żaden sposób nie udało mu się zahamować spadku poparcia społecznego dla swojej partii, dla swojego rządu i dla siebie samego.

Jaskółki donoszą, iż na koniec tego roku jest planowana rekonstrukcja rządu. Jednak owa rekonstrukcja nie będzie miała większego znaczenia dla samej Platformy Obywatelskiej, która przezywa narastający kryzys zaufania społecznego. Ów kryzys uda się Platformie przezwyciężyć jedynie za pomocą nowego otwarcia. Jego główną charakterystyką powinno być diametralne odcięcie się od taktyki politycznej realizowanej w ostatnich kilkunastu miesiącach. Platforma musi pokonać wewnętrzny wirus, który ją paraliżuje. Ten wirus to syndrom partii władzy, który skłania jej struktury do inercji i braku pomysłowości, a czasem wręcz do lenistwa.

Najwyższym priorytetem dla Platformy Obywatelskiej jest odbudowanie swego kapitału wyborczego. Albowiem partia Donalda Tuska nie posiada twardego i zdyscyplinowanego elektoratu. Wyborcy, o których Platforma musi zawalczyć, znajdują się na centroprawicy polskiej przestrzeni politycznej. Po swojej prawej stronie partia rządząca nie znajdzie wystarczająco dużej grupy wyborczej, która mogłaby doprowadzić ją do kolejnych zwycięstw w wyborach. Elektoratem centroprawicowym Platforma będzie musiała się podzielić z przyszłym ugrupowaniem Jarosława Gowina. Z kolei elektorat prawicowy jest poza zasięgiem PO.

Klucz do przyszłych sukcesów wyborczych partii Donalda Tuska znajduje się w rękach wyborców centrolewicowych. To właśnie oni będą przesądzali w kolejnych latach o zwycięstwie lub o klęsce głównych politycznych podmiotów w Polsce. Elektorat centrolewicowy jest w zasięgu Platformy Obywatelskiej, ponieważ w tym momencie nie ma w Polsce wiarygodnego ugrupowania lewicowego. Tak więc wyborcy o poglądach centrolewicowych z pewnością będą skłonni zagłosować na Platformę,  w myśl zasady wyboru mniejszego zła. Jednak to do Platformy należy ruch. To do Platformy należy przedstawienie wiarygodnej oferty dla centrolewicowego wyborcy, a przynajmniej oferty do przyjęcia z jego punktu widzenia.

Klucz do przyszłych sukcesów wyborczych Platformy Obywatelskiej znajduje się również w jej zdolności do dokonania nowego otwarcia: na inne środowiska, inne organizacje oraz inne grupy społeczne. Polityczny i społeczny kapitał, który posiada Platforma Obywatelska na dzień dzisiejszy jest bowiem niewystarczający, by zapewnić tej partii utrzymanie politycznego leadershipu. Partia Donalda Tuska musi więc bezwarunkowo otworzyć się na różnorodny panel wielu środowisk i zjednoczyć wszystkich swoich sympatyków wokół jednego celu. By zwyciężać, Platforma Obywatelska musi stworzyć wokół siebie platformę porozumienia, która umożliwi jej odzyskanie swojego byłego elektoratu i pozyskanie nowych wyborców. Tego rodzaju otwarcie powinno również nastąpić w samorządach. Tam Platforma musi otworzyć się na skutecznych, zdolnych, no i - co tu ukrywać - popularnych samorządowców. Albowiem poparcie działaczy samorządowych może przesądzić o wyborczym sukcesie lub o wyborczej klęsce i to nie tylko w przyszłych wyborach samorządowych.

By zwyciężać, Platforma Obywatelska powinna oprzeć swoją strategię polityczną na trzech filarach:

Po pierwsze, pozostać polityczną antytezą PiS-u. Wyniki referendum w Warszawie pokazały, iż taka strategia nadal pozostaje korzystna politycznie i skuteczna dla partii rządzącej.

Po drugie, wypromować swoją twarz centrolewicową za pomocą swych młodych polityków, którzy nadal pozostają w cieniu głównych liderów partyjnych. A młodych i zdolnych polityków, którzy są nam nadal zbyt mało znani, Platforma ma całe mnóstwo. Myślę między innymi o młodej posłance Agnieszce Pomasce.

Po trzecie, by przezwyciężyć syndrom partii władzy, Platforma Obywatelska musi otworzyć się na możliwie jak najwięcej różnorodnych środowisk. Albowiem partia Donalda Tuska musi udowodnić swój obywatelski charakter, by zwyciężać ponownie. Jednak tego nie da się dokonać bez wielowymiarowego otwarcia na środowiska, które na Platformę się obraziły albo które za Platformą nie przepadają. Takie otwarcie dokona się, jeśli Platforma będzie współpracowała z niezależnymi podmiotami, nie próbując w żaden sposób ich zwasalizować. Taka strategia umożliwiłaby partii rządzącej stworzenie swego rodzaju wspólnotę poglądów i idei, które łączyłyby wspólne cele.

By nadal zwyciężać, Platforma Obywatelska musi zrezygnować z dotychczasowej strategii politycznej i zamienić ją na strategię nastawioną na pozyskanie elektoratu centrolewicowego i współpracę z samorządowcami i środowiskami niezależnymi. Platforma Obywatelska musi uaktualnić swój przekaz polityczny i uwiarygodnić go w oczach  wyborców. A tego mogą dokonać młodzi politycy Platformy Obywatelskiej, przykładowo tacy, jak pani poseł Agnieszka Pomaska.

Krótko mówiąc, aby zwyciężać Platforma Obywatelska musi stworzyć niemal nową partię, z nową strategią, ale pod starym szyldem. Partia Donalda Tuska nadal posiada ogromny potencjał polityczny, który mógłby posłużyć jako koło zamachowe dla pozyskania nowej politycznej twarzy i odświeżonego wizerunku, którego Platformie coraz bardziej brakuje. Klucz do swoich przyszłych sukcesów Platforma Obywatelska ma w swoich własnych rękach.

Platformo Obywatelska - let’s go to the work, czyli do roboty!

Platforma Obywatelska - czekamy! Pokaż na co cię jeszcze stać, a ja jestem przekonany, że stać cię na bardzo wiele!

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka