79 obserwujących
348 notek
818k odsłon
1127 odsłon

Kuryle - Shikotan i Habomai. A Kunashir i Iturup?

Wykop Skomentuj71

image

Jak donosi TASS, premier Japonii Shinzo Abe przybył dzisiaj wieczorem do Moskwy, aby omówić jutro 22.01.2019 r. z Władimirem Putinem kwestię traktatu pokojowego, a w tym problem wysp Kurylskich .

Cele Kremla są dość oczywiste. Po pierwsze wbić klin w blokadę Rosji przez Zachód. Po drugie, uzyskać otwarte linie kredytowe. Japończycy już dawno wyjaśnili, że nie będą po prostu dawać pieniędzy - pomysł kupowania wysp jest dla nich nie do przyjęcia. Ale niektóre wspólne projekty gospodarcze są całkiem możliwe, np. powiązane z produkcją gazu na Sachalinie i jego transport, którym dziś bardzo interesuje się Gazprom. Na Kremlu panuje też idea zbudowania mostu na Sachalin. Zakłada się, że zgodnie z umową pakietową Japończycy mogliby otworzyć linię kredytową na tę budowę, choć most absolutnie nie jest konieczny dla Rosji. Ale przyjaciele Putina, oligarchowie, bracia Rotenberg naprawdę tego potrzebują - to oni stoją za tym pomysłem. Przecież po zakończeniu budowy mostu Kerczeńskiego, ich pracownicy i sprzęt są bezczynni. To znaczy, bardzo poważni, wpływowi lobbyści są zainteresowani poprawą stosunków rosyjsko-japońskich.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny czynnik - Chiny. Moskwa jest poważnie rozczarowana Pekinem, nie otrzymawszy od niego silnego wsparcia finansowego, na które liczyła. Ale co najważniejsze, Kreml nie lubi wzmacniania Chin. Opisując stosunki rosyjsko-chińskie używa się terminu "partnerstwo strategiczne", ale w rzeczywistości nie ma specjalnego partnerstwa. Jest to bardzo pragmatyczna relacja, w której Chiny stale zyskują przewagę. We wszystkich stowarzyszeniach integracyjnych, w których uczestniczy Rosja i poza nimi wpływ dzisiejszych Chin jest silniejszy niż wpływ Federacji Rosyjskiej.

Nie chodzi o to, że Chiny są dziś zagrożeniem dla Rosji, ale Chiny stanowią potencjalnie bardzo poważne wyzwanie dla Rosji. Aby przeciwdziałać temu wyzwaniu, Kreml chce stworzyć sojusz z kimś i nie ma zbyt wiele możliwości. Japonia, Korea Południowa i Stany Zjednoczone nie są zainteresowane zbytnim wzmacnianiem Chin. Rosja zaczyna badać grunt w tym kierunku.

Poprawienie stosunków Rosji z Japonią sprzyjałoby stworzeniu przeciwwagi do wzmacniania chińskich wpływów na Dalekim Wschodzie. Dlatego – jak wiadomo - Chinom nie podoba się idea rozwiązania sporu terytorialnego między Rosją a Japonią.

W tej transakcji dotyczącej wysp Kurylskich, za kulisami są ewidentnie obecne Stany Zjednoczone – od ich stanowiska zależy wiele. Jeśli umowa zostanie zawarta, wtedy perspektywa stworzenia - nie teraz, oczywiście, ale w niedalekiej przyszłości - ograniczonego strategicznego partnerstwa Rosji, Japonii, Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej na Dalekim Wschodzie, i być może w całym regionie Azji i Pacyfiku. Nawet dziś, pomimo niezwykle napiętych, nieprzyjaznych stosunków między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, w Stanach istnieją głosy wpływowych ludzi, którzy mówią, że prędzej czy później Rosja będzie musiała dokonać wyboru na naszą korzyść, by powstrzymać Chiny. Istnieje w USA sporo zwolenników ograniczonego anty-chińskiego partnerstwa z Rosją.

Z powodu tych okoliczności, przekazanie wysp Japonii (lub powrót - strony będą zapewne używać innych terminów) jest całkiem realny. Chodzi oczywiście o Shikotan i Habomai, ale nie można wykluczyć, że porozumienie może zawierać formułę ustalającą status dwóch kolejnych wysp - Kunashir i Iturup w aspekcie ich docelowego zwrotu Japonii.

image

image

image

Powierzchnia wysp Habomai to ok. 100 km kwadratowych we władaniu rosyjskich pograniczników.

Wcześniej w toku negocjacji Japonia najprawdopodobniej zaoferuje różnego rodzaju pośrednie opcje dla Iturup i Kunashir - takie jak kondominium, współwłasność i temu podobne. Ale wiadomo, takie rozwiązania były już wcześniej proponowane i zostały odrzucone przez stronę japońską. Japończycy dążą do pełnej suwerenności na tych terytoriach.

W tym przypadku oczywiście zostanie wzięta pod uwagę rosyjska wewnętrzna dynamika polityczna. Jest absolutnie oczywiste, że transfer wysp nie spowoduje masowych protestów, wielotysięcznych demonstracji protestacyjnych. Maksimum, na które może liczyć opozycja, to kilka mizernych wieców. Niemniej jednak, politolodzy twierdzą, że oddanie wysp spowoduje poważny spadek poparcia dla Putina. Społeczeństwo Rosji nie przejmuje się zbytnio Kurylami, ale w ciągu ostatnich dziesięcioleci stały się Kuryle pewnym symbolem patriotyzmu: chociaż w masowej świadomości Rosjan istnieje nastawienie na korzyść bardziej przyjaznych stosunków z Japonią, transfer wysp - cokolwiek by to nie oznaczało - zostanie oceniony jako podkopywanie rosyjskiej suwerenności. W końcu to wygląda dla Rosjan dziwnie: „przywraca się Krym do macierzy”, a potem rozpoczyna się handlować „rosyjską ziemią”! Pojawia się potężny dysonans. Krótko mówiąc, ryzyko dla Kremla w tym zakresie jest dość wysokie.

Kreml będzie się wahać do ostatniej chwili. Były już sytuacje, w których Rosja była blisko zawarcia traktatu z Japonią, ale wycofywała się z wewnętrznych powodów politycznych. Tak było na przykład we wczesnych latach dziewięćdziesiątych. Nie jest wykluczone, że nawet teraz krajowe względy polityczne przeważą nad geopolitycznymi i ekonomicznymi.

Jednak teraz Rosja jest tak blisko zawarcia traktatu pokojowego, jak nigdy dotąd. Premier Japonii nie blefuje, kiedy mówi, że kwestię tę można rozwiązać w tym roku. Jego kremlowscy rozmówcy dali mu podstawy do takich oświadczeń. Japończycy bardzo się spieszą, ponieważ oceniają, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo pojawienia się poważnego kryzysu politycznego w Rosji. Oceniając sytuację mówią, że teraz jest maksymalnie korzystny czas na zawarcie traktatu – upłynie trochę tego czasu i wtedy być może nie będzie z kim się dogadać.

Jeśli Kreml zdecyduje się na ustępstwa terytorialne – tak to ocenia społeczeństwo - wobec Japonii, to decyzja ta nie zostanie najprawdopodobniej natychmiast upubliczniona. Władze będą musiały najpierw przeprowadzić odpowiednie przygotowanie propagandowe społeczeństwa, aby nie ogłuszyć audytorium rosyjskich kanałów telewizyjnych, wykształconych w duchu "nie oddamy ani piędzi rosyjskiej ziemi". Praca propagandzistów TV powinna zapewnić poparcie społeczne stanowiska Kremla. Rosjanie usłyszą, że samuraje zawsze byli dla nich braćmi, że te wyspy nie mają dla wielkiej Rosji żadnego znaczenia i nic nie dają, że japońskie pieniądze i technologie przepłyną do Rosji, że teraz nastąpi rozwój gospodarczy, że Rosja wygrała tę batalię z Japonią... Teraz może być trudno to sobie wyobrazić, ale wiadomo, że kremlowska machina propagandy może natychmiast obrócić się o 180 stopni.

Ciekawe jest tylko, czy Rosjanie będą jeszcze wierzyć swojemu telewizorowi?

Wykop Skomentuj71
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka