81 obserwujących
351 notek
831k odsłon
3984 odsłony

Jesteśmy samotni we Wszechświecie

Wykop Skomentuj124

image

Słyszeliście zapewne o paradoksie Fermiego lub paradoksie ciszy wszechświata. Jeśli obcy umysł powstał nie tylko tutaj, na Ziemi, ale także na innych planetach orbitujących wokół innych słońc, to dlaczego wciąż ich tu nie ma?

Podobno jako pierwszy podniósł to pytanie Enrico Fermi w dalekim już 1950 r. Było to podczas lunchu z kolegami, kiedy zobaczył w gazecie karykaturę kosmitów. Wszystko zaczęło się od żartów. Ale w końcu, tak jak to często zdarza się wśród fizyków, przekomarzanie przerodziło się w poważne pytanie: „Gdzie oni są?” - zgodnie z legendą, zapytał Fermi.

Naprawdę, gdzie?

Od tego czasu powstały poważne instytucje naukowe poszukujące obcych dysponujące potężnymi środkami.

I nikogo nie znaleziono.

image

I nie znajdzie się ich bo oni nie istnieją.

Przecież Wszechświat został przeznaczony dla rodzaju ludzkiego. A póki co, samych siebie możemy znaleźć tylko na planecie Ziemia.

Problem ten jest związany z odwiecznym pytaniem o miejscu człowieka we Wszechświecie. I ściśle łączy się z dyskusją nad istnieniem pozaziemskiego życia oraz planetami wokół innych gwiazd.  Aktualnie znamy około 9000 planet , spośród których jeszcze około 5000 wymaga niezależnego potwierdzenia  .

Wśród nich jest bardzo niewiele planet najprawdopodobniej nadających się do życia. Jest to naturalne, ponieważ najtrudniej je znaleźć: przeciwko ziemio podobnym planetom działa bardzo silny efekt selekcji. Egzoplanety to nie „gorące Jowisze”. Nawet tranzyty egzoplanet są bardzo trudne do odkrycia nie tylko metodą prędkości radialnej, ale także z danych teleskopu Kepler.

Wyjątkiem jest to, że planety w strefie życia czerwonych karłów są znacznie łatwiejsze do znalezienia. Istnieje mnóstwo takich planet, ale niestety, czerwone karły są bardzo niewygodne dla życia w ich pobliżu. Jednak ekstrapolacja danych Keplera na temat „gorących lądów” dla gwiazd takich jak Słońce daje bardzo optymistyczny wynik: co najmniej 15% takich gwiazd ma planety w swojej strefie zamieszkania. Szacunki te zostały niezależnie uzyskane przez wielu autorów i z czasem stają się coraz bardziej optymistyczne: 20%, a nawet jedna czwarta słońc ma ziemie. Oznacza to, że najbliższa nam gwiazda klasy G lub K z planetą na orbicie w obszarze mieszkalnym znajduje się w odległości 15 lat świetlnych. Takich gwiazd jest niewiele, ale kandydaci już się pojawiają, na przykład Tau Ceti. A w promieniu, powiedzmy, 30 lat świetlnych istnieje takich planet mnóstwo.

Metody obserwacji stopniowo się rozwijają. Za pomocą zaawansowanego spektrometru HARPS High Accuracy Radial velocity Planet Searcher odkryte zostaną nowe pobliskie planety podobne do Ziemi. W następnej dekadzie, dzięki takim instrumentom, jak gigantyczny Extremely Large Telescope – ELT i kosmiczny teleskop Jamesa Webba, dowiemy się czegoś o atmosferze niektórych planet ziemskiego typu. Możliwe jest, że tlen pojawi się w widmie absorpcyjnym atmosfery jakiejś planety tranzytowej. Jeśli gwiazda nie jest zbyt aktywna i wystarczająco stara, tlen może być tylko biogenny. Czy jednak w ten sposób można odkryć życie pozaziemskie? I czy to ma związek z możliwością powstania życia?

To jest poważne pytanie! Jeśli życie powstaje w jakimkolwiek „zaułku galaktyki”, gdy tylko pojawią się warunki - dlaczego nie? Ale czy tak jest? Często podaje się argument, że życie na Ziemi pojawiło się bardzo szybko, co oznacza, że tak jest – jak twierdzą co poniektórzy - podobno wystarczy kilkaset milionów lat, aby pojawiło się w jakimś bulionie. Ale istnieje kontrargument - odpowiedni „bulion” może istnieć tylko na młodej planecie - życie powstaje albo szybko, albo nigdy.

I oczywiście, istnieje odwrotny punkt widzenia: życie jest rzadkim zjawiskiem, opartym na absolutnie niewiarygodnym, wręcz niemożliwym zbiegu okoliczności. Najbardziej szczegółowy punkt widzenia na ten problem, profesjonalnie i z ocenami ilościowymi, przedstawił Eugene Koonin. Dr Koonin jest najwybitniejszym biologiem ewolucyjnym naszych czasów. 

Życie opiera się na kopiowaniu długich cząsteczek, pierwotnie były to cząsteczki RNA. Kopiowanie odbywa się za pomocą „replikazy”. Replikaza nie zjawia się znikąd, może być tylko zaprogramowana w tym samym RNA.

Według oceny Koonina, aby rozpoczęła się samoreprodukcja RNA, a wraz z nią ewolucja: „przynajmniej muszą pojawić się spontanicznie:

- Dwa rybosomowe RNA - rRNA o łącznej wielkości co najmniej 1000 nukleotydów,

- Około 10 prymitywnych „adapterów” po 30 nukleotydów każdy, w sumie około 300 nukleotydów,

Co najmniej jeden RNA kodujący replikazę o wielkości przynajmniej około 500 nukleotydów.

W przyjętym modelu ilość nukleotydów n = 1800, w wyniku czego E <10^(–1081) ”.

Znajdź Appendix i przeczytaj w tam jakie są szanse pojawienia się życia po Big Bangu przy założeniu 10^22 gwiazd, z których co dziesiąta ma planetę w strefie życia, czyli takich planet jest 10^21.

Wykop Skomentuj124
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie