109 obserwujących
1606 notek
1187k odsłon
  489   4

Twarzą w twarz ze Złem

Ciężki, eksperymentalny i przydługi tekst. Nie polecam czytania. Polecam uznane teksty, najwyżej pozycjonowane na Stronie Głównej.

image


Dajcie mi po prostu się wyskarżyć, popłakać. Chcę uciec, zabrać swoje zabawki. Bo ludzie są podli, bo instytucje są zgniłe, bo wszyscy, co twierdzili i mówią, że reprezentują, że dobrze, tak naprawdę kłamią i krzywdzą. Mam dość zła. Ranienia mnie. Dość kłamstwa. W dupie mam to wszystko, a w szczególności siebie, bo co ja mogę zrobić, a i błędów parę zrobiłem. Więc... wyjeżdżam, wychodzę, znikam...

Albo dajcie mi po prostu wyrazić. Co wyrazić? Pogardę. Pogardę i wściekłość. Wyrazić mój gniew i nienawiść do zła. Pozwólcie mi zamordować te gnidy. Choćby mentalnie. Choćby w słowach na początek. Żeby na nich bomba spadła. Żeby to wszystko szlag trafił, bo świat ropieje, bo ludzie cuchną, więc trzeba tych zepsutych pachołków piekła wypatroszyć. Będę Dexterem, słodycz zemsty, prawo odwetu, oczyszczenie zniszczenia i zadawania bólu, odkupienie przez zabicie tych, co służą złu. Pie....lnę jednemu i drugiemu.

Albo... przestańcie mi zawracać głowę. Ze złem można się ułożyć. To właściwie wcale nie jest takie znowu trudne, nie jest takie zło. Owszem, robią błędy, ale przecież... żyje się znośnie. Mam swoje, od nich, można z nimi handlować, nawet z zukcesami (błąd zamierzony).  Popatrz na ten świecznik, na tą wazę. Widzisz ten regał? Wszystko od nich. To skromne uznanie i mój fotel też zdobyłem swoim talentem i wysiłkiem. Wcale nie są źli. Taki jest świat. Tylko trzeba w nim odnaleźć właściwą prawdę, umiarkowaną, swoje miejsce. Więc... nie zawracaj głowy.


Zło ma to do siebie, że obce mu są kategorie Dobra. Kategorie takie jak prawda, litość, współodczuwanie, które jest różne od współczucia. Oczywiście zło udaje i kłamie, że je zachowuje, rozmazując przy okazji delikatnie ich treść.

Zło nie posiada hamulców, nie może się samo zatrzymać, w tworzeniu kłamstwa, w krzywdzeniu i niszczeniu, w zakłamywaniu tego, co robi, w niszczeniu psychiki i świadomości ludzi, tak by przestali być poczytalni, by odrzucili - to wcale nie jest niemożliwe, czy trudne - realność i rzeczywistość, w szczególności zła, i zastąpili ją, kłamstwem, wersją, narracją nieustannie produkowaną przez Zło. A gdy tak się stanie, człowiek staje się zły, bo jego świadomość nie ma żadnego kontaktu z realnością, który to kontakt nazywamy prawdą. Znajduje się ona - ta jego świadomość wszystkiego - w świecie zbudowanym pracowicie przez zło, przez ludzi mu służących, będących w jego oparach, władaniu, posiadaniu. Zło umiejscawia się między świadomością człowieka a rzeczywistością, tak że wszystko, co człowiek odbiera jako rzeczywistość, dostarczane mu jest przez Zło. Widzi oczami Zła. Czuje emocjami Zła. Opleciony, otulony kokonem, skafandrem, kombinezonem, stracił bezpośredni kontakt ze światem.

Człowiek zaczyna gardzić i nienawidzić. I co gorsza, czuć z tego powodu satysfakcję. Czuć - dostarczaną przez Zło - przyjemność z  krzywdzenia innych. Czuć przepływ tej władzy i siły, jaką mu daje zdolność, możliwość i realizacja niszczenia innych emocji, innych serc. Człowiek na powrót odczuwa spokój, bo obraz świata, jaki posiada, staje się zgodny ze światem, jaki zdaje mu się, że odbiera przez zmysły i swoją psychikę. Ten świat, to piekło. I teraz widzi, że ma rację. I za to, ukarze wszystkich, a na końcu siebie.


Nie należy zapominać o tym, że wiodącym kierunkiem prac Pawłowa, nie było wcale wzbudzanie ślinotoku u psa, na widok zapalającej się żarówki. Tak myślą ludzie. Bo tak mają myśleć. Choć prawdą jest, że praca Pawłowa wzięła się z doświadczeń nad zwierzętami, poszła jednak o wiele dalej i gdy Lenin złożył mu ofertę budowania mechanizmów przekształcania ludzi, to Pawłow tę ofertę przyjął. Potem? Bucharin i niezliczeni inni sami siebie oskarżali, zarówno przed sądem jak i obozach przed innymi współosadzonymi. Bronili szatańskiego sowieckiego systemu, będąc jego ofiarami. Żyli w nowej, stworzonej dla nich - wcale nie przypadkiem, ale z udziałem naukowców - rzeczywistości, normalności. Więc, gdy znów, ale "znów", to możesz powiedzieć, gdy znasz "kiedyś", a skąd masz znać "kiedyś", jak znasz, jak miliardy innych, wyłącznie to, co "teraz"?, więc dla ciebie nie ma "kiedyś", chyba, że to "kiedyś" jest "teraz", ale to, co "teraz" jest pod kontrolą ich. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość. Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Nie ma więc dla ludzi "kiedyś". Nie ma bohaterskiej odmowy Ewy Kopacz, która jako jedyny minister UE odmówiła wbrew wszystkim, zakupu szczypionek na świńską grypę. Owszem jest "kiedyś" Ewy Kopacz i nazywa się ono "przekopali ziemię na metr w głąb". Jest, bo tylko to "kiedyś" istnieje - w "teraz". Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość. Kto kontroluje przeszłość, ten kontroluje ludzi. Dlatego "teraz" jest w mocnym uścisku i nawet nie myśl..., bo odetną, utną, obrzucą, oplują, zwolnią, a jeśli byś... coś więcej i wyżej... Nie. Na razie wystarczą bodźce stosowane. Jak śmiesz?! I fala fekaliów, gróźb i potwarzy, na początek.

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości