Zbyszek Zbyszek
179
BLOG

W O J N A

Zbyszek Zbyszek Społeczeństwo Obserwuj notkę 34

Istnieją dwie siły, dwa porządki, dwie zasady istnienia - rzeczywistości. Pierwsza z nich tworzy, wzmacnia, wyłania nowe. Druga pochłania, dominuje, unicestwia, wchłaniając w siebie  to, co stworzone.

Wydaje się, że istnienie tej drugiej siły w rzeczywistości jest ściśle związane z ludźmi, a może nie jest? Jednak w naturze niełatwo znaleźć jej przykłady, nawet drapieżniki nie dążą do eliminacji tych zwierząt, na które polują, bo to oznacza ich własną śmierć. Może pewne przykłady mechanizmów pasożytnictwa prowadzących do śmierci  zarówno organizmu żywiciela jak i w efekcie samego pasożyta były by taką naturalną wersją zasady zła, żądzy dominacji.

Ludzie istnienie tych dwóch postaw, porządków, od zawsze dostrzegali i próbowali werbalizować ich istnienie, wprowadzać je do sfery swojej wiedzy zapisywanej słowami. Stąd Dobro i zło. Pierwsze opiekuńcze, drugie dominujące i niszczące. Niemal równolegle odkrywali, że pierwsze rodzi wolność, a drugie jej pozbawia, ale może najbardziej uderzającym odkryciem było zrozumienie  roli i wagi" rzeczywistości siostrzanych" dla Dobra i zła, a więc Prawdy i kłamstwa. Prawda jest cechą Dobra, a dobro jest prawdą. Zło zawsze wprowadza w błąd odnośnie rzeczywistości, kłamie z natury rzeczy, szczególnie dotkliwie i przerażająco, gdy samo siebie podaje za prawdę i dobro, gdy twierdzi, że występuje w ich imieniu i dla nich właśnie działa.

Dobro, prawda, wolność kontra zło, kłamstwo, dominacja - tak wygląda rzeczywistość. W szczególności dzisiaj - rzeczywistość pełna kłamstwa, Rzeczywistość, która rodzi W O J N Ę.

Wojna jest nieuniknionym wynikiem zła, kłamstwa i - tego potwornego, właściwego nam wszystkim, dążenia - żądzy dominacji.

Celem wojny jest zawsze dominacja i degradacja czegoś, kogoś, drugiego. Celem pokoju jest wzajemna współpraca i obopólny rozwój. Pacyfizm jest jednak błędem. Dobro musi umieć stosować siłę i się nią posługiwać. Dlatego zło będzie się podawać za dobro, będzie kłamać, kłamać, kłamać, że dobro reprezentuje, by popchnąć ludzi na wojnę.

W O J N A toczy się tam, gdzie zabijani są ludzie. Czasem - jakże przerażające jest to, że to ludzi przestało już przerażać - dzieci. Potworny pysk zła podnosi głowę i uzasadnia -  konieczność tych ofiar. Kartagina była ostatnią cywilizacją z naszego kręgu, składającą ofiary z dzieci, zabijającą je, dla osiągnięcia pomyślności. Ale czy my, dzisiaj, jesteśmy inni? Czy nasza cywilizacja nie sankcjonuje, nie umożliwia, nie wspiera, nie organizuje zabijania dzieci, by żyło się lepiej?

Wojna zaczyna się od zróżnicowania wartości ludzi. Ten drugi nie zasługuje już na szacunek, na miano człowieka, nie ma w nim wartości. Dlatego eskalacji ulegają wszelkie przejawy popełnionego przez innych zła lub nieprawości. Tych prawdziwych lub przekłamanych lub przesadzonych. Gdy zobaczymy jak ktoś w imię "piętnowania zła" odczłowiecza innych, nie miejmy wątpliwości, kto i co do nas mówi. To stara postawa i stary sposób postrzegania, ludzi jak zwierzęta, niżej niż zwierzęta. Wszyscy mamy do tego predyspozycje. To "promieniowanie zła", które patrząc na drugiego widzi zło, bo musi go odrzeć z człowieczeństwa, by go skrzywdzić, zniszczyć, pokonać, anihilować i w ten sposób, doznać ulgi, spełnienia, postawienia na swoim, zatryumfowania, koniecznie jako dobro, bo kłamstwo jest niezbędne w tym wszystkim. Delikatne i grube, subtelne i mylące, nieustanne i wszechobecne, poparte niekończącą się presją, groźbą i niemożliwym do policzenia powtarzaniem.

Wojna nie toczy się tylko przeciw ludziom na wschodzie i przeciw ludziom na południu, choć oni zabijani są w sposób najbardziej fizyczny, brutalny. Wojna się toczy przeciwko nam wszystkim. Jesteśmy na nią nieustannie zabierani. Jeśli myślisz, że twój ulubiony portal internetowy nie toczy przeciw tobie wojny, to jesteś w błędzie. Rzeczywistość świata nie polega na współpracy, polega na wzajemnym się "zjadaniu", na drobnych - "ja kosztem ciebie". Wojna jest w rodzinach i małżeństwach, gdy mężczyzna chce zdominować kobietę albo odwrotnie, kobieta dąży do zdominowania mężczyzny. Gdy dzieci stają się zabawką albo przedmiotem w rękach rodziców. Wojna jest w przestrzeni gospodarczej i politycznej, gdy ludzie się nawzajem chcą wykorzystać, gdy się nawzajem odczłowieczają i napełniają pogardą. Wojna jest w mediach. Mamy o niej myśleć, się jej przyglądać, się nią emocjonować.

To wszystko rodzi rosnącą obojętność ludzkich mas. Ludzie zamykają się w swoich małych światach, do których przez medialne okna wpada duszący dym i chcą po prostu żyć. Nie mogą się na wszystko nieustannie oburzać, więc masowe morderstwa na dzieciach czy czekanie po ataku na ratowników medycznych, by ich także zastrzelić nie robi już na nikim żadnego wrażenia. Nie robią wrażenia niekończące się kłamstwa i manipulacje polityków. Trzeba jakoś żyć. Wierzyć, że jesteśmy spoko.

Doszło do tego, że W O J N A stała się w świadomości ludzi bardziej obecna niż Święta Wielkanocne. Bo kolejne groźby i zapowiedzi. Bo wyrażane w obsceniczny, coraz mniej ludzki sposób. Przekonano ludzi, że "Bóg umarł" i teraz wszystko będzie im wolno. Że stać się będą mogli "nadludźmi", bo nie ma innego wyjścia. Ale to inne wyjście, być może jedyne wyjście ciągle pozostaje. I dlatego wypada przytoczyć i powtórzyć słowa papieża Leona XIV:

Bracia i siostry, oto nasz Bóg: Jezus, Król pokoju. To Bóg, który odrzuca wojnę, którego nikt nie może wykorzystać do usprawiedliwienia wojny, który nie słucha modlitwy tych, którzy wojnę prowadzą, i odrzuca ją, mówiąc: „Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi” (Iz 1, 15).

Patrząc na Tego, który został za nas ukrzyżowany, widzimy ukrzyżowanych spośród rodzaju ludzkiego. W Jego ranach widzimy zranienia wielu współczesnych kobiet i mężczyzn. W Jego ostatnim wołaniu skierowanym do Ojca słyszymy płacz tych, którzy są zdruzgotani, pozbawieni nadziei, chorzy i samotni. Przede wszystkim słyszymy jęk boleści wszystkich tych, którzy są uciskani przez przemoc oraz wszystkich ofiar wojny.

Chrystus, Król pokoju, wciąż woła ze swojego krzyża: Bóg jest miłością! Zmiłujcie się! Odłóżcie broń, pamiętajcie, że jesteście braćmi!
W 2006 roku na konkursie piosenki w Sopocie wygrał zespół "imigrantów" z Danii. Zaśpiewali piosenkę, w której refrenie pojawia się wielokrotnie słowo "people" czyli "ludzie". Wielcy plutokraci tego świata ogłaszają nam ze scen największych estrad, z ekranów i monitorów, że jesteśmy tylko gatunkiem zwierząt, że jesteśmy zbędni, że trzeba nas mniej. Zahukani, zapędzeni życiem, mediami, nieustanną wojną, presją, egoizmem, używkami i emocjami, obojętniejemy na wszystko, co bezpośrednio nas nie uwiera. Tacy jesteśmy w swojej masie, mówiąc brutalnie "mamy w dupie". Wszystko i wszystkich, poza chwilowym swoim odczuciem i spokojem. Ten wybór i ta postawa - też rodzi nieodwołalne konsekwencje. Ale co mamy zrobić? - ktoś zapyta, słusznie wskazując na dominujace poczucie zupełnej bezradności. Może trzeba zacząć od wyjścia z wojny, z tego świata, który tę wojnę toczy przeciw ludziom, przeciw nam. Może trzeba wsłuchać się w słowa papieża, a może nawet w słowa piosenki z 2006 roku i zacząć od nowa. Co? Wszystko.


Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo