Tekst odwołuje się częściowo do notki: "Jeśli nie Salon, to co? O sensie pisania".
Proces.
Przytoczony w w/w tekście obraz sytuacji jest w sumie prawdziwy. Można go uzupełnić o szerszą perspektywę, a więc o "proces". Bo to jest proces, zapoczątkowany za czasów Igora Janke, wdrożony pełniej przez panią Bognę, ugruntowany przez pana J, być może finalizowany przez obecnego właściciela. Ten proces ma przyczyny zewnętrzne i wewnętrzne, ale to nie jakiś konkretny właściciel, to proces. To spójny i logiczny ciąg działań, wynikający przyjętego systemu założeń i warunków. W tym procesie, tak samo jak w tym świecie - jesteśmy tylko wsadem, o czym pisałem na salon24 w roku 2017 {LINK}.
Potrzeba popularności jako narzędzie zależności.
"Oczywiście pragnieniem każdej osoby poświęcającej swój czas i wiedzę, na napisanie tekstu zdolnego zainteresować czytelników jest to, aby było ich jak najwięcej. "
Dokładnie. A jednak warto sobie zdać sprawę z tego, że w tym procesie, w którym jesteśmy tylko wsadem, nasze naturalne predyspozycje, skłonności, są i będą wykorzystywane przeciwko nam. To fundamentalna cecha tego systemu, systemu, którego celem jest wykorzystywanie i używanie ludzi, oczywiście w osłonie kłamliwej propagandy, że jest odwrotnie.
Zatem. Jeśli pragnienie aby było jak najwięcej czytelników, będzie u człowieka, u autora, pragnieniem dominującym, to jest on w sytuacji zależności (całkowitej) od owej osiąganej liczby. A ponieważ dominująca liczba ludzi oddała swoje umysły, świadomość i uwagę "w arendę" właścicielom mediów i ich fragmentów, to autor staje się uzależniony od owych właścicieli i to całkiem poważnie.
Zepsucie mas.
Ludzie zostali zmienieni. To wskutek ich bierności, wygodnictwa, głupoty, pasywności, mamy to, co mamy. Twórcza komunikacja ulega zanikowi. Koniec kropka. Ludzie mogą bez problemu czytać to, co chcą, a nie to, co admin umieści, albo portal umieści. Ale tego NIE ROBIĄ. Czytają to, co im ktoś wstawi do głowy. Stąd shado ban jest skuteczny, czy piwnica salonowa jest zabójcza. A nie ma po temu żadnych innych powodów, jak wygodnictwo posunięte do n-tej potęgi, jak sprymitywnienie, jak mentalne rozdrażnienie, jak rozbita uwaga i świadomość. Więcej o tym pisałem {TUTAJ}.
Nie istnieje też żadna realna przeszkoda, by ludzie sami zrobili swój salon25.pl. Tyle, że takie próby były w przeszłości i zakończyły się klęską. Tyle, że obecnie nikogo na to nie stać, bo to "za trudne", we wszelkich możliwych wymiarach. To tylko dowodzi miałkości i bylejakości materiału ludzkiego, który nie jest sprawczy nawet w tak drobnych sprawach, a przeżywa - na forach - aspiracje to "rządzenia światem".
Co dalej?
System nie zniesie próżni. System podsunie kolejny kanalizator ludzkiej energii. Może ludzie się skrzykną i coś zrobią. Może ktoś coś. Kiedyś. Na dziś salon24 wprowadził mechanizmy, które blokują IP użytkownika nawet przy stosunkowo niewinnej próbie scrappingu notek. Co jest - jakby to powiedzieć... no może lepiej nie mówić.
Ostatecznie te wszystkie procesy są szalenie korzystne. Pozwalają bowiem zmierzyć się z ciemnością, której przejawy obserwujemy, która wchodzi w interakcję z nami w rozmaity sposób, która prowadzi do frustracji, osamotnienia, izolacji, itd.
Są to procesy korzystne, bo albo urośniemy albo przegramy. Ale, co to znaczy urośniemy? Ja myślę, że to znaczy, iż znajdziemy inne, głębsze motywacje aby pisać. Może wtedy zaczniemy doceniać SIEBIE NAWZAJEM, po prostu, jako ludzi, jako ludzi, których system i jego "urzędnicy" traktują jako wsad. Może pomyślimy, by każdym tekstem, każdym komentarzem, każdym czytaniem - dać z siebie to, co najlepsze. Nie dlatego, że ktoś przeczyta (baczie by was ludzie nie chwalili), ale dlatego, że należy daną treść wyrazić, bo ona pochodzi gdzieś z naszego wnętrza i jakoś należy się jej wypowiedzenie.
Oczywiście nie przekreśla to ani nie unieważnia potrzeby wzajemnej wymiany, ale pokazuje, że ta wymiana ma sens, gdy stoją za nią naprawdę wysokie intencje. Wzajemne plucie na siebie, do którego system wytrenował tak wielu z nas, podjeżdżanie, odreagowywanie, by komuś dogryźć - ale to fajne - po prostu się nie łapie. Niemniej jednak potrzeba odbioru musi być uzupełniona, a może nawet zsunięta na drugą pozycję, przez potrzebę wyrażenia czegoś wartościowego. To nie ludzie i publiczność jest wówczas zwierciadłem autora, ale jego wnętrze w tym już para-mistycznym, wyśmiewanym przez gówniarzy, ale przez to nie mniej realnym znaczeniu.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)