Zbyszek Zbyszek
97
BLOG

Lekcja piłki nożnej dla imperium hamburgera, Belgia USA 4:1

Zbyszek Zbyszek Sport Obserwuj notkę 9

Lekcja - kolejna zresztą - zaczęła się przed meczem. Piękna panorama Seattle, naprawdę miło się patrzyło na ocen, wieżowce. Rzut beretu dalej jest kanadyjskie Vancouver, przystań także dla imigrantów z Polski. Seattle miało kiedyś świetną drużynę koszykówki, nazywali się Seattle Supersonics, w ostatnim sezonie tej drużyny 2007-2008 grał w niej koszykarz o znajomo brzmiącym nazwisku: "Wally Szczerbiak". Ale w ojczyźnie hamburgerów za dużo rzeczy staje się na sprzedaż. Dlatego drużynę kupiły firmy z Oklahomy i mamy Thuder.

Lekcja przedmeczowa polegała na odśpiewaniu hymnu USA w normalny sposób. Nie rozumiem tego hamburgerowego zwyczaju, że hymnu nie śpiewa drużyna i kibice tylko jakieś para-artystyczne indywiduum, które wydziwia i usiłuje prezentować na tę okazję swoje zdolności wokalne. Przecież to nie o to chodzi w hymnie. Chodzi o to, że jesteśmy my, że jesteśmy RAZEM. Dobrze, źle, ale taki jest sens tych utworów muzycznych, muzyczno-wokalnych. Komercja i wydziwianie powinny mieć swoje granice. Może Amerykanie zapamiętają to śpiewanie hymnu, może nie. Lekcja była.

Druga lekcja to była lekcja pokory. "Pycha kroczy przed upadkiem" - to powiedzenie, spostrzeżenie z jednej strony jest powszechnie znane, z drugiej nieuchronnie prawdziwe. Pokora sama z siebie i pycha sama z siebie nie są może dobre czy złe, dobre czy złe są skutki tych postaw. Chodzi o to, że pycha powoduje odklejenie się pysznego od rzeczywistości. Wypełniony pychą staje się narcyzem, zapatrzonym w siebie, widzącym własne zalety i potęgę, nie dociera do niego obraz prawdziwego otoczenia, więc prędzej czy później podejmuje działania niezgodne czy nie odpowiadające temu, z czym ma do czynienia.

Ta pycha to może po części było wymuszenie na Fifa - patrz ledwo już żywy Giani Infantino - dopuszczenia do gry amerykańskiego napastnika, mimo czerwonej kartki w poprzednim meczu. "Bardzo dobra wiadomość" - skwitował trener Amerykanów, "rozpychają się" - ocenił świat. "Nam wszystko wolno, bo jesteśmy wyjątkowi" - myśleli Amerykanie i Fifa się ugięła.

Mecz prowadził sędzia z kraju blisko "zaprzyjaźnionego" ze Stanami, ale zrobił im tylko jeden prezent w postaci wolnego, z którego padła dla USA bramka. Poza tym... Belgowie grali w piłkę, a Amerykanie w sockera. W piłce jest to nieuchwytne "coś". Pewien niuans, który materializuje się w wynikach, w grze drużyny, a który wychodzi poza materialne wyliczenia wydolności, wytrzymałości czy mierzalnych innych czynników. W fizyce jest podobnie. Łatwo można opisać ruch ciała niebieskiego, gwiazdy, planety. Można też opisać ruch dwóch takich ciał. Ale już przy liczbie 3 pojawia się problem. Jakby wszechświat zaczynał powoli żartować sobie z poznającego, mówiąc mu - "To wszystko działa, ale tego nie ogarniesz do końca, bo to na innym poziomie ostatecznie".

Niczym innym jak pychą było zachowanie bramkarza USA, który - o tempora o mores! - znajdując się poza polem karnym i mając piłkę przy nodze, zamiast wybić ją na aut lub ostatecznie przed siebie, przytrzymał ją i wdał się z napastnikiem belgijskim w drybling, No bo my Amerykanie... Cóż, rzeczywistości - mimo zapewnień i usiłowań - nie da się przeskoczyć i beznadziejna, upokarzająca 3 bramka dla Belgii.

Belgia zagrała swoje. Po "cudownym ocaleniu" w meczu z Senegalem dostanie teraz Hiszpanię. Wygrają Hiszpanie. USA ma dwie drogi. Może jeść jeszcze więcej hamburgerów albo łyknąć choć odrobinę pokory, rodzącej i mądrość i wyniki. Właściwie to też niesmaczne, to pokazywanie celebrytów na meczach, którzy w kółko piją i szamią coś. Taki szamanizm współczesny. Nawet Woody Harleson w oku kamery, kibicując, wkładał widelcem do ust jakieś pasma smażonego boczku. Ludzie... wyluzujcie! Będzie kolacja, będzie obiad, to naprawdę tylko niecałe 2 godziny meczu!

Generalnie to Europa spuściła lanie reszcie świata. W piłkę nożną jest potęgą. Miejmy nadzieję, że się obudzi, otrząśnie i zacznie w pozostałych dziedzinach też odnosić sukcesy. Sama piłka nożna? Coś pięknego - to taki nowy język, którym rozmawia ludzkość, kraje, państwa. Oczywiście, to rozrywka, ale ładna i fajna. Teraz... kto wygra? Typowanie jest takie:

  1. Argentyna
  2. Francja
  3. Anglia
Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Sport