
Największa sensacja Mundialu, mistrz świata odpada z rywalizacji po jednej wygranej i dwóch porażkach. Właściwie to była tylko kwestia ilości bramek, które Niemcy strzelą Koreańczykom, jedna, dwie, może pięć. Tak się wydawało... przed meczem. Piłka nożna to ta dość niezwykła dyscyplina, gdzie łatwiej o sensację.
Koreańczycy się postawili. Biegali ze wszystkich sił. Gdy Niemiec Koreańczyka ogrywał, to ten go często przewracał. Owszem dostawali skośnoocy piłkarze żółte kartki, ale co z tego? Rozpędzona i naoliwiona niemiecka maszyna zaczęła grzęznąć w niesamowitym wysiłku i uporze Koreańczyków.
Niemcy mieli swoje sytuacje, a jakże, ale nie mieli chłodnej głowy. Poddani nieustannej i dość bezwzględnej presji zaczęli grać w stresie. Te minimalnie chybione strzały z bardzo dobrych pozycji, główki Hummelsa, kiks Mario Gomeza i wiele innych, i nadal 0:0. A Szwecja już wygrywała z Meksykiem, czyniąc zwycięstwo Niemiec niezbędnym do dalszego awansu.
Koreańczycy nie zachwycali grą. Gdy stwarzali sobie sytuacje, gdy byli blisko niemieckiego pola karnego często nie wiedzieli, co zrobić z piłką. Śmiesznie wpadali na Niemców, chyba czekając na jakiś gwizdek. Ale stale wywierali presję na piłkarzy zza Odry, no i... stało się. Po rzucie rożnym Koreańczyk stał cztery metry przed bramką niemiecką, a za nim linia niemieckiej obrony. Był na spalonym, nikt nie mógł mu podać, chyba, że... Tony Kross. Ten pchnął piłkę butem w kierunku własnej bramki, zakładając przy okazji "siatkę" koledze z drużyny. Bramka na 1:0 dla Korei. Sędzie początkowo orzekł spalonego. Sprawdzenie wideo. Zmiana decyzji.
Niemcy jeszcze mogli wyrównać. Czy mogli strzelić dwie bramki? Oszem, choć to mało prawdopodobne. Pogrzebał ich ostatecznie Mauel Neuer. Wybiegł pod pole karne Koreańczyków nie w trakcie stałego fragmentu gry, ale w momencie rozgrywania piłki. Finał wiadomy 2:0. Koreańczycy wygrali wysiłkiem, uporem i poświęceniem. Ze swojego potu i bólu stworzyli zasieki, w których ugrzązł niemiecki czołg i zostanie on odwieziony do fabryki, gdzie go rozbiorą, sprawdzą, co nie zadziałało i będą poprawiać.
Koreańczycy wrócą do domu, ale wrócą w formacie jaki sieć Biedronka stworzyła dla piłkarzy polskich, a więc "Dumni z naszych". Czy z naszych możemy być dumni? Myślę, że nie. Nawet gdyby wygrali z Japonią, to jedynie może obniżyć poziom frustracji kibiców, no ale... to trzeba jeszcze wygrać, a Koreańczycy pokazali, że żeby wygrać, to trzeba chcieć.
---------------------------------------------------------------------
foto: Niemcy - Korea Południowa Fot. Lee Jin-man / AP Photo
Więcej: http://www.sport.pl/mundial/56,154361,23603983,mistrzostwa-swiata-2018-korea-pld-niemcy.html


Komentarze
Pokaż komentarze (23)