Wszedłem kiedyś do przymierzalni w dużym supermarkecie. Chciałem kupić koszulkę, a nie byłem pewien rozmiaru. Szok. Ja tak nie wyglądam. Jestem szczupły i w świetnej formie! Lustro mówiło, co innego. Za dużo piwa i węglowodanów. Za mało ruchu i warzyw. Było bezwzględne. Przykry widok. Całkiem jak naszej reprezentacji na Mundialu.
Konfrontacje ze światem zewnętrznym mają nieprzebraną wartość dla nas. Pokazują nam bowiem to, czego w żaden sposób inaczej moglibyśmy NIE ZOBACZYĆ, pokazują na po prostu PRAWDĘ. Trudno o większy prezent. Bywa, że sami siebie oszukujemy, co do tego, jak jest. Bywa, że oszukują nas inni. W obu wypadkach prawda bywa nieprzyjemna, ale korzystna i ozdrowieńcza.
"Coś tam, coś tam, coś tam, coś tam. Dumni z naszych!" - brzmiało w biedronce, gdy wszedłem tam po zakupy. Serio Biedronka? Dumni? Więc ostatecznie Mundial pokazał nam, że nasza drużyna przygotowana była słabo, a nie optymalnie. Że w żadnym wypadku, nie możemy być "dumni z naszych", jak to sugerowały kampanie reklamowe. Pokazał nam - wolno nam wysnuć taki wniosek - że piłkarze identyfikują się z nami, ale... tylko do pewnego, niezbyt wysokiego stopnia.
Mają swoje sprawy, swoje kariery, swoje życie. Gry w reprezentacji używają do realizowania tego, co wcześniej wymienione. Nie no, oczywiście, że coś tam, trochę może nawet, się z rodakami bezprzytomnie w nich zapatrzonymi identyfikują, ale bądźmy szczerzy, bez przesady. Czują się "nasi" w jakichś 15%. A my? W jakim procencie identyfikujemy się z nimi? W 100%?
Relacje między ludźmi i między grupami ludzkimi są twórcze i korzystne tylko wówczas, gdy są symetryczne i obopólnie korzystne. W przeciwnym wypadku, jeśli jedna strona traktuje drugą (w istocie, choć deklaracje słowne będą inne) "per but z lewej nogi", a owa druga "wierzy" w tą pierwszą, to jest to relacja patologiczna, prowadząca do patologicznych skutków.
Dlaczego Polacy przegrali, to nie jest łatwo powiedzieć. Możliwe wytłumaczenia są następujące:
1. Bo nie mieli umiejętności piłkarskich.
Rzeczywiście, przyjęcie piłki, nawet czasem u Lewandowskiego, bywało na dwa-trzy metry do przodu. Zdolności minięcia przeciwnika zwodem lub utrzymania się przy piłce pod presją, raczej zerowe. Ale czy rzeczywiście? Bywa przecież tak, że najlepszemu fachowcowi zdarzy się zły dzień, a artyście marny występ. Występują bowiem okoliczności modyfikujące zdolności człowieka, prowadzące do słabszych efektów. Nasi piłkarze jednak grają w zachodnich klubach, ktoś płaci im prawdziwe pieniądze, więc teza, że po prostu nie umieją grać wydaje się nieco naciągana. Może to coś innego.
2. Bo byli źle przygotowani kondycyjnie.
Generalnie praca z reprezentantami nie polega na przygotowaniu ich kondycyjnym, bo na to nie ma czasu i okres jest zbyt krótki. Zatem to kwestie indywidualne każdego zawodnika. Przeciw tej tezie można podnieść dwa argumenty. Pierwszy to ten poprzedni, że skoro znajdują zatrudnienie na Zachodzie, to muszą prezentować dobry indywidualny poziom wydolności fizycznej. Drugi to taki, że jakoś nie widać było widoku z innych meczów, gdy zawodników biegających ponad wydolność organizmu, łapią skurcze mięśni, ci się przewracają itd. Nasi...? No cóż. Nic z tych rzeczy.
3. Bo Nawałka złym trenerem jest.
Może być w tym trochę prawdy, bowiem dopiero trzeci zestaw zawodników, dość daleki od pierwotnego składu, zagrał na jakimś tam poziomie zamiast blamażu. Bereszyński czy Kurzawa pokazali się z dużo lepszej strony niż ci, których zmienili. Glik i Jędrzejczyk nieźli w obronie. Fabiański w bramce, w odróżnieniu od Szczęsnego, zdążał z wybiegiem w każdej sytuacji. Więc podstawowa rola trenera jaką jest selekcja zawodników, panu Adamowi Nawałce nie wyszła.
4. Bo im się nie chciało... chcieć.
Drużyny o niższych umiejętnościach piłkarskich, o znacznie niższej, wyrażanej kwotami kontraktów, wartości pokazały, że można grać i wygrywać. Rosja, Korea Południowa, Iran itd. Gdy wszyscy zawodnicy "chcą", gdy biegają i interweniują z poświęceniem. Gdy nie boją się starć i podejmują ryzyko, to okazuje się, że można wygrać i to nawet z silnymi drużynami. Bowiem powstaje wówczas, jakże przemilczany i zapomniany, efekt synergii.
W synergii chodzi o to, że z sumy zaangażowanych osób powstaje nowa wartość i nowa jakość, która wpływa nawet na indywidualną efektywność zawodników, oprócz tego, że znacząco podnosi efekt gry całego zespołu. Synergia wymaga od elementów tego, by do siebie PASOWAŁY. Od ludzi wymaga tzw. zaangażowania, poświęcenia się dla zespołu.
Tymczasem my jesteśmy uczeni czegoś innego i to od długiego czasu. Jesteśmy uczeni, że sukces całości bierze się z sumy pojedynczych egoizmów. Więc jak każdy z osobna, będzie zajmował się przede wszystkim swoimi korzyściami, to z tego weźmie się korzyść całości. Otóż... guzik prawda. Mogliśmy to zaobserwować w lustrze Mundialu. Naszym się nie chciało chcieć poświęcić dla drużyny i trudno o to mieć do nich pretensje.
Są bowiem tacy, jak my. Nastawieni na siebie, swoje najbliższe tylko otoczenie i swoje sprawy. W nosie, tak naprawdę, mający całą resztę. Szermujący nieznośnie wielkimi słowami o wspólnocie, solidarności, niezłomności albo wartościach, bo tego potrzebujemy. Skupieni na własnych korzyściach. Jest to postawa, w indywidualnym kontekście, słuszna. Bo umożliwia przeżycie w środowisku, w którym ludzie są podzieleni, nastawieni wobec siebie negatywnie, bezwzględnie ze sobą konkurujący, czasem nawet za cenę przekraczania dobrego zachowania czy zasad etycznych. W wymiarze wspólnoty, to postawa destrukcyjna.
Mundial pokazał nam w LUSTRZE prawdę o naszej drużynie. Może trochę prawdę o nas samych. Ten występ to nauka, by reprezentacji kibicować, ale bez przesady. Najlepiej do stopnia w jakim ona sama kibicuje nam, tu w wiosce o nazwie Polska. Kibicować, to znaczy życzyć dobrze. By jakiś dobry duch wstąpił w tych, co nas reprezentują. By się podnieśli. By grali jak najlepsza drużyna. By byli naszą dumą.
Póki co jednak, warto zejść na ziemię i obniżyć nasz poziom identyfikacji z naszymi "reprezentantami", do czasu ich przemiany, tak jak to zrobiła jedna z sieci handlowych:

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mój blog pielgrzymkowy i książka (można pobrać).


Komentarze
Pokaż komentarze (7)