Piłka nożna dostarcza więcej ekstremalnych emocji, niezwykłych porywów, przygniatających rozczarowań. Koszykówka niby podobnie, ale w sumie, jest o wiele uczciwsza, to znaczy brak tego rzutu monetą, gdzie na 10 strzałów przypadkiem wychodzi jeden i wszystko zmienia, gdzie sympatie lub błędy sędziów, kształtują wyniki meczów, gdy niewytłumaczalne postawy najlepszych drużyn umożliwiają sukces gospodarzom. Po prostu jest sprawiedliwiej.
Z drugiej strony kochamy hazard, niepewność i tę możliwość, że słabszy ( o ile mu sędziowie, jak w meczu Kolumbia - Anglia nie będą nogi podstawiać ) może wygrać. W tym ostatnim meczu, sędzia spisywał się dobrze przez 3/4 meczu. Dzielnie pomagał Anglikom, sędziując na ich korzyść. Wykorzystał mocno wątpliwą sytuację do podyktowania karnego i myślał, że wykonał zadanie.
Niestety, 198 centymetrów czarnego jak noc Kolumbijczyka, okazało się warte dogrywki i karnych. W dogrywce sędzia znów wrócił do właściwej pracy. Nie zauważył rzutu rożnego dla Kolumbii, który nawet ślepy by zobaczył. Broń boże VAR w takich momentach, gdy Anglia chwieje się na nogach. Boczny czujnie, na swoim stanowisku czekał, co się stanie z piłką strzeloną ze spalonego przez angielskiego napastnika i dopiero, gdy złapał ją bramkarz Kolumbii, sędzia podniósł chorągiewkę. Co nagle to po diable, a Anglia musi wygrać, zwłaszcza, że w 40 jej szkołach dziewczęta otrzymały zakaz noszenia spódniczek, bo to nie jest gender neutralne. Serio. Orwell nie pomyślał, że rodacy wezmę jego twórczość za instrukcję, a nie przestrogę.
W sumie Anglia była chyba lepsza, ale Kolumbia bez gracza Bayern Monachium, swojego najlepszego piłkarza Jamesa Rodrígueza, pokazała grę i walkę, którą przyjemnie było oglądać. I znów ten powtarzający się przykry wniosek, dobrze, że "gladiatorów" PZPN tam nie było. Bo byłby tylko niesmak.
Urugwaj, to zależy, czy Cavani będzie zdrowy czy na ławce. Rosja jest bez szans w meczu z Chorwacją. Francja - dobra drużyna, tak na poziomie Anglii. Brazylia jest wielka i jeśli zachowa "zimną głowę" to ma szanse na zwycięstwo. Szwecja i Belgia to solidne drużyny, ale chyba bez szans na tytuł.
A naszego rodzynka w NBA sprzedali z Waszyngtonu do Los Angeles Clippers. Dla niego to dobrze. Teraz będzie chadzał wśród gwiazd, odpoczywał pod palmami, patrząc na Pacyfik.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)