styczeń 2003 r.
Optymalny rozwój, to rozwój z wykorzystaniem wszystkich tkwiących w społeczeństwie i gospodarce potencjałów.
W kraju takim jak nasz, zacofanym technologicznie, o niskiej wydajności wytwórczej niewykorzystywanie potencjału gospodarczego i ludzkiego jest niewybaczalnym błędem.
Czy nie lepiej jest rozszerzać wewnętrzny rynek i pomagać obywatelom wyzwolić energię i pomysłowość, (nie zaniedbując korzystania z dorobku innych społeczeństw i wpuszczania nowoczesności razem z zagranicznymi inwestorami) zamiast dążyć do unowocześniania gospodarki poprzez stosowanie drastycznych rygorów, nadludzkim wysiłkiem, kosztem wielkiej rzeszy rodaków, ograniczając społeczny popyt? Powinniśmy rozwijać się przede wszystkim wykorzystując maksymalnie własny potencjał. Najważniejszym instrumentem, za pomocą, którego można wpływać na gospodarkę jest wg mnie kurs waluty (stopy procentowe) w powiązaniu z odpowiednią dystrybucją dóbr i rozkładem gospodarczych korzyści w społeczeństwie.
Rozwój gospodarki zależy od wykorzystania potencjału inwestycyjnego i potencjału pracy wszystkich obywateli.
Tak jak w licznej rodzinie jest trudno o to by żyło się dostatnio, gdy na jej utrzymanie pracuje tylko jedna osoba, łatwiej gdy praca dostępna jest większej liczbie osób, tak samo jest w społeczeństwie, wzrost dobrobytu możliwy jest wtedy gdy wykorzystuje się istniejące w nim potencjały. Osada wioślarska, w której niektórym zawodnikom odebrano wiosła nie ma szans na płyniecie optymalnie szybko.
W naszym biednym zapóźnionym gospodarczo i cywilizacyjnie kraju nie wykorzystywanie potencjału ludzkiej pracy i skazywanie wielu obywateli na egzystencję na poziomie biologicznej wegetacji a niektórych na zupełne wykluczenie z obywatelskiej, państwowej wspólnoty jest nie tylko naganne etycznie, ale jest i wielkim marnotrawstwem i hamowanie rozwoju.
Oczywiście pożądanemu ożywieniu gospodarczemu, powinno towarzyszyć unowocześnianie gospodarki, podnoszenie jej na wyższy jakościowy poziom. Zaspakajanie bieżących społecznych potrzeb musi iść w parze z unowocześnianiem gospodarki.
Musi być zachowana gospodarcza równowaga, ekonomiczny rozsądek.
Postawy skrajne: zbiorowego rozrzutnika i zbiorowego „kutwy” nie są postawami racjonalnymi,
Tam gdzie odpowiedzią na trudności gospodarcze jest nadmierne zwiększanie inflacji, gdzie ulega się zbyt łatwo społecznym żądaniom wzrostu płac i wpuszcza się zbyt dużo pieniędzy do obiegu i osłabia się ich wartość, tam następuje marnowanie ludzkiej pracy (przede wszystkim pracy prostej), „gospodarka się nie ceni”, produkowane są buble a nawet nikomu niepotrzebne towary, gospodarka jest też wykorzystywana przez inne gospodarki, z kolei tam gdzie dba się do przesady o moc pieniądza, gdzie lęk przed inflacją jest zbyt duży, gdzie „gospodarka się zbyt ceni” i jest za mało pieniędzy w obiegu następuje marnowanie potencjału ludzkiej pracy, ludzkich możliwości. Co prawda są bodźce do tego by gospodarka była bardziej innowacyjna, bardziej oprzyrządowana, by było w niej więcej myśli i usprawnień, to jednak staje się ona „okrojona” Duża część społeczeństwa nie korzysta z jej efektów lub korzysta w mocno ograniczony sposób. Trudny rynek daje możliwość wykazania się swoimi przymiotami: pracowitością, talentami, pomysłami itp. osobom w nim uczestniczącym- mającym pracę, nie daje jednak takich szans wielkiej rzeszy ludzi z niego wykluczonych.
Pieniądz nie powinien być ani zbyt trudny ani zbyt łatwy, powinien być „akuratny”. Cóż z tego, że przy silnej złotówce możemy za określony wkład pracy kupić więcej towarów zza granicy a nasze produkty uzyskują wyższe ceny i za sprzedaż naszych jednostkowych produktów możemy otrzymać więcej „zagranicznej” pracy zawartej w produktach kupowanych, skoro nie możemy tych produktów w dostatecznej ilości sprzedać i brakuje nam pracy i pieniędzy.
Niewątpliwie bardzo ważnym celem gospodarczej polityki powinno być dążenie do unowocześnianie gospodarki, jednak dbałość o podnoszenie jej jakości powinna iść w parze z troską o zaspokojenie przynajmniej podstawowych potrzeb wszystkich członków państwowej wspólnoty.
Wydaje mi się, że te prawa powinny być dla ekonomistów oczywistymi, że jest to ekonomiczne „ABC”, jednak tak nie jest. Mocno przesadne umacnianie złotego stało się u nas praktyką
Wymuszanie innowacyjności, wysokiej jakości i efektywności przyjęło u nas takie rozmiary, że spowodowało odwrotne do zamierzonych skutki, nie tylko spowodowało nieefektywność i stagnację gospodarki ale w niektórych dziedzinach cofnięcie w rozwoju a nawet zapaść. Zamiast nowoczesnych budowli, mamy ruiny.
Lepiej, korzystniej dla gospodarki byłoby, gdyby Rada Polityki Pieniężnej nie stosowała wciąż, w krótkich odstępach czasu bodźców antyinflacyjnych w postaci podwyższania stóp bankowych, gdyby dano gospodarce więcej czasu na samoregulację. Nieustanne podnoszenie stopy procentowej i wzmacnianie złotego osłabiało skutecznie konkurencyjność naszej gospodarki, która wskutek tych ciągłych zakłóceń nie była w stanie uzyskać stanu równowagi


Komentarze
Pokaż komentarze